Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Przy wyborze męża warto kierować się „okularami nadprzyrodzoności”

KOBIETA W OKULARACH
Julian Hochgesang/Unsplash | CC0
Udostępnij

Podczas pewnego kazania usłyszałam słowa: „Nasz Stworzyciel to nie antyperspirant, aby kochać Boga, nie musisz Go czuć”. Zadałam sobie wtedy pytanie: „A jak jest z naszą, ludzką miłością? Czy to zdanie tyczy się również mojego podejścia do niej?”.

Uczucia są ważne

Bez wątpienia i niezaprzeczalnie uważam, że uczucia są ważne! Jestem wielką zwolenniczką tego zdania! Szczególnie, kiedy słucham opowiadań moich koleżanek, przeżywających pierwsze randki, spotkania „z tym jedynym” lub młodzieńcze porywy serca. Kiedy w końcu przychodzi wiosna, wszystko kwitnie, a pary wychodzą na spacer nad Wisłę.

Ich niewinne spojrzenia, pierwsze pocałunki i trzymanie się za rękę, kierowane właśnie nagłym i spontanicznym biciem serca i wieloma barwnymi uczuciami. Uwielbiam obserwować i patrzeć na radość zakochanych w sobie ludzi! Uczucia bez wątpienia są ważne, ale…

 

Roztropne mówienie o miłości

Same uczucia to jeszcze nie miłość, to zakochanie połączone z fascynacją. Poza nimi, ważna jest również dojrzała decyzja, spotykanie się na wielu płaszczyznach życia, nie tylko wtedy, gdy jest wiosna, wszystko jest zielone i szumi nam woda, a w brzuchu czujemy motylki. Ale również wtedy, kiedy przychodzi kryzys, jakaś rana czy trudna sytuacja w rodzinie.

Świat podsuwa nam błędny obraz miłości. Definiuje ją często jako uczucia – „kieruj się sercem, wybierz je!”, albo decyzją – „myśl, rozum jest najważniejszy, to ci się opłaca!”. Największą umiejętnością jest wówczas połączenie serca i rozumu, czyli uczuć i decyzji.

 

Patrzenie w jednym kierunku

Kiedy zdobędziesz już umiejętność łączenia serca z rozumem, należy nauczyć się rozeznawać, co będzie dobre „dla was”. Podkreślam „WAS”, ponieważ miłość stawia na pierwszym miejscu drogą osobę, nie własne, wyidealizowane, egoistyczne – JA. W tym punkcie ważne jest, by trzeźwo ocenić wasze bycie razem, a mianowicie, czy umiecie patrzeć w jednym kierunku, przyszłościowo, perspektywicznie. A nie tylko patrzeć i wychwalać wzajemnie swoje piękne zielone, niebieskie czy brązowe oczy.

Piszę zbyt ostro? Zapytam o więcej! Czy patrząc na swojego wybranka lub wyobrażając sobie go, z jego zainteresowaniami, cechami i osobowością, wyobrażasz sobie odkrywanie z nim świata, aż do końca waszych dni?

 

Doskonały wymiar miłości

Patrzenie w jednym kierunku i odkrywanie razem świata, aż do końca waszych dni, to tylko jedne z przerażających, a zarazem wspaniałych i genialnych warunków, dotyczących związku małżeńskiego. Arcyważną sprawą są „okulary nadprzyrodzoności”. Dlaczego? Bo dzięki nim, kiedy wybieramy osobę na całe życie, nie patrzymy na tę osobę tylko powierzchownie, na jej wygląd, ubiór i zarobki, ale widzimy serce, które nigdy się nie zmieni.

Dlatego właśnie pragniemy spotkać człowieka, który myśli i czuje tak jak my. Widzi świat podobnie, choćby przez pryzmat tej samej wiary, zainteresowań, podobnych poglądów. Tęsknimy za nim, nie myśląc o innych mężczyznach, kiedy naszego męża nie ma fizycznie blisko nas. Dzięki relacji prawdziwej i nadprzyrodzonej, która łączy nie tylko ciała, ale również dusze dwojga ludzi, możemy rozwijać się i wzrastać, w każdej dziedzinie życia oraz wiary. Mamy prawo i motywację do robienia czegoś dobrego, a osoba, która jest blisko, nigdy nie ciągnie nas w dół, tylko i wyłącznie w górę!

 

Czy warto walczyć o taką miłość?

Warto, bo piękno zewnętrzne przemija, a dobre i kochające serce pozostaje. Posłużę się tu cytatem Jana Bilewicza, który najtrafniej oddaje moje myśli: „Piękno serca się nie starzeje i nie przemija, jak piękno ciała. Przeciwnie – jest ono jak wino, które z upływem czasu dojrzewa i nabiera smaku”.

Życzę ci, abyś umiała upić się tym winem, które wybrałaś lub wybierzesz. Aby twoje serce umiało słuchać rozumu, a rozum konsultował się również z sercem. Życzę ci również, żebyś zawsze we wszystkich swoich życiowych wyborach była wierna sobie, ale oddawała je również Bogu, który zna twoje pragnienie bardziej, niż ty sama. Bo jesteś tego warta!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail