Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Gdzie tkwi sukces firmy McDonald’s? I czego dzięki niej możemy się nauczyć?

W CZYM TKWI SUKCES MCDONALDS
Shutterstock
Udostępnij

Wbrew powszechnemu mniemaniu McDonald’s nie jest wielką firmą gastronomiczną – to wielka firma nieruchomościowa. Kiedy firma szuka lokalizacji pod nową restaurację, to stara się znaleźć lokalizacje średnie, a więc nie najlepsze ani beznadziejne. Następnie wykupuje grunty w okolicy, a potem ogłasza, że tu stanie McDonald’s.

McDonald’s, gdzie tkwi sukces firmy?

Przyjrzyjmy się modelowi biznesowemu firmy McDonald’s. Ten model przypomina górę lodową. To, co widzimy, to tylko wierzchołek. Ale największa część znajduje się pod powierzchnią. I właśnie dlatego trudno jest z nimi konkurować.

Bo wbrew powszechnemu mniemaniu McDonald’s nie jest wielką firmą gastronomiczną – to wielka firma nieruchomościowa. Kiedy firma szuka lokalizacji pod nową restaurację, to stara się znaleźć lokalizacje średnie, a więc nie najlepsze ani beznadziejne. Następnie wykupuje grunty w okolicy, a potem ogłasza, że tu stanie McDonald’s.

Nagle wszyscy chcą być w okolicy, a to oznacza, że cena tych gruntów rośnie. One stają się dużo więcej warte niż wtedy, gdy McDonald’s je kupował. Potem je wynajmuje albo sprzedaje – i na tym zarabia. Tu jest największe źródło siły firmy McDonald’s.

 

Płaski kontra głęboki model biznesowy

Oczywiście faktem jest, że gdyby jedzenie w restauracjach McDonald’s nie generowało dużego ruchu, to grunty wokół nowej restauracji nie byłyby tak atrakcyjne dla potencjalnego nabywcy, a franczyzobiorcy nie chcieliby otwierać restauracji. Niemniej to nie smaczne frytki czy hamburgery są źródłem potęgi finansowej firmy McDonald’s.

Co z tego wynika? Możemy postawić sobie obok McDonald’s budę z hamburgerami i powiedzieć, że mamy lepsze, zdrowsze i szybciej podawane jedzenie, ale i tak upadniemy. Dlaczego? Bo mamy gorszy model biznesowy. Staramy się konkurować z McDonald’s tam, gdzie McDonald’s może pozwolić sobie nawet na dotowanie kanapek i frytek przez jakiś czas. Aż konkurencja upadnie.

W dzisiejszych czasach wcale nie konkuruje się na szybkość czy jakość – konkuruje się na modele biznesowe. Niestety, polski przedsiębiorca nie radzi sobie na tym polu. Dlaczego?

McDonald’s jest oczywiście tylko jednym z przykładów firm, które mają głęboki model biznesowy. Zwykle dostrzegamy tylko „wierzchołek góry lodowej”, a najważniejsze jest to, co znajduje się „pod powierzchnią wody”.

 

Jak działają polskie firmy?

Znaczna większość polskich firm ma płaski model biznesowy. Oznacza to, że firma sprzedaje albo jakieś produkty, albo po prostu swój czas. I ogólny pułap, jaki może zarobić, to ilość produktów na magazynie razy ich cena albo liczba roboczogodzin razy cena.

Czy to problem? To zależy. Z całą pewnością nie da się wygrać rywalizacji z kimś, kto gra w zupełnie inną grę. Tak jak w powyższym przykładzie z restauracją McDonald’s. Problem w tym, że stawką tej gry jest kształt otaczającego nas świata.

Jeśli śledzisz trzeci sektor, to pewnie zauważasz, że podstawowy problem organizacji pozarządowych to dostęp do paliwa, czyli środków finansowych. Jednak nie wszystkie organizacje zmagają się z tym problemem. Wiele z nich na brak środków nie narzeka. Wręcz przeciwnie. A że celem każdej organizacji pozarządowej jest zmienianie świata, to oddziałują na świat. Na wielką skalę. Kształtują opinie, postawy. Czasami mają wpływ nawet na wychowanie dzieci (pośrednio bądź bezpośrednio).

Podobnie rzecz się ma z z firmami. One też kształtują świat. Przykład Apple jest oczywisty. Fani tej marki to często niemal wyznawcy. Albo Facebook. Popatrz, jak wiele może zrobić ta firma, jeśli chodzi o promowanie tych czy innych idei (oraz niepromowanie innych). Albo media.

Niektórzy wierzą w bajki o wolnych mediach. A przecież ludzie mają poglądy. Z definicji. Na tym między innymi polega bycie sapiens – istotą rozumną i myślącą. Poglądy mają dziennikarze, publicyści, ale też – a nawet przede wszystkim – właściciele. Trudno oczekiwać, by np. zwolennik aborcji popierał ruchy pro-life, prawda?

 

Proste związki przyczynowo-skutkowe nie istnieją

Na tegorocznej konferencji „Żyj w Obfitości” Wojciech Suda i Emil Osiewicz (Kaizendo) przedstawili świetną prezentację o tym, jak działa ludzki mózg i co z tego wynika dla wszystkich decyzji, jakie podejmujemy (nie tylko w biznesie). Panowie mówili też o systemie.

Człowiek ma tendencję do szukania prostych związków przyczynowo-skutkowych. Problem w tym, że świat jest skomplikowany – jest systemem (w ujęciu teorii systemów). Czynników, które mają wpływ na dane wydarzenie, jest bardzo dużo. Często pomijamy te małe, zapominając, że takich małych rzeczy może być całe mnóstwo, a więc w sumie mają wielki wpływ na otaczający nas świat.

Popatrzmy na pogodę. Jak trudno jest prognozować pogodę, nieprawdaż? Im więcej dni naprzód, tym gorzej. A przecież mamy ogrom danych, sprzęt do obliczeń i zaawansowane modele.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail