Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jak zostać szlachcicem w dzisiejszych czasach?

unsplash.com
Udostępnij

Choć czasy hrabiów i książąt wydają się być dawno już za nami, to ciągle w niektórych krajach tytuły te uznawane są przez prawo. Co powinien więc zrobić ktoś, kto chciałby dziś zyskać w swych żyłach błękitną krew?

Po pierwsze, sprawdzić, czy nie posiada przodka-arystokraty w którymś z państw, które nadal uznają tytuły szlacheckie

W przeciwieństwie do przedrozbiorowej Polski, gdzie obowiązywała formalnie zasada równości szlacheckiej wyrażona w powiedzeniu „szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie” i gdzie nie wprowadzono na dobrą sprawę tytułów szlacheckich, zachodnie monarchie posiadają dosyć rozbudowany system hierarchiczny.

W Wielkiej Brytanii posiadacze najwyższych tytułów (czyli parowie), tj. książę (diuk), hrabia (earl), markiz, wicehrabia jeszcze całkiem niedawno mieli co do zasady prawo do zasiadania w Izbie Lordów, czyli wyższej Izbie brytyjskiego parlamentu. W 1999 roku, gdy liczbę Lordów dziedzicznych ograniczono do kilkudziesięciu osób, była to jedna z największych Izb parlamentarnych świata, licząca ponad tysiąc członków! Dziedziczny jest również tytuł baroneta, który nigdy z prawem zasiadania w Izbie Lordów się nie wiązał. Jednak to nie koniec hierarchii szlacheckiej w Zjednoczonym Królestwie. Jest bardzo dużo ludzi, którzy posiadają tytuł szlachecki, który wygaśnie razem z ich śmiercią.

 

Wiąże się z tym drugi sposób na zostanie szlachcicem: nobilitacja przez monarchę

Teoretycznie nobilitacja stała na początku każdego rodu szlacheckiego. I zasadniczo nic nie stoi na przeszkodzie, by Królowa, na wniosek Rządu nadała komuś dziedziczny tytuł szlachecki: księcia, hrabiego itp. W praktyce jednak, od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku sytuacja taka miała miejsce jedynie trzykrotnie, we wszystkich wypadkach za rządów Margaret Thatcher, z czego w dwóch przypadkach nobilitowano osoby bezdzietne…

Od lat 60. jedynym masowo nadawanym tytułem szlacheckim w Wielkiej Brytanii jest tytuł barona (baronessy). Tytuł ten jest dożywotni, ale niedziedziczny i wiąże się z bardzo praktyczną funkcją: to właśnie dożywotni baronowie stanowią obecnie większość składu Izby Lordów.

Najpopularniejsze jednak jest uzyskanie „zwykłego” stopnia rycerza. Jest to de facto odpowiednik naszych odznaczeń państwowych i nadaje się go osobom zasłużonym na polu nauki czy kultury. To właśnie takim rycerzem jest większość osób posiadających tytuł „sir” niezależnie od tego, czy się go powszechnie używa (jak wobec sir Alexa Fergusona) czy nie (jak choćby wobec sir Mika Jaggera). Ten ostatni pokazuje zresztą, że aby zostać szlachcicem nie trzeba obecnie prowadzić stylu życia stereotypowo utożsamianego z rycerskim etosem.

 

W innych krajach występuje też trzecia droga – uznanie posiadanego szlachectwa

Jeżeli urodziliśmy się jako Czartoryscy, Lubomirscy czy członkowie innego rodu z polskiej arystokracji, niektóre kraje mogą uznać nasze tytuły. Tak jest na przykład w Belgii, gdzie 11 lat temu król Albert II uznał tytuły książęce dwóch członków ruskiej dynastii Czetwertyńskich.

 

Co z tytułami szlacheckimi w Polsce?

Konstytucja marcowa z 1921 roku jasno określała, że Państwo Polskie uznaje wyłącznie tytuły naukowe i zawodowe, jednak zarówno grzecznościowe tytułowanie per „panie hrabio” itp., jak i sytuacja majątkowa szlachty nie uległa wielkiej zmianie aż do czasów II wojny światowej i Polski Ludowej. I choć obecnie nie ma w Konstytucji o tym ani słowa, Polska tytułów szlacheckich nie uznaje – zgodnie z zasadami, że organy państwa działają na podstawie i w granicach prawa, musiałyby być do takiego uznania przez prawo zobowiązane. Nie zmienia to jednak faktu, że niektórzy próbują dojść swego, jak pewien obywatel, który 10 lat temu usiłował przed Naczelnym Sądem Administracyjnym uzyskać prawo do umieszczenia tytułu przed nazwiskiem w dokumentach. Niestety – zupełnie bezskutecznie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail