Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Od pilota do przemytnika – niezwykłe losy Jana Zumbacha, bohatera Bitwy o Anglię

JAN ZUMBACH
Udostępnij

Postać Jana Zumbacha, legendarnego Dowódcy 303, nie jest papierkowa, ani bez skazy i to czyni jego osobę charyzmatyczną i bliższą sercu. As polskiego myślistwa: 13 zestrzeleń niemieckich samolotów!

Kilka lat temu na jednej z konferencji prasowej w Londynie,  oficer RAF  w stopniu pułkownika na zakończenie opowieści na temat Bitwy o Anglię, w czasie II Wojny Światowej, wszystkie wypowiedzi na temat zwycięstwa tak spuentował: Życiorys Jana Zumbacha, dowódcy słynnego Dywizjonu 303, to gotowy materiał na film. Pewnie gdyby był Amerykaninem, to taki film od razu by powstał.

 

Historia na ekranie kin

O tym, aby opowiedzieć na ekranie niezwykłą historię polskich lotników, którzy wsławili się bohaterską obroną powietrzną Anglii, w 1940 roku, myślało wielu reżyserów i to od lat. Ale dopiero niedawno, w sierpniu na ekranach kin pojawiły się dwa filmy na ten temat: „303. Bitwa o Anglię”  oraz „Dywizjon 303”. Pierwszy film to międzynarodowa, superprodukcja barwnie opowiadająca historię legendarnych, polskich lotników z Dywizjonu 303, w ciekawej obsadzie, gdzie Jana Zumbacha zagrał Iwan Rheon znany z filmu „Gra o Tron”, a w postać Johna Kenta, pułkownika Królewskich Sił Powietrznych, wcielił się Milo Gibson (syn Mela Gibsona). Dorociński zagrał pilota Witolda Urbanowicza.

Drugi film to produkcja polska, zrealizowana na podstawie znanej nam książki Arkadego Fidlera „Dywizjon 303”, gdzie w rolach głównych możemy zobaczyć m.in. Piotra Adamczyka i Macieja Zakościelnego.

 

Haniebna parada

Postać Jana Zumbacha, legendarnego Dowódcy 303, nie jest papierkowa, ani bez skazy i to czyni jego osobę charyzmatyczną i bliższą sercu. As polskiego myślistwa: 13 zestrzeleń niemieckich samolotów! Za niezwykłe bohaterstwo polski lotnik został odznaczony najwyższymi odznaczeniami państwowymi Anglii. Prasa brytyjska rozpisywała się na temat fenomenalnej polskiej „załogi” z 303.

Niestety po wojnie bardzo duże kontrowersje wywołała uroczysta parada, gdzie nie zaproszono polskich żołnierzy, którzy walcząc w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie byli jedną z najliczniejszych grup po stronie wojsk alianckich. Jedyną polską organizacją bojową zaproszoną do udziału w paradzie, ulicami Londynu byli piloci Dywizjonu 303, którzy mieli maszerować w szeregach RAF, ale nasi odmówili po tym, jak dowiedzieli się, że pozostałe polskie oddziały nie zostały zaproszone na paradę. Nawiązując do tej niehonorowej sytuacji, Winston Churchill, powiedział, m.in. :

Wyrażam głęboki żal, że żaden z oddziałów polskich, które walczyły u naszego boku w tylu bitwach i które przelały swoją krew dla wspólnej sprawy, nie zostały dopuszczone do udziału w Paradzie Zwycięstwa. Będziemy w tym dniu myśleli o tym wojsku. Nigdy nie zapomnimy o ich dzielności ani o ich bojowych wyczynach, które związane są z naszą sławą pod Tobrukiem, Cassino i Arnhem.

 

Od bohatera do przemytnika

Niestety też nie zapewniono Polakom godnego życia po wojnie w Wielkiej Brytanii. Polscy lotnicy byli skazani na własne siły. W takiej też sytuacji znalazł się Jan Zumbach i jego koledzy piloci. Dlatego nie dziwi fakt, że po wojnie Zumbach różnymi drogami próbował odnaleźć swoje miejsce i poradzić sobie finansowo. Trudno w to uwierzyć, ale bohater Dywizjonu 303 zajmował się „ciemnymi interesami”: był między innymi właścicielem firmy lotniczej, która zajmowała się również… działalność przemytniczą.

Mało tego, Zumbach walczył też jako najemnik w Afryce, nazywając siebie oficjalnie i nieoficjalnie „Johnny Kamikaze Brown”. Przyjął też niezwykłe w swoim rodzaju wyzwanie: utworzenie lotnictwa w maleńkim państwie Katanga i dowodzenia nim. Zorganizował zakup słynnych samolotów, Douglasów A-26, które stały się podstawą lotnictwa tego afrykańskiego kraju. Zumbach werbował też wśród swoich znajomych i nie tylko, pilotów i mechaników. Lotnictwo Katangi pod jego dowództwem bombardowało siły rządowe Kongo. Ale pod koniec 1962 roku siły działającego w ramach ONZ, zniszczyły większość lotnictwa Katangi.

 

Życie prywatne Jana Zumbacha

Po upadku secesji Jan Zumbach uciekł z swoimi polskimi pilotami do Angoli. Po kilku latach Zumbach ponownie powrócił do Afryki, tym razem w związku z propozycją dowodzenia lotnictwem Biafry. Zumbach był dowódcą i brał osobiście udział w nalotach bombowców biafryjskich przeciwko nigeryjskim. Były dowódca słynnego dywizjonu najbardziej został zapamiętany jako osoba, która podczas nalotu na lotnisko w Makurdi, zabiła szefa sztabu armii nigeryjskiej. Niestety secesja zakończyła się klęską. Było to spowodowane różnymi nadużyciami, łapówkami i manipulacjami związanej z bronią i sprzętem wojskowym.

Jan Zumbach zmarł nagle 3 stycznia 1986 we Francji, ale został pochowany na Cmentarzu Wojskowym, na Powązkach w Warszawie. Pozostawił po sobie ślad i legendę nieustraszonego wojownika, dla nas niezwyciężonego dowódcy Dywizjonu 303.

Na premierze filmu „303. Bitwa o Anglię”, pojawił się Hubert Zumbach, syn legendarnego dowódcy Dywizjonu 303, który tak wspominał swojego ojca:

Miałem świadomość od dzieciństwa, że to „narodowy bohater”. Ale dla mnie był po prostu ojcem, który stworzył, po wieloletniej tułaczce i poszukiwaniach, normalny, prawdziwy dom. Ojciec zawsze miał jedno i wielkie marzenie, aby powracać do domu, w którym czekają kochane osoby i często mówił o tym mojej matce: abyśmy mogli wspólnie usiąść do stołu i zjeść obiad. To było dla niego ważne: polska i słowiańska mentalność. Wiem też że ta „legenda” taty, zwłaszcza po wojnie była bardzo skomplikowana, delikatnie ujmując temat. Teraz po latach cieszę się, że m.in. jego postać stała się inspiracją dla powstania tego filmu.

 

 

 

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail