Aleteia
niedziela 25/10/2020 |
Św. Chryzanta i św. Darii
Dobre historie

Ocalała z Holokaustu: nikt nie zabierze ci tego, co masz w głowie

EDITH EVA EGER

YouTube

Ewa Rejman - publikacja 29.09.18

Kiedy w Auschwitz Mengele kazał jej tańczyć, w wyobraźni przeniosła się do teatru w Budapeszcie i przez kilka minut myślami była poza tym piekłem, które ją otaczało. Taniec szesnastolatki musiał spodobać się „Aniołowi śmierci”, bo rzucił jej chleb. Dziś 90-letnia dr Edith Eger nie przestaje powtarzać zdania, które w obozie koncentracyjnym pomogło jej przetrwać: „nikt nie może zabrać ci tego, co masz w głowie”.

Edith pochodzi z rodziny węgierskich Żydów, jako nastolatka trenowała gimnastykę i balet, miała chłopaka, w którym była zakochana z wzajemnością, z nadzieją patrzyła w przyszłość. Wszystko zmieniło się pewnej nocy, gdy wraz z rodzicami i siostrą została zabrana z domu, a krótko później wywieziona do Auschwitz.

Selekcja w Auschwitz

Kiedy dojeżdża na miejsce, pod bramę stoi doktor Mengele i niedbałym ruchem ręki wskazuje prawą lub lewą stronę; życie albo śmierć. Uprzejmie dowiaduje się, kto jest chory, kto ma małe dziecko, kto nie mieści się w przedziale 14-40 lat. Pyta w końcu Edith o to, czy stojąca obok niej kobieta jest jej matką czy siostrą. Dziewczyna odruchowo potwierdza, że matką. Mengele kierują ją więc na lewo, tam, gdzie czekają ludzie przeznaczeni na śmierć.

Edith razem z siostrą Magdą zostaje skierowana do pracy. Na początek golą im głowy, czują wtedy jakby właśnie straciły swoją tożsamość, jakby ich poprzednie życie przestało istnieć. Magda z drżeniem w głosie pyta siostrę jak wygląda. Edith, po momencie zawahania, mówi jej jedyną dobrą rzecz, którą może powiedzieć uczciwie: ma piękne oczy, które teraz widać wyraźniej niż kiedykolwiek.


Mengele Twins

Czytaj także:
„Przeżyłam eksperymenty doktora Mengele. I postanowiłam mu wybaczyć”

Z dwóch tysięcy przeżyła setka

Ciężka praca i głodowe porcje szybko odbierają im wszystkie siły, ich koleżanki z bloku jedna po drugiej umierają. Edith każdego dnia wmawia sobie, że wyzwolenie przyjdzie niebawem. „Jeżeli dzisiaj przeżyję, to jutro będę wolna” – powtarza z uporem. Na szczęście jakimś cudem nie została oddzielona od siostry, przenoszą je razem do kolejnych obozów, wreszcie pędzą w marszu śmierci z Mauthausen do Gunskirchen.

Kobiety są tak osłabione, że tę drogę z dwóch tysięcy przeżywa tylko setka. Edith potyka się i nawet nie czuje, jak mdleje. Podnoszą ją inne dziewczyny i formują dla niej „krzesełko”. „Podzieliłaś się z nami chlebem” – szepczą. To był ten chleb, który dostała od Mengele, kiedy kazał jej tańczyć.

W końcu nadchodzi dzień wyzwolenia. Edith i Magda są tak słabe, że nie mogą nawet podnieść się do pozycji siedzącej. Nie wiedzą też, że upłynie jeszcze bardzo wiele lat, zanim poczują się naprawdę wolne.

Nie musi być ofiarą

Po wojnie wychodzi za mąż, przeprowadza się do USA, wychowuje troje dzieci. Czuje jednak, że nie radzi sobie ze zwyczajnym życiem, cierpi na flashbacki – w autobusie albo podczas zakupów widzi nagle twarze osób spotkanych w Auschwitz i dostaje niekontrolowanych ataków paniki. Po czterdziestce decyduje się studiować psychologię, chce zrozumieć siebie i innych, ale jednocześnie ze wszystkich sił stara się odsunąć od siebie doświadczenie Auschwitz.

Pewnego razu w jej ręce trafia książka profesora psychiatrii Viktora Frankla „Człowiek w poszukiwaniu sensu”. Frankl również przeżył Holokaust i Edith w końcu czuje się zrozumiana. Pisze do niego list i otrzymuje serdeczną odpowiedź.

Największym odkryciem dla niej jest to, że nie musi być ofiarą. Ma wybór – może samodzielnie zadecydować, jak zareaguje na każde, nawet najgorsze, doświadczenie. Nikt nie może zabrać jej tego, co ma w głowie.


OŚWIĘCIM

Czytaj także:
Viktor Frankl i metoda psychoterapii, którą opracował w Auschwitz

Nie chodzi o czas, ale o to, co z nim zrobisz

Chce wykorzystać zdobytą wiedzę, aby pomagać innym ludziom. Zastanawia się nad doktoratem, ale skończyłaby go najwcześniej w wieku pięćdziesięciu lat. „Cóż, pięćdziesiąt lat będziesz miała tak czy inaczej” – śmieje się jej przyjaciel, a Edith przyznaje mu rację i bierze się za realizację swoich planów.

Obecnie wśród jej pacjentów znajdują się osoby, które doświadczyły różnego rodzaju traum, ofiary przemocy i żołnierze cierpiący na zespół stresu pourazowego. Do każdego podchodzi z wielką uwagą i widocznym ciepłem. Cierpliwie tłumaczy, że cokolwiek ćwiczysz w życiu, stajesz się w tym lepszy – dotyczy to zarówno miłości, jak i nienawiści. „Czas nie leczy ran. Leczy to, co zrobisz z tym czasem” – mówi.

Przebaczenie

W czasie prowadzonych przez siebie terapii podkreśla wagę przebaczenia, z którym sama też musiała się mierzyć. „Przebaczając, dałam samej sobie prezent, dałam go, nie pozwalając, aby naziści dłużej kontrolowali moje codzienne życie” – mówi. W trakcie jednej z konferencji nocowała w hotelu zbudowanym w dawnej siedzibie Hitlera, spała w tym samym łóżku, co Joseph Goebbels. Wydawało się, że wyszła naprzeciw wszystkim swoim lękom i pokonała je.

Najtrudniejsze jednak okazało się przebaczenie samej sobie. Przebaczenie tego, że kiedy Mengele spytał ją o stojącą obok kobietę, odpowiedziała zgodnie z prawdą: „matka”. Przez wszystkie lata Edith podświadomie obwiniała się o to, że tak odpowiadając skazała matkę na śmierć. Obwiniała się w taki sam sposób, w jaki obwiniają się dzieci rozwodzących się rodziców, zgwałcone kobiety, ofiary przemocy domowej.

Edith wie już, że nigdy nie pozbędzie się swojej rany, ale może ją pokochać, doceniać dobro, które dzieje się wokół niej. Mówi, że najlepszą „zemstą” są jej dzieci, wnuki i prawnuki – te wszystkie pokolenia, które miały przecież nie istnieć.

*korzystałam z książki dr Edith Eger „Wybór. Przetrwać niewyobrażalne i żyć”, wyd. Czarna Owca 2018


STANISŁAWA LESZCZYŃSKA, MARIA STACHURSKA

Czytaj także:
Premiera filmu o położnej z Auschwitz. Mengele kazał jej zabijać dzieci, ona nie posłuchała… Rozmowa z reżyserką

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
historiaHolocaustII wojna światowa
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
GIULIA MICHELINI
Silvia Lucchetti
Świadectwo włoskiej aktorki, która urodziła j...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail