Aleteia
wtorek 27/10/2020 |
Św. Sabiny
Kultura

Czego ja, matka, nauczyłam się od „Bronek”, sióstr od wykluczonych?

BRONISZEWICE

Dom Chłopaków w Broniszewicach/Facebook

Marta Brzezińska-Waleszczyk - publikacja 28.09.18

Nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że ja, mama z krwi i kości czytając opowieści dominikanek z Broniszewic, które opiekują się niepełnosprawnymi chłopakami, mogę się od nich wiele nauczyć. Czego?

Pingwinek z Broniszewic chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. A już na pewno nie naszym czytelnikom. Siostry dominikanki, które opiekują się niepełnosprawnymi chłopcami, a które w brawurowy sposób uzbierały miliony monet na renowację starego, a następnie zbudowanie nowego domu dla swoich synków, to stałe bywalczynie mediów.

Ale nie celebrytki, nie chodzą do śniadaniówek, by się promować. One nawet szczerze przyznają, że stresują się wywiadami, zjada je trema. Chodzą, bo to szansa, żeby uzbierać nieco grosza na potrzeby dzieci. Nie dziwi zatem, że zakonnice, które pojawiły się chyba we wszystkich możliwych telewizjach teraz udzielają wywiadu-rzeki. Naiwny czytelnik (taki niedowiarek jak ja), przed wzięciem książki Eli Wiater do ręki mógł sobie pomyśleć, cóż te siostry powiedzą, czego byśmy jeszcze nie wiedzieli.

Oj, można zostać zaskoczonym i to bardzo.

Dominikanki z Broniszewic – siostry od wykluczonych

„Bronki” wzruszały mnie już od pierwszych linijek. A po kilku stronach napisałam Eli, że ryczę jak bóbr, nie wiem, jak doczytam do końca, nie mówiąc już o zrecenzowaniu. Bo autorka, zresztą znana naszym czytelnikom, dokonała czegoś pięknego. Czytając „Bronki” czułam się, jakbym była tam razem z siostrami, Elą, popijała ciepłą herbatę i słuchała ich opowieści. Czasem zabawnych, a wręcz bawiących do rozpuku (jak się ma pod opieką kilkanaście dzieciaków, codzienność obfituje w anegdotki), a czasem wzruszających, chwytających za serce i zostających w głowie długo po odłożeniu książki na półkę.

Mnie zaskoczyła przede tymi wszystkim ta „macierzyńskość” dominikanek. Może ktoś pomyśleć, co zakonnice wiedzą o byciu matkami. Ok, duchowymi tak, zastępczymi, ale takimi prawdziwymi? Przecież nigdy nie nosiły w sobie życia, nie czuły tych wszystkich ruchów i kopnięć, nie doświadczyły trudów porodu, nie karmiły piersią… Ok, nie robiły tego wszystkiego, a jest w nich tyle pokładów uczuć macierzyńskich, ciepła, że o swoich chłopakach mówią z taką czułością i troską, o jaką – niestety – niekiedy trudno biologicznym matkom.

Prawdziwe matki w zakonnych habitach

To mnie najbardziej ujęło w tej opowieści. Nie dylematy dotyczące kolejnych remontów, trudności z konserwatorami zabytków, architektami, etapy budowania domu (choć to oczywiście ważne i chwała siostrom za to!), ale właśnie ich macierzyństwo. Nie będzie chyba wielką przesadą, jeśli napiszę, że ja, mama z krwi i kości czytając opowieści sióstr, mogę się od nich wiele nauczyć. Czego? Cierpliwości, pokory, tolerancji – choćby dla planów mojego syna, które nijak mają się do moich.

Ot, prosty przykład. Odrywam się od „Bronek”, próbując po raz 758457645 dokończyć czytany akapit, bo mój synek woła „mamoooooooo, wsiadaj do pociągu” (przechodzimy obecnie zafascynowanie koleją, budowanie torów, mostów, etc.;)), trochę już zniecierpliwiona i zła… I właśnie, momentalnie „zaskakuje” mi w głowie prztyczek, by w spojrzeniu nie było wyrzutu, ale czułość, spokój, zainteresowanie, troska… Może w jakiś cudowny sposób spłynęło to na mnie z kart „Bronek”?

„Daj, umyję tę podłogę, przecież nie będziesz sama myła”

Opowieści sióstr nie są pod publiczkę, spomiędzy linijek wypływa szczerość i autentyzm. Bo jak inaczej wytłumaczyć reakcje samych chłopców na siostry, ich autentyczną tęsknotę, kiedy któraś mama wyjeżdża, to, że za każdym razem, kiedy są gdzieś poza Broniszewicami, mówią, że tęsknią za DOMEM (nie za ośrodkiem) albo to, że z męskiego wypadu na kebab przynoszą dla swoich mamuś po puszcze ukochanej pepsi (ku początkowemu zdziwieniu opiekuna, który nie bardzo rozumiał, czemu chłopcy życzą sobie od razu po dwie puszki na głowę).

Jarek, dla którego Broniszewice są piątym miejscem pobytu, jadąc na wycieczkę autem zapytał: „Czy ja tu jeszcze wrócę?”. Tak się bał, że to kolejne przenosiny. Chłopacy noszą za siostry zakupy, bo ciężkie, całują w rękę w podziękowaniu za jakiś prezent czy nową kurtkę albo buty. I na tyle, na ile mogą, włączają się w domowe prace. Zwłaszcza, kiedy widzą na twarzach swoich mam zmęczenie. „Daj, umyję tę podłogę, przecież nie będziesz sama tego myła”. Tego nie da się wypracować, wyuczyć…

„Bronki” pokazują, że to nie one dają coś dzieciom (chociaż jasne, dają – choćby czas i uwagę), ale przenoszą punkt ciężkości na to, czym same są przez nich obdarowywane. To prostota, otwartość na innych, nieocenianie, tolerancja wobec słabości. I też umiejętność spojrzenia z zupełnie innej strony – to nie oni są nienormalni, niedorozwinięci, to nie oni mają braki, trudności z komunikacją; to my nie umiemy ich zrozumieć.

„Przez to, co robicie, głosicie Boga bardziej niż ja”

„Bronki” dają cenną lekcję zaufania. I przyjmowania z owartością tego, co przynosi kolejny dzień. Bo siostry wiele razy podejmowały działania, konieczną inwestycję z zerem na koncie, a później pojawiał się przelew na dokładnie taką kwotę, jakiej potrzebowały. Bo był zawód i nawet żal, kiedy okazało się, że państwo nie może przyznać dotacji, a potem ten brakujący milion spadał z nieba (dosłownie i w przenośni).

„Bronki” to świetny obraz tego, jakiego Kościoła byśmy chcieli. Nie dziwię się, że dominikańskie gwiazdy na ambonach, przyjeżdżając do sióstr mówią: „Nie wejdę do środka, bo się boję. Wybaczcie mi. Przez to, co robicie, głosicie Boga bardziej niż ja”.

„Bronki” to książka, która na długo zostaje w głowie i w sercu. I choć cieniutka, mała rozmiarem, robi w człowieku większą rewolucję niż niejeden, opasły, filozoficzny tom.

*E. Wiater, Bronki. Siostry od wykluczonych, Broniszewice 2018

**Książka jest cegiełką – dochód z jej sprzedaży przeznaczony jest na działalność Domu Chłopaków w Broniszewicach. Można ją kupić TUTAJ


SIOSTRY DOMINIKANKI Z BRONISZEWIC

Czytaj także:
Siostry z Broniszewic: decyzja o oddaniu dziecka nigdy nie jest łatwa


CHŁOPAKI Z BRONISZEWIC

Czytaj także:
Dominikanki do zadań specjalnych. „Jak widzę te siostry, to chciałbym takiego Kościoła” [wywiad]


SIOSTRY DOMINIKANKI PINGWINKI

Czytaj także:
Siostry-Pingwinki wydreptały swoim „synkom” miliony. Jak one to robią?

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
dominikankiksiążka
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
PRZODKOWIE JANA PAWŁA II
Anna Gębalska-Berekets
Dziadkowie Karola Wojtyły. Kim byli przodkowi...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
MEDJUGORJE
Katolicka Agencja Informacyjna
Kierownik duchowy wizjonerów z Medjugorie eks...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail