Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
sobota 31/10/2020 |
Św. Alfonsa Rodrigueza
home iconStyl życia
line break icon

Masz własną firmę? Pamiętaj o odpowiedzialności za innych ludzi!

ZESPÓŁ

Val Vesa/Unsplash | CC0

Maciej Gnyszka - publikacja 14.09.18

My – katolicy – nie możemy zapominać, że jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za samych siebie, ale mamy też obowiązki wobec bliźnich. I choć nie da się pomóc całemu światu, to z całą pewnością każdy z nas może zatroszczyć się o jakiś jego wycinek.

Pewna rodzina prowadziła na Pomorzu sieć klinik medycznych. Przez dwadzieścia parę lat budował je przede wszystkim ojciec rodziny. Jednego dnia zjawił się inwestor. Chciał kupić cały interes. Złożył ofertę. Kwota około 30 milionów złotych zadowoliła właścicieli. W końcu, obiektywnie patrząc, to bardzo dużo pieniędzy. Taka suma pozwoli całej rodzinie przez lata wieść dostatnie życie.

Ale najciekawsze dopiero przed nami. Po roku ów inwestor odsprzedał sieć klinik za – uwaga – aż 130 milionów złotów. Jak to możliwe, że w tak krótkim czasie wartość wzrosła aż o 100 milionów? Czyżby rozbudował sieć aż tak bardzo?

Czy ta rodzina zrobiła dobry interes?

Nic bardziej mylnego. Cała tajemnica w tym, że ów inwestor zrobił porządek w papierach. Poukładał wszystko i zadbał o to, by sieć klinik była odpowiednia do wyceny, czyli miała jakąś wartość. A kiedy postanowił sprzedać sieć, to najzwyczajniej w świecie miał w rękach argumenty, by wycenić klinikę na dużo więcej niż rodzina, która przez lata całą sieć budowała. Miał w rękach argumenty, których im zabrakło. Pytanie brzmi: czy ta rodzina zrobiła dobry interes? Dlaczego – choć przecież to oni budowali sieć – nie potrafili wycenić swojej firmy?

Problem w tym, że traktowali firmę jak swoje dziecko. A dziecko jest bezcenne, prawda? Nie można go sprzedać ani wypożyczyć. Jeśli tak samo traktujemy naszą firmę, to odruchowo zakładamy, że jest bezcenna, a to kończy się tym, że kiedy pojawia się inwestor, sprzedajemy firmę za bezcen.

„Bezcenny” i „za bezcen” są spokrewnione, ale znaczą coś zupełnie innego. Różnica jest mniej więcej taka, jak między rencistą a rentierem (te słowa też są spokrewnione).




Czytaj także:
Anegdota o pszczołach i dyni – czyli jak nauczyć się mentalności dzielenia

Co się dzieje, kiedy traktujesz swoją firmę jak dziecko?

Tę historię opowiedział mi Szymon Kamiński (Prezes Zarządu BZ WBK Leasing). Ten obraz dość dobrze pokazuje, co się dzieje, gdy myślimy o firmie jak o swoim dziecku. Na czym polega alternatywa?

Alternatywą jest myślenie wartością firmy, czyli traktowanie jej jako bytu na sprzedaż. UWAGA: wcale nie oznacza to, że musimy w ogóle naszą firmę sprzedać, czy to w całości, czy to jakąś jej część. Chodzi o to, że samo myślenie wartością firmy wiele zmienia. Kiedy przedsiębiorca chce, by jego firma była gotowa do wyceny, postępuje inaczej niż przedsiębiorca, który traktuje firmę jak swoje dziecko.

Nie wrzuca np. wszystkiego w koszty tylko po to, by zapłacić jak najniższy podatek. Ma bowiem świadomość, że wtedy zysk będzie mniejszy. A zysk to jeden z parametrów wpływających na wycenę firmy. Ogólnie mówiąc, dba o bilans. I podejmuje takie kroki, by w sytuacji, gdyby jednak pojawił się jakiś inwestor, wiedzieć, ile firma jest warta.


ŚWIĘTY MAKSYMILIAN KOLBE

Czytaj także:
Ojciec Maksymilian Kolbe – patron wszystkich przedsiębiorców

Dlaczego już dziś warto myśleć o przekazaniu swojej firmy?

A co, jeśli ktoś prowadzi małą czy średnią firmę, lubi swoją pracę, wystarcza mu na życie, ma czas dla rodziny – i wcale nie potrzebuje niczego więcej? Czy przypadkiem nie jest tak, że myślenie wartością firmy zmieni całe nasze życie?

Odpowiem nie wprost, słowami bohatera Romana Bodziaka, który od 25 lat działa na rynku ubezpieczeń. Kiedyś nasza rozmowa zeszła na kwestię sukcesji, czyli przekazania sterów firmy kolejnemu pokoleniu. Pan Roman na emeryturę jeszcze się nie wybiera. Dlaczego więc już dziś myśli o sukcesji?

Ponieważ któregoś dnia pracownicy zapytali go, co by się stało z firmą, gdyby kiedyś go zabrakło. Co się wówczas stanie z nimi? Praca w jego firmie to dla nich źródło utrzymania. A przecież mają swoje rodziny, więc w pewnym uproszczeniu firma Pana Romana utrzymuje jeszcze więcej osób.

Ta rozmowa dała Panu Romanowi do myślenia. Postanowił już dziś zorganizować wszystko tak, by w razie „czegoś” firma była gotowa – i przetrwała ewentualne zawirowania. Ma świadomość, że w pewnym sensie jest odpowiedzialny za los wielu ludzi.


CURRICULUM VITAE

Czytaj także:
Poznaj 3 złote zasady dobrego CV

Masz własną firmę? Pamiętaj o odpowiedzialności za innych!

Do czego zmierzam? Zmierzam do tego, że my – katolicy – nie możemy zapominać, że jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za samych siebie, ale mamy też obowiązki wobec bliźnich. I choć nie da się pomóc całemu światu, to z całą pewnością każdy z nas może zatroszczyć się o jakiś jego wycinek.

Kierowanie się tymi naukami w biznesie ma pomóc nam rozwinąć siebie i swoją firmę. Rozwinąć po to, by móc wpływać na otoczenie. Na otoczenie, za które jesteśmy odpowiedzialni. Być może dzięki naszej firmie i świadectwu, jakie dajemy na co dzień, także w pracy, nasz pracownik odkryje na nowo relację z Panem Bogiem. Może dzięki owocom naszej pracy będziemy w stanie wesprzeć jakiś szczytny cel.

Może nawet sami założymy organizację dobroczynną…?

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
biznesprzedsiębiorcywłasna firma
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
ABORCJA
Michał Lubowicki
Twoja wiara nie ma nic do rzeczy w kwestii ab...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [28 paździe...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail