Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Rozmowa bez porozumienia, czyli jak zranić ukochaną osobę…

Shutterstock
Udostępnij

Kto w ich rozmowie miał rację? Trudno powiedzieć, bo od pytania o posiłek przeszli do podsumowań całego swojego życia. Nie rozmawiali w końcu o tym, czy jest coś do zjedzenia i jak to w miarę sprawnie zorganizować, zakładając, że głodny był zarówno Piotr, jak i Kasia.

Kasia

Późnym popołudniem, gdy Kasia i maluchy spędzili ze sobą całą wieczność, z pracy wraca jej mąż, Piotr. Po krótkim przywitaniu rozgląda się po ich kuchni i mówi:

– Nie ma nic do jedzenia?

Kasia czuje, jak krew zaczyna pulsować w jej skroniach, i wybucha:

– Czy ty nie widzisz w ogóle, w jakiej sytuacji jesteśmy? Oczekujesz obiadu, wiedząc, że muszę sobie poradzić z dziećmi sama przez cały dzień?

– Obiady i tak jemy co kilka dni, ale czasami robisz chociaż zupę – wyjaśnia Piotr, w ramach obrony przed atakiem, dokładając szczyptę złośliwości.

– Naprawdę nie mogłeś zjeść w pracy, skoro jedzenie jest dla ciebie najważniejszą rzeczą w życiu? – teraz Kasia jest już naprawdę wściekła. – Nie ma ciebie cały dzień i naprawdę nie masz pojęcia, jak to jest, nie mieć czasu nawet na wyjście do łazienki!

– Dobra, to może po prostu przestanę chodzić do pracy i pójdziemy na zasiłek z opieki społecznej?

Tu powinna spaść kurtyna. Rozmowa, która toczy się dalej na coraz wyższym “C”, schodzi na temat, kto ma lepsze życie, z czyjej winy jest tak bardzo trudno i po co w ogóle się pobierali.

 

Piotr

Budzik w telefonie Piotra wyrywa go o szóstej rano ze snu jak dzwon na sąd ostateczny. Szuka przytomności w zakamarkach swojego jestestwa, wykorzystując czas drzemki alarmu, choć urywa mu się zaraz film. W nocy mały wstał ze trzy razy, z czego słyszał dobrze tylko jeden (ten, który nie obudził od razu pogrążonej w nieprzytomnej drzemce Kasi). Nie pamięta, dlaczego poszedł spać wieczorem później, niż zamierzał. Prawdopodobnie wynikało to z tak wielkiego zmęczenia, że nie był w stanie wybrać się do łóżka. Może niepotrzebnie się podnosił po uśpieniu starszego synka, ale nie chciał, by ranek zastał go w ubraniu. (…)

Jeden z członków zespołu przedstawił swoje L4 i wygląda na to, że nie symuluje choroby. Inny, Michał, ewidentnie nie pali się do działania. W czasie pracy załatwia sprawy związane z budową domu albo przegląda serwisy z wiadomościami, a zapytany o szczegóły projektu – robi wielkie oczy i odpowiada kompletnie od rzeczy. Dobra relacja z klientem wisi na włosku i Piotr wie, że będzie musiał z nim w końcu porozmawiać. Umawia się na spotkanie. Teraz, gdy rodzina się powiększyła i trzeba ją utrzymać w nowym składzie, zdaje sobie sprawę, że nie może zawalić.

(…) Po czwartej kawie miłosierny kolega przynosi z piekarni drożdżówkę. Pracują na akord i przerwa jest naprawdę potrzebna. Piotr powinien zostać po godzinach, ale wie, że Kasia jest sama w domu z dwójką dzieci i pewnie potrzebuje odciążenia. (…)

Wchodzi do domu, mając żołądek przyklejony do pleców, i szukając w kuchni czegokolwiek do jedzenia, zadaje pytanie:

– Nie ma nic do jedzenia?

Ciąg dalszy już znamy. (…)

Kto w ich rozmowie miał rację? Trudno powiedzieć, bo od pytania o posiłek przeszli do podsumowań całego swojego życia. Nie rozmawiali w końcu o tym, czy jest coś do zjedzenia i jak to w miarę sprawnie zorganizować, zakładając, że głodny był zarówno Piotr, jak i Kasia.

To, co usłyszeli  w tej rozmowie, przeszło przez wewnętrzne filtry każdego z nich. Przez doświadczenie własnego trybu życia, niepokoje i frustracje. Za ich wypowiedziami stało wiele niedostępnych dla drugiego przeżyć, dla których nigdzie nie znalazło się miejsce w ich dialogu. Nie stworzyli między sobą takiej przestrzeni, gdzie można opowiedzieć o swoim lęku, smutku, niezadowoleniu z siebie czy o wewnętrznej presji, by dać radę na sto procent, w tym także – by nie zawieść tej drugiej strony w małżeństwie. Mimo że każde z nich nosi w sobie głęboką troskę o ich rodzinę, rozmowa zakończyła się wzajemnymi oskarżeniami i ranieniem drugiego z chirurgiczną precyzją.

Punkt wyjścia, w którym zakładamy, że „lepiej być szczęśliwym, niż mieć rację” – zaprasza do pozostawienia miejsca na pytanie: „A jak to wygląda z twojej strony?”.

WYGRANE MAŁŻEŃSTWO

Fragment z książki: „Wygrane małżeństwo. Jak ochronić miłość?”, Małgorzata Rybak, Fundacja Evangelium Vitae. Książka została napisana jako cegiełka dla Fundacji na rzecz odbudowy wrocławskiego szpitala przy ul. Rydygiera, w którym życie zostanie otoczone szczególnym szacunkiem i miłością. Więcej informacji o książce: TU.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail