Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Masturbacja – mniej moralizowania, więcej nauki. Przemyślenia lekarza psychiatry

MASTURBACJA
Shutterstock
Udostępnij

Dr medycyny Carlos Chiclana, psychiatra z Hiszpanii, do którego zgłaszają się osoby mające problem z masturbacją, dzieli się swoją wiedzą na tema tego zaburzenia. Podkreśla, że nie jest ono z korzyścią dla tego, kto na nie cierpi.

Przeczytajcie, proszę, ten tekst bez uprzedzeń natury moralnej czy religijnej.

Uważam za rozczarowujące, iż inwestujemy publiczne (bądź prywatne) pieniądze w promocję masturbacji, jako zdrowego i pożądanego zachowania seksualnego. Pediatrzy, wychowawcy i psycholodzy dziecięcy wiedzą, że w pewnym momencie dojrzewania osoby i jej osobowości, masturbacja może pojawić się jako sporadyczna forma zachowania seksualnego. Jednak odważam się twierdzić, bez rumieńca wstydu, że masturbacja jako przyzwyczajenie nie jest korzystna dla tego, kto na nią cierpi.

 

Pacjenci czują się uwikłani przez masturbację…

Mówię o cierpieniu, bo właśnie tak nazywają swoje doświadczenie osoby, które zjawiają się u mnie po pomoc w związku z tą kwestią. To nie są osoby dziwne, w żadnym wypadku, być może nieco schorowane, a z pewnością mające jeden problem do rozwiązania – masturbację. Lekarz nie musi im niczego mówić, one same uważają masturbację za zniewolenie, za utratę wolności i proszą o pomoc.

Większość pragnie rozwiązania tego problemu, bo czuje się uwikłana, gdyż zdaje sobie sprawę, że masturbacja zamyka ich w samych sobie, że zakłóca ich relacje z żoną i innymi osobami, bo prowokuje pewnego rodzaju wewnętrzne nieuporządkowanie i wywołuje niepokój – czują, że tracą swoją autonomię i zdolność do podejmowania decyzji.

Niektórzy mogą pomyśleć: „no dobra, skąd się wziął ten lekarz, co za brednie wygaduje, nikt nie ma takich problemów”. Niestety, każdego tygodnia przyjmuję w moim gabinecie osoby z takimi problemami. I na szczęście są jeszcze tacy, którzy nie wstydzą się prosić o pomoc w swych poszukiwaniach szczęścia. To wspaniałe osoby – czapki z głów! – godne podziwu, zwykli ludzie ze zwykłymi problemami, jakim jest także masturbacja.

Gdy mówię o problemach, nie mam na myśli tych bredni, o których można poczytać to tu, to ówdzie – że masturbacja wywołuje ślepotę, epilepsję, paraliż czy trądzik. To są bzdury. Jednak nie są teoretycznymi wymysłami cierpienia, przez które przechodzą ci, co nie mogą doświadczać swojej wolności, musząc od czasu do czasu się masturbować.

Powody takiego przymusu mogą być bardzo różne: nadmiar napięcia emocjonalnego, impulsywność, reakcje kompulsywne, potrzeba kompensowania frustracji, problemy z hiperseksulanością, trudności w relacjach interpersonalnych, cechy osobowości narcystycznej lub unikającej, błędna edukacja seksualna, wyuczone zachowania dążące do najprostszego zaspokojenia potrzeby przyjemności, ogólna niedojrzałość osobowościowa.

 

Przyczyny masturbacji

Widzimy, że najciekawszą kwestią nie są problemy wywoływane masturbacją, lecz jej przyczyny – dlaczego jakaś osoba potrzebuje masturbacji, żeby nadać swemu życiu równowagi lub dlaczego nie potrafi rozwinąć swej seksualności w harmonii ze swym życiowym projektem. Inni uciekają w alkohol, narkotyki, objadanie się…

Konieczne są działania prewencyjne, aby zmniejszyć częstotliwość pojawiania się tych problemów; ważne jest również, by się nimi zajmować, kiedy już się pojawią, zamiast je promować lub abstrakcyjnie rozważać bez pochylenia się nad każdą poszczególną osobą, nad jej potrzebami i jej dobrem.

Musimy przyznać, że jest już za nami przerażenie seksem, przeszliśmy także przez kryzys roku 1968, przez rewolucję seksualną i przez odkrycie seksualności. Czas, aby dojrzeć, aby szukać doskonałości, bez czepiania się tabu, czy tylko społecznych, religijnych albo moralnych konwencji. Nie możemy też zgadzać się na to, że niedojrzały nastolatek ma prawo do wszystkiego… bo jest królem świata.

 

Żyjemy w czasach przesiąkniętych seksem

Żyjemy w społeczeństwie dotkniętym hiperseksualizmem, w którym promuje się jako normalne – prawdopodobnie z ignorancji – zachowania, które normalnymi nie są lub są wyrazem psychicznych lub psychiatrycznych problemów.

Niedzielne dodatki do czasopism bywają prawdziwymi traktatami z zakresu psychopatologii. Oto przykład: Wilma González (ex Miss Playboy TV, aktorka z programu reality show „Supervivientes”) oświadcza: „Muszę kochać się każdego dnia…”. To mogłoby być całkiem pozytywne, jednak wyjaśnienie zupełnie mnie nie przekonuje. „… Jeśli tego nie robię, nie czuję się dobrze. Potrzebuję czuć się pożądana”. Piękna egzemplifikacja patologicznej cechy osobowościowej. Nie robi tego, bo sama tego chce, żeby się cieszyć, by coś miłego przeżyć, lecz z potrzeby, z przymusu; już nie z miłości, lecz po to, aby się dowartościować poprzez to, że inni jej pożądają. No fajnie!

Zgadzam się całkowicie z pewnym internautą, który tak to skomentował: „Nie ma nic gorszego, niż żyć w strachu i być stłamszonym”. Rzeczywiście, strach przed seksualnością nie wpływa korzystnie na człowieka. Również tłumienie seksualności, rezygnacja z niej, jej negowanie, niezależnie od motywów, nie buduje człowieka. Niekorzystna jest również sublimacja seksualności – jej dwojaka postać. Z jednej strony, panowanie nad nią, bez jej przeżywania ze względu na większe dobro (moralne, religijne, zdrowotne…). Z drugiej strony, przeżywanie jej bez panowania nad nią, także w imię większego dobra (przyjemności, użycia, libertynizmu). W obu przypadkach degradujemy, kaleczymy i poniżamy seksualność.

Zdrowa seksualność to taka, której ani się nie sublimuje, ani nie tłamsi, zostaje ona wpisana w życiowy projekt każdego człowieka, zgodnie z jego osobistymi kryteriami. Aby móc ją zintegrować musimy posiadać odpowiednie kompetencje. Według mojej oceny do podstawowych kompetencji należą: znajomość siebie, uporządkowanie, pro-aktywność, wigor, poczucie przynależności do grupy, pracowitość, ufność wobec działania, determinacja, inicjatywa, umiejętność odpoczynku, przyjaźń, racjonalne myślenie i bogata uczuciowość.

 

Jak zdrowo przeżywać swoją seksualność?

Często problemom z przeżywaniem seksualności towarzyszą inne okoliczności, które mogą posłużyć nam za wskaźniki kompetencji, które dobrze jest zdobyć, aby utrzymać się na drodze integracji.

Poniżej przedstawiam wykaz tych okoliczności w formie tabeli:

Towarzyszące okoliczności Kompetencje
Oszołomienie, zaskoczenie Znajomość samego siebie
Nieuporządkowanie, brak stałego rozkładu zajęć Uporządkowanie
Nieróbstwo, niewypełnianie własnych obowiązków Pro-aktywność, pracowitość
Rozleniwienie, wycofanie Wigor, siła
Egocentryzm, narcyzm, indywidualizm Poczucie przynależności do grupy
Strach przed światem zewnętrznym Ufność w działaniu
Poddawanie się woli środowiska, niezdecydowanie Determinacja, pewność siebie
Znudzenie, tracenie czasu Inicjatywa
Zmęczenie, wycieńczenie Umiejętność odpoczywania
Emocjonalne rozumowanie Racjonalne myślenie
Zdziecinniały sentymentalizm Bogata i głęboka uczuciowość
Rozleniwienie, tracenie czasu Pracowitość
Koledzy, „fałszywi”, wykorzystujący  przyjaciele Zdrowe przyjaźnie

 

 

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail