Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Snowclones” i językowe kalki. Czyli ile słów na określenie śniegu mają Eskimosi?

ESKIMOS
Shutterstock
Udostępnij

Czy wiesz, że Eskimosi mają 400 słów na określenie śniegu? Nie wiesz? To dobrze, bo to nieprawda, ale brzmi tak dobrze, że ta „ciekawostka” świetnie przyjęła się w języku mediów.

Hipoteza jakoby Eskimosi posiadali X (w miejsce X wstaw dowolną liczbę) słów na określenie śniegu to miejska legenda o nie do końca jasnym pochodzeniu, choć faktycznie niektóre języki ludów spod Koła Podbiegunowego ze względu na swoją budowę mogą sprawiać takie wrażenie. Nie przeszkadzało to jednak anglojęzycznym dziennikarzom, którzy w prasowych tytułach masowo stosowali kalkę językową „Skoro Eskimosi mają X słów na określenie śniegu, to Y muszą mieć Z słów na określenie…” (np. autentyczny tytuł z „The Economist”: „Skoro Eskimosi mają dziesiątki słów na określenie śniegu, to Niemcy muszą mieć co najmniej tyle samo na określenie biurokracji”).

 

Snowclone w mediach

Jak się jednak okazuje, tego typu kalek językowych jest więcej. Na zjawisko to zwrócił uwagę w 2003 roku amerykański lingwista Geoffrey Pullum, a już wkrótce na jego określenie wymyślono nowy termin: snowclone.

Snowclone musi spełniać zdaniem pomysłodawcy następujące warunki:

a) musi być natychmiast rozpoznawalny

b) być ponadczasowy

c) na tyle elastyczny, by dać się zastosować w najróżniejszych kontekstach.

W amerykańskich mediach na wszystkie możliwe sposoby modyfikowano między innymi następujące frazy:

  • Afera Watergate w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, która dała początek nadawaniu aferom politycznym nazw z końcówką „-gate” na końcu (choćby Rywingate);
  • „Keep calm and X” (Z brytyjskiego plakatu propagandowego z czasów II wojny światowej, co ciekawe plakat był przygotowany na wypadek niemieckiej inwazji na Wyspy Brytyjskie i o mało co nie został zapomniany);
  • 50 milionów X nie może się mylić (tytuł albumu Elvisa Presleya);
  • X, więc jestem – rezultat słynnego rozumowania Kartezjusza;
  • Szekspirowskie „X czy nie X, oto jest pytanie”;
  • McX – wykorzystywanie przedrostka „Mc” jest powszechne, gdy chce się podkreślić komercyjny i niezbyt wyrafinowany charakter jakiegoś zjawiska;
  • No i przykład najnowszy, czyli przerobione hasło Donalda Trumpa z kampanii wyborczej: „Make X Great Again”

Snowclone znajdziemy wszędzie – od zwykłej rozmowy ze znajomymi, przez tytuły książek i piosenek po prestiżowe tytuły prasowe (jak wspomniany „The Economist”).

Nie ulega jednak wątpliwości, że jest to forma językowego lenistwa i banału nierzadko zwalczana. Trzeba jednak pamiętać, że cienka granica między oryginalnością a banałem działa w obie strony. Wspomniany już plakat „Keep calm and carry on” (Zachowaj spokój i rób swoje) w oryginale występuje z koroną symbolizującą brytyjską monarchię i ma czerwone tło. Niezliczone przeróbki dotyczyły jedynie ostatniego członu („carry on”). Tymczasem w 2008 roku pewna amerykańska firma pokazała, że nawet tu można stworzyć coś oryginalnego. W jej wariancie korona była odwrócona do góry nogami, tło niebieskie, zaś napis głosił: „Now pannic and freak out” (Wpadnij w panikę i zacznij wariować).

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail