Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
środa 04/08/2021 |
Św. Jana Marii Vianneya
home iconFor Her
line break icon

Jadwiga Możdżer: Życie jest zbyt cenne, by spędzać je na autopromocji

JADWIGA MOŻDŻER

Iwona Flisikowska - 17.09.18

Z Jadwigą Możdżer, aktorką, choreografem i reżyserem, a prywatnie siostrą Leszka Możdżera, rozmawiamy o pasjach, poszukiwaniu swojego miejsca oraz o Panu Bogu, który zna najlepsze drogi dla naszego życia...

„Jagodę” Jadwigę Możdżer poznałam tuż przed jej wyjazdem na Daleki Wschód, który, jak sama mówiła, miał być podróżą w „głąb” siebie, próbą rozwijania swoich skrzydeł. Poszukiwaniem nowych inspiracji. Również próbą znalezienia odpowiedzi: jakie jest moje miejsce w życiu i w życiu innych. Jakich podjąć się wyzwań? A może po prostu zwyczajnie, „po cichu” przeżyć to życie?

„Jagoda” przesyłała znajomym i przyjaciołom zdjęcia z warsztatów teatralnych, jakie prowadziła m.in. w sierocińcach w Yogyakarcie dla dzieci pochodzących z rodzin chrześcijańskich i muzułmańskich, bo wszystkie były – jak mówiła aktorka – „dziećmi tego samego Boga”. Z tej podróży „w głąb siebie” najbardziej zapamiętałam zdjęcie „Jagody”, jak w papierowym pudle po bananach „woziła” chłopczyka z jawajskiej wioski.

Muzyczne początki

„Z bratem Leszkiem jeździliśmy codziennie kolejką SKM z Gdańska Żabianki do szkoły muzycznej w pobliżu gdańskiej starówki – wspomina Jadwiga Możdżer. – Podróżowaliśmy dzień w dzień, 25 minut w jedną stronę i mogliśmy omówić wszystkie bieżące tematy, muzyczne i rodzinne. Nasi rodzice marzyli, abyśmy byli muzykami.

Leszek odnalazł swoją drogę muzyczną: życie pełne pasji i dźwięków. A ja moje powołanie odkrywałam inaczej, ale też z wielką pasją i szacunkiem do ludzi. Szacunek dla człowieka, jego piękna, tajemnicy i odrębności wynieśliśmy z domu rodzinnego” – podsumowuje.




Czytaj także:
Emilian Kamiński: Może Pan Bóg to był jedyny Gość, który we mnie wierzył [wywiad]

Miłość do Teatru i Tańca

Od dzieciństwa „Jagoda” stawała w oknie rodzinnego domu i „przemawiała”. Te „próby” odbywały się zazwyczaj kiedy rodzice i sąsiedzi oglądali dziennik telewizyjny. „Na parapecie miałam naprawdę wielką przestrzeń artystyczną – wspomina, śmiejąc się aktorka. – Później była szkoła podstawowa i średnia o profilu muzycznym.

Po maturze zadziwiłam sama siebie – wybrałam aktorstwo” – wspomina. I zaczęło się. „Miałam wrażenie, że przeżywam życie na scenie. Czyli dyspozycyjność 24 godziny na dobę. Nie miałam wręcz prawa być zmęczona” – wspomina artystka. Spektakl za spektaklem. Wielogodzinne próby.

„Do dzisiaj teatr jest istotną sferą mojego życia, ale już nie zarządza moim czasem. Aby odnaleźć się jako aktorka, ale też zwyczajnie jako kobieta, zrezygnowałam z intensywnej i uczuciowej dyspozycyjności dla ról, gdyż grając ponad 300 spektakli w roku, przestrzeń mojej prywatności zaczęła się drastycznie zawężać” – zwierza się artystka. Emocje powracały w różny sposób.

„Przeszkadzało mi to, że dla znajomych jestem aktorką. Powodowało to jakąś nienaturalność w relacjach. Teraz, kiedy mam kilka profesji w ręku: choreograf, reżyser, aktorka, i najważniejsze – jestem matką – to naprawdę czuję, że jestem sobą. Jeśli nawet ktoś mnie szufladkuje, nie przejmuję się tym. Życie jest zbyt cenne by spędzać je na autopromocji”.

JADWIGA MOŻDŻER


TEATR EXIT

Czytaj także:
„Naprawdę niepełnosprawne mogą być wyłącznie relacje”. Wywiad z twórcą teatru Exit

Umowa z Panem Bogiem i podróż

Dla aktorki ważnym impulsem do decyzji o wyjeździe na inny kontynent była swoista „umowa z Bogiem”.

Moje ciało zasygnalizowało dolegliwości, które trzeba było sprawdzić onkologicznie. W czasie oczekiwania na wyniki badań byłam w teatralnych rozjazdach. Graliśmy musical pt.: „Raj”. Wtedy też z przejęcia pomyliłam pociągi, czekając przemęczona na peronie. Pożyczonym samochodem goniłam z moim Ojcem ten odjeżdżający pociąg. Zdążyłam na spektakl. Ale tego wieczoru siedząc w lateksowym gorsecie przyklejałam w pośpiechu błękitne rzęsy z piór. Spojrzałam w lustro. Zapytałam siebie, czy naprawdę tak chcę spędzić życie? Długie lub bardzo krótkie życie…

„Charakteryzacja rozpływała mi się po twarzy, bo nie mogłam opanować łez. Stałam na szklanych schodach tuż przed wejściem na scenę, a łzy nadal płynęły. Nie potrafiłam o tym rozmawiać z koleżankami. Z powodu naszych nabitych kalendarzy nie mogłam nawet spotkać się z moim bratem. To nie była rozmowa na telefon. Zaproponował więc, żebyśmy porozmawiali w samochodzie w drodze do Warszawy, ale przysiadło się jeszcze wesołe grono aktorów.

Otaczający tłum jest czasem powodem wielkiej samotności. W Warszawie dowiedziałam się o stypendium: Studia w Indonezji. Pomyślałam: Boże, gdybym była zdrowa, to bym pojechała. Przyszły wyniki. Jestem zdrowa. Słowo się rzekło i pojechałam”. 




Czytaj także:
Przejmujący spektakl grany przez więźniów – zbliża do Boga!

To Bóg wskazuje właściwą drogę…

Dla „Jagody” ta podróż, studiowanie tańca i teatru indonezyjskiego było poznawaniem świata i siebie. „Opatrzność Boża – jak wspomina artystka – wskazała właściwą drogę. Drogę, którą mam podążać i ona okazała się najbardziej szczęśliwa, a nie ścieżki, które ja sama próbowałam sobie wydeptywać.

Mam wspaniałe córeczki: Sawę i Antoninę: uczuciowe, utalentowane, piękne. Moją rolą jest przygotowanie ich do wejścia w szeroki świat, rozpoznawania dróg. Zresztą dzieci lepiej niż dorośli czują, co jest dobre, a co złe.

W dorosłości ważne jest, by nie utracić umiejętności bycia ze sobą szczerym. Mieć odwagę zauważyć, gdy coś  jest nie tak. Uczę moje dzieci, że kiedy zorientują się, że jadą niewłaściwą trasą życia, trzeba dążyć do przesiadki – drzwiami lub oknem. Nawet najtrudniejsza życiowa jazda ma przystanki dające szanse zmiany, tylko czasami przesypiamy je, ze strachu” – puentuje Jadwiga Możdżer.

Tags:
muzykateatr
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
FR MAXIMILIAN KOLBE
Katolicka Agencja Informacyjna
„Jego ciało było czyściutkie i promieniowało”...
2
BEZDOMNY CESAR
Agencja I.Media
Całe życie był bezdomny, ale pochowano go po królewsku. W Watykan...
3
Arthur Herlin
Biblia, która wyłoniła się spod gruzów World Trade Center
4
POGRZEB FRANKA
Redakcja
Pożegnali Franka – 7-letniego pielgrzyma. „Szedłeś do Matki...
5
Mathilde de Robien
Jak podtrzymać ogień miłości? Prosta i skuteczna metoda
6
DAWCA 5114
Joanna Operacz
Tatuaż z plemnikiem. Historia 36 dzieci poczętych z nasienia jedn...
7
RODZINA WITECKICH
Ewa Rejman
Sześcioro dzieci. Zdrowych i chorych – tak samo ważnych [reportaż...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail