Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
środa 21/04/2021 |
Św. Anzelma
home iconDuchowość
line break icon

„Grzech pokoleniowy” nie istnieje. Jak więc zdrowo poradzić sobie z rodzinną krzywdą?

JAK PORADZIĆ SOBIE Z RODZINNĄ KRZYWDĄ

Shutterstock

Jola Szymańska - 20.09.18

Zastanawiałeś się kiedyś, czy twoje problemy nie wynikają z grzechów twojego pradziadka? Może słyszałeś o tym w internecie lub od znajomego? Dziś tłumaczymy, dlaczego ten popularny mit nie ma nic wspólnego z wiarą katolicką i jak zdrowo poradzić sobie ze zranieniami.

Choć internet wciąż straszy „grzechem pokoleniowym”, Komisja Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski już dwa lata temu oświadczyła, że mówienie i takim grzechu stoi w sprzeczności z nauką Kościoła Katolickiego.

Od dwóch lat nie organizuje się (a przynajmniej organizować się nie powinno) mszy świętych ani rekolekcji w tej intencji. W kuluarach wciąż jednak można usłyszeć o „dziedziczeniu grzechu” lub „dziedziczeniu jego skutków”. Zdarza się też, że kapłani, którzy promowali ideę „grzechu pokoleniowego” tłumaczą dziś, że chodziło im tylko o oczywiste konsekwencje zła. Jak rozróżnić te dwa pojęcia? I co tak naprawdę za nimi stoi?




Czytaj także:
Jak zmierzyć „ciężkość grzechu”? Warte przemyślenia fragmenty „Veritatis splendor”

Grzech pokoleniowy: dlaczego nie

„Grzech pokoleniowy stoi w sprzeczności z prawdą o Bożym Miłosierdziu i o Jego przebaczającej Miłości” – czytamy w opinii teologicznej Komisji Nauki Wiary KEP z 2015 roku. „Kościół od samego początku naucza, że grzech jest zawsze czymś osobistym i wymaga decyzji woli. Podobnie jest z karą za grzech”.

Komisja Nauki Wiary uzasadnia swoją opinię Pismem Świętym oraz nauczaniem Kościoła Katolickiego na temat grzechu i grzechu pierworodnego. Podkreśla, że wiara w „grzech pokoleniowy” oznacza brak wiary w siłę sakramentu chrztu i sakramentu pokuty.

Biskupi powołują się tu m.in. na Księgę Ezechiela: „Syn nie ponosi odpowiedzialności za winę swego ojca, ani ojciec – za winę swego syna. Sprawiedliwość sprawiedliwego jemu zostanie przypisana, występek zaś występnego na niego spadnie” (Ez 18,3-4.20). Oraz Księgę Powtórzonego Prawa (24,16): „Ojcowie nie poniosą śmierci za winy synów ani synowie za winy swych ojców. Każdy umrze za swój własny grzech”.

Przypominają też, że jedynym grzechem, który przechodzi z pokolenia na pokolenie, jest grzech pierworodny. Bezpowrotnie oczyszcza nas z niego jednak sakrament chrztu (tak jak oczyszcza z wszelkich innych grzechów – zob. KKK 1262).

Warto podkreślić przy tym, że grzech ciężki ma trzy konieczne warunki: musi dotyczyć ważnej sprawy, być dokonany świadomie oraz dobrowolnie (zob. KKK 1837), a zadośćuczynić i pokutować możemy wyłącznie za własne grzechy (zob. KKK 1459).




Czytaj także:
Czy to już grzech ciężki czy jeszcze lekki? Jak je rozpoznać?

Choroba to nie kara

Komisja podkreśla, że nie ponosimy żadnych „kar” za grzechy naszych przodków. Przeczyłoby to nauce Nowego Testamentu, który w wielu fragmentach odrzuca takie interpretacje. Choćby w odniesieniu do chorób.

Owszem, w Starym Testamencie myślano tak „m.in. o niepłodności. Podobnie było z kalectwem i innymi chorobami. Gdy ktoś zachorował lub był dotknięty jakąś niepełnosprawnością, uważano, że ktoś w jego rodzinie popełnił grzech” – czytamy w Opinii Komisji. „Wyrazem takiego przekonania są słowa uczniów skierowane do Jezusa: Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym – on czy jego rodzice?”.

Jednak „odpowiedź Jezusa jest nader czytelna: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale [stało się tak], aby się na nim objawiły sprawy Boże (J 9,1-3)”.

„W ten sposób Pan Jezus wyraźnie odcina się od wiązania choroby dziecka z grzechem rodziców czy dziadków, z takim pokoleniowym obciążeniem” – czytamy w opinii KEP.

Co jednak z psychicznymi obciążeniami, które ewidentnie wynikają z doznanej bezpośrednio od przodków krzywdy?

Nie tylko duchowe konsekwencje grzechu

„Skutki grzechów są różne – tłumaczy o. Grzegorz Mazur OP, doktor teologii moralnej i duszpasterz. – Ważna spowiedź zakończona rozgrzeszeniem odpuszcza nam winę oraz przywraca do jedności z Bogiem i Kościołem, nie cofa jednak z automatu wszystkichkonsekwencji”.

Poza skutkami duchowymi, „grzechymogą mieć skutki psychiczne (np. zranienia w obszarze własnej wartości), somatyczne (kiedy np. objadanie się skutkuje otyłością, niezdrowy tryb życia – cukrzycą, a oglądanie pornografii – zaburzeniami erekcji,nawet u młodych mężczyzn) i materialne (kiedy np. wydajemy zbyt dużo pieniędzy na używki lub rzeczy niekonieczne)” – wymienia dominikanin.

I „choć nigdy nie dziedziczymy grzechów naszych przodków, ich skutki mogą mieć na nas wymierny wpływ. Zwłaszcza, jeśli podlegaliśmy im w dzieciństwie. Np. jeśli w domu jest problem alkoholowy (pradziadek pił, dziadek pił i tata pił), to wzrastając w takim klimacie, doświadczamy konkretnych obciążeń, a w dorosłość wchodzimy z dużym bagażem, który – jeśli nie zostanie przepracowany i uzdrowiony – może negatywnie zaważyć na całym życiu.

Jak poradzić sobie z konsekwencjami zła? Trzy drogi

Choć Bóg nie karze nas za cudze grzechy, ulegamy krzywdom. Nie zawsze zamierzonym. Jak sobie z nimi poradzić? O. Mazur wskazuje kilka dróg. Po pierwsze, życie sakramentalne i modlitwę, czyli wejście w kontakcie z Bogiem w proces przebaczenia, którego nie należy mylić z pojednaniem czy ponownym zaprzyjaźnieniem się z krzywdzicielem.

„Pojednanie czasem jest możliwe, czasem nie. Nie należy go mylić z przebaczeniem, co nie zmienia faktu, że dążenie do pojednania – choć na pewno nie za wszelką cenę – jest rzeczą dobrą. Przebaczenie nie oznacza też, że od razu ufam krzywdzicielowi albo się z nim przyjaźnię choć znam przypadki, w których udało się odbudować zaufanie, a nawet nawiązać bliską więź” – precyzuje.

Po drugie, „warto zadbać o relacje z bliskimi, wierzącymi, a jednocześnie życzliwymi nam osobami, z którymi możemy szczerze porozmawiać i uzyskać wsparcie. Można je znaleźć we wspólnotach w Kościele, które dla coraz większych rzesz ludzi stanowią naturalne środowisko duchowego zdrowienia, nawrócenia i wzrostu”.

W końcu – pomóc może profesjonalna terapia, „zwłaszcza jeśli krzywda była poważna i może zaważyć na całym życiu ofiary”.

Dlaczego chcemy wierzyć w grzech pokoleniowy?

Uzdrowienie międzypokoleniowe stanowi formę usprawiedliwienia słabości i szukania łatwego wytłumaczenia i przebaczenia popełnionego zła – czytamy w opinii KEP.

Zrzucenie winy za nasze niepowodzenia na naszych przodków jest atrakcyjne. To kuszący pomysł na uwolnienie się od odpowiedzialności za własne decyzje i przepracowania własnych zranień, ale taka postawa nie wspiera rozwoju duchowego.

„Jest w tym na pewno jakiś element myślenia magicznego – mówi o. Grzegorz Mazur – ale też lęk, karmiący determinizm i niezgoda na własną słabość. A uznanie słabości, bezsilności to przecież początek drogi uzdrowienia”.


RĘKA SYPIĄCA PIASEK

Czytaj także:
Grzechy, które wołają do samego Boga. Są takie cztery

Trudna, katolicka nauka

Każdy z nas jest odpowiedzialny wyłącznie, ale też całkowicie za własne decyzje. To za nie będzie odpowiadał przed Bogiem. Kościół nie daje nam łatwych wymówek i nie popiera ucieczek od odpowiedzialności. Zdrowe, dobre życie wymaga konfrontacji z często trudną rzeczywistością i z własnymi wspomnieniami. Jest ona jednym z przejawów dojrzałości i odpowiedzialności – duchowej i życiowej.

Oby właśnie ona była wartością, którą przekażemy kolejnym pokoleniom.

W tekście opierałam się na:

Tags:
grzech
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
Ciało św. Bernadetty
Aleteia
Nietknięte ciało św. Bernadety. Niesamowite raporty lekarzy po ek...
2
ŚMIERĆ KLINICZNA
Katarzyna Szkarpetowska
Świadectwa ludzi, którzy umierali, ale wrócili. Ks. Wiktor opowia...
3
ALICJA BATTENBERG, MATKA KSIĘCIA FILIPA
Łukasz Kobeszko
Arystokratka, żona, matka i mniszka. Niesamowite życie księżnej A...
4
VIRGIN
Redakcja
Najpiękniejsze modlitwy do Maryi: do odmawiania w różnych okolicz...
5
JÓZEF MONTWIŁŁ, TITANIC
Anna Gębalska-Berekets
Ksiądz z Suwalszczyzny, który pozostał na Titanicu. Oddał miejsce...
6
KSIĄDZ W KONFESJONALE
Ks. Mateusz Szerszeń CSMA
„Nigdy więcej!”. Ksiądz mówi, czego nie lubi w konfesjonale, gdy ...
7
ŚWIĘTY JÓZEF
Michał Lubowicki
Objawienia św. Józefa. Oto tajemniczy i milczący „ratownik”, któr...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail