Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Życie po 11 września – czy może być lepsze?

POLKA, KTÓRA PRZEŻYŁA ZAMACH NA WORLD TRADE CENTER
Udostępnij

W ostatniej chwili przed wyjściem z domu zmieniła szpilki na płaskie sandały, kilka godzin wcześniej w dalekiej ojczystej Polsce odprawiono mszę w jej intencji, a do ucieczki w momencie katastrofy zmobilizował najspokojniejszy kolega w zespole. Nie, nie ma czegoś takiego jak "przypadek". Leokadia Głogowska wie, że to były znaki.

Przypadek to Bóg przechadzający się incognito

Z pewnością takim brakiem przypadku było także spotkanie Jaromira Kwiatkowskiego, rzeszowskiego dziennikarza, z panią Leokadią. Poproszony o odebranie kobiety i jej męża z lotniska i zawiezienie do sióstr zawierzenia w Bliznem na rekolekcje, nie spodziewał się, że to spotkanie będzie czymś więcej niż przysługą. Mimochodem puszczone zdanie: „A wie pan, że 11 września 2001 roku byłam w jednej z wież World Trade Center i Pan Bóg mnie ocalił?, doprowadziło do szeregu rozmów prowadzonych przez ocean nie tylko o wydarzeniach sprzed 17 już lat, ale też o odkrywaniu obecności Boga w trudnych doświadczeniach życiowych i o dojrzewaniu w wierze. Tak powstało „Drzewo przetrwania. Ucieczka z 82 piętra”.

 

Każdy ma swoją „płonącą wieżę”

Żaden nowojorczyk nie jest obojętny ani wobec tego miejsca, ani wobec wydarzeń z 11 września” – opowiada Jaromirowi Kwiatkowskiemu Leokadia Głogowska. Nie wszyscy jednak upamiętniają ten dzień tak samo. Nie wszyscy chodzą do Strefy Zero. Stres pourazowy dotknął tych, którzy przeżyli upadek wież, także tych, którzy tego dnia nie poszli do pracy, rodziny, znajomych. Pani Leokadia wciąż uskarża się na nerwowe reagowanie na hałas czy mocny odgłos. Jednak swoją traumę przekuła w działanie dla innych.

Od ponad 10 lat we wtorki po pracy oprowadza wycieczki po miejscu katastrofy. Przez około 1,5 godziny pokazuje, daje świadectwo i odpowiada na pytania. Mówi np. że każdy może mieć „swoją „płonącą wieżę”, problem, z którym będzie im trudno sobie poradzić. Ale jeżeli mają wiarę, to mogą z tego wyjść, tak jak ja wyszłam z płonącej wieży WTC”.

Te słowa potrafią dotknąć serce – tak się stało m.in. w przypadku matki dziewczynki ze zdeformowaną twarzą, która z płaczem za nie podziękowała po zakończeniu zwiedzania. Nie dziwi jednak, że mogą one padać z ust osoby, która ma za sobą tak dojmujące doświadczenia, skoro prosiła w modlitwie: „Jeżeli dałeś mi przeżyć, to musisz mi teraz pomóc, bo ja nie dam rady tak dalej żyć”. Pan Bóg nie mógł pozostać obojętny wobec takiego wezwania, prawda?

 

Drzewo przetrwania

Tytułowe drzewo to grusza amerykańska, którą zasadzono między wieżami WTC niedługo po ich wybudowaniu. Choć wydaje się to niewiarygodne, pień drzewa, mimo spalonych gałęzi, przetrwał katastrofę w 2001 r. Gruszę zabrano do parku na Bronksie, tam odżyła, przetrwała nawałnice w 2010 r., wreszcie przesadzono ją do Parku Pamięci powstałego na miejscu wież. Rośnie tam pomiędzy 400 dębami jako jedyne ogrodzone drzewo.

Gruszę nazwano „Drzewem Przetrwania”, bo symbolizuje tych, którym 11 września udało się uciec z płonących wież i wrócić do domów. Jednocześnie to pięknie pokazuje, że życie jest mieszaniną kruchości i silnej woli przetrwania.

 

 

Łaska i zobowiązanie 

Niedługo przed katastrofą wiara pani Leokadii rozpaliła się, kobieta wstąpiła do Odnowy w Duchu Św. A zaczęło się od syna, z którym nie można było sobie poradzić. Wysłany na rok do Polski, dla zmiany otoczenia, przywiózł rodzicom ożywienie religijne, jakiego zdaje się potrzebowała cała rodzina.

„Zdaję sobie sprawę z tego, że skoro dostałam więcej niż wielu innych ludzi, to będę musiała oddać dużo więcej niż oni. Bardzo chcę i wciąż o to proszę Pana Boga, abym mogła ewangelizować w każdej sytuacji, jaka się nadarzy. I robię to z odwagą” – mówi rozmówczyni Jaromira Kwiatkowskiego. 11 września nauczył ją większej otwartości na działanie Boga. Kończąc lekturę „Drzewa przetrwania” łapię się na refleksji: jakie to niesamowite, że Bóg jest z nami w każdym doświadczeniu. Każdym.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail