Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Słownik Kobiet: Nieśmiałość

NIEŚMIAŁOŚĆ
joyce huis/Unsplash | CC0
Udostępnij

Przyciszonym głosem proszę, aby ktoś przepuścił mnie w kolejce. Pokonałam po drodze kilka korków, jestem trochę spóźniona, a zaklepana wizyta u laryngologa trwa tylko piętnaście minut. Powtarzam: „Czy mógłby pan?…” i nie widzę reakcji. Zastanawiam się, czy moje słowa w ogóle do niego dotarły. Zastanawiam się, czemu głos ugrzązł mi w gardle.

Pluszowe, kobiece, nieśmiałe

Zauważyłam to w końcu. W sobie i w kilkudziesięciu innych dziewczynach, które spotkałam w swoim życiu. Od małego trenujemy naszą kobiecą dyscyplinę narodową – nieśmiałość.

Pytając o drogę, nasz głos raptownie wędruje o kilka tonów w górę. Na rozmowie o pracę boimy się pokazać zdecydowanie. Nawet w sytuacjach mobbingowych staramy się trzymać „fason”. Osiągamy wspaniałe umiejętności, szlifujemy swoje talenty, a w konfrontacji z brutalnym światem próbujemy zdobyć go pluszową literą. Pozwalamy na zbyt wiele.

 

Przepraszam, czy ktoś uczy nas zaradności?

Przyglądałam się kiedyś próbie kupienia książki przez około dwunastoletnią dziewczynkę. Przyszła z mamą do małej księgarni na Mokotowie. Dziewczynka stanęła w kolejce, ale z powodu jakiegoś zamieszania korowód w stronę kasy zmienił kierunek.

Mała nie załapała, nie zdążyła i wylądowała na szarym końcu. Była przerażona perspektywą walki o miejsce z kilkoma dorosłymi, miejsce, które od początku było jej przypisane. Zaczęła się stresować, wątpić w siebie. W końcu wzięła odwrót. „Zawsze to samo!” – skrytykowała ją mama. „Nie potrafisz powiedzieć, że stałaś w tej kolejce?! Kiedy nauczysz się zaradności?!”.

Halo! Przepraszam panią najmocniej! Kto pozwala dziewczynkom na zaradność? Kto mówi nam – możecie wyrażać swoje poglądy, drzeć się głośno, wchodzić na drzewa i brudzić ubrania? Kto wierzy w nas na tyle, aby powierzać nam najważniejsze stanowiska zawodowe? Kto, patrząc na kobietę przemierzającą ulicę z dwójką małych dzieci, widzi w niej managerkę życia rodzinnego?

 

Inicjuję, nie przepraszam za to

Nieśmiałość to stygmat nadany nam tylko dlatego, że jesteśmy kobietami. Wmawiana nam kulturowo-emocjonalna zależność (od rodziców, rodziny, mężczyzn) sprawia, że boimy się sięgać po swoje. Inicjowanie kojarzy się nam pejoratywnie. Odziera nas z „kobiecości”. Jak gdyby wzięcie czegoś dla siebie oznaczało ograbienie kogoś innego z jego własności. A to – znowu – nie pasuje do specyfiki naszej płci. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Przynajmniej w kilku dziedzinach życia.

Na przykład wtedy, gdy sama decydujesz się wziąć kredyt na mieszkanie. Lub, gdy tak jak ja, próbujesz samodzielnie zrealizować biznesowy plan.

Zawsze wtedy, gdy chcesz zrobić coś po swojemu, na własnych warunkach i bez przepraszania za to stajesz oko w oko z wtłoczoną nam z powodu nieufności wobec naszych rozpiętych, silnych, kobiecych skrzydeł nieśmiałością.

 

Kolejna faza i obyczajowe supełki

Tu zaczyna się kolejna faza. Bo gdy zaczynamy mówić wyraźnie, czego potrzebujemy, gdy przestajemy sprawiać wrażenie bezradnej, gdy objawia się nasza obfitość i piękna kreatywność – spada na nas największy grad krytyki.

Bo kobieta, która wie czego chce, która nie tłumaczy się z każdej decyzji, która nie uwodzi świata w geście niedyspozycyjności, wciąż jeszcze w wielu miejscach uważana jest za zagrożenie. Inaczej niż mężczyzna, od którego oczekuje się odwrotnych postaw. Sic! Jak dobrze, że w końcu wzięliśmy się za rozplątywanie tych obyczajowych supełków.

 

Najważniejsza lekcja z liceum

Nigdy nie zapomnę tego, co zrobiła moja nauczycielka wiedzy o kulturze, kiedy na koniec roku, po oficjalnym zakończeniu wyczytywania i uhonorowywania wybitnych uczniów z takich dziedzin jak nauki ścisłe czy wychowanie fizyczne, nieproszona weszła na scenę naszej auli, wzięła mikrofon i spokojnym głosem oznajmiła, że teraz czas, aby powiedzieć o osiągnięciach uczniów utalentowanych muzycznie, malarsko i teatralnie.

Zrobiła to wiedząc, że szkoła nie bierze „miękkich” uzdolnień i predyspozycji na poważnie. Zrobiła to pomimo swojego introwertycznego usposobienia. To była dla mnie jedna z najważniejszych lekcji, które dostałam w liceum.

Cały czas odkręcam w sobie tę fałszywą nieśmiałość. Przecieram oczy ze zdziwienia. Bo… kto mi zabroni?

Czytaj także:
Słownik kobiet: Mogę
Czytaj także:
Słownik Kobiet: Cykl
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail