Aleteia logoAleteia logoAleteia
poniedziałek 29/11/2021 |
Bł. Marii Klementyny Anuarity Nengapeta
Aleteia logo
Styl życia
separateurCreated with Sketch.

Kłujące ploteczki po mszy i bolesny konfesjonał, czyli jak odeszłam z Kościoła z powodu Kościoła

KOBIETA WYCHODZI Z KOŚCIOŁA

Shutterstock

Marlena Bessman-Paliwoda - 30.09.18

Jak możesz pozwalać, by tacy ludzie do Ciebie przychodzili? Jak możesz patrzeć, jak po złożeniu rąk zabijają człowieka słowem i spojrzeniem? Jakim jesteś Bogiem, że na to pozwalasz? Dlaczego nie każesz im się zmienić? Cały czas ich przyjmujesz”. A On nie dawał mi wtedy żadnej odpowiedzi.

Tacy ludzie w kościele?!

Weszłam do małego kościółka. Słychać tylko skrzypienie podłogi i z każdym takim dźwiękiem kilka pań, które były tu już znacznie wcześniej, odrywało się od swoich myśli i modlitw, spoglądając na powód hałasu, czyli mnie. Usiadłam w ławce i słuchałam tej ciszy, jakiej trudno zaznać gdzie indziej. Byłam wtedy jeszcze dzieckiem, które ciągnęło do ciszy, książek i rozmyślania.

Po mszy panie zaczepiły mnie, by podpytać, co u mnie w domu, a odchodząc słyszałam rozmowy, które bardzo mnie dziwiły – można takie prowadzić po wyjściu z kościoła? I tak było latami. Aż w końcu coraz mniej patrzyłam w tabernakulum, by wpatrywać się w Niego, a coraz bardziej w tych, którzy do Niego przychodzili. Zaczęłam w końcu pytać Jezusa:

Jak możesz pozwalać, by tacy ludzie do Ciebie przychodzili? Jak możesz patrzeć jak po złożeniu rąk, zabijają człowieka słowem i spojrzeniem? Jakim jesteś Bogiem, że na to pozwalasz? Dlaczego nie każesz im się zmienić? Cały czas ich przyjmujesz”. A On nie dawał mi wtedy żadnej odpowiedzi.

Bolesna spowiedź

Przyszedł czas szkoły średniej. Moje przemyślenia mniej dawały mi się we znaki w nowym miejscu. Starałam się skupiać na czerpaniu z Kościoła tego, co dobre. Wtedy jednak poznałam boleśnie Kościół od strony konfesjonału.

Był dzień powszedni, a ja po łacinie postanowiłam zajść jeszcze do kościoła, by się wyspowiadać. Wcześniej nie byłam akurat w tym kościele, nie miałam jednak tradycji wybierania kościoła, mszy czy kapłana, do którego idę do spowiedzi. Znalazłam kolejkę do konfesjonału. Przede mną stały dwie panie, w pewnym momencie jednak zniknęły. Do konfesjonału zbliżał się ksiądz, powoli kończyłam modlitwę i weszłam do konfesjonału.

Nie pamiętam dokładnie słów, które tam padały. Cały czas jednak widzę emocje wpisane w gesty, słowa, które nie były dla mnie przeznaczone. Przemykają mi przez pamięć słowa „jak niewierząca”, a potem msza mi uciekła, i świat jakby wirował.

Jak możesz pozwalać, by tacy ludzie Ciebie reprezentowali? Jak możesz patrzeć, jak po złożeniu rąk zabijają człowieka słowem i spojrzeniem? Jakim jesteś Bogiem, że na to pozwalasz? Dlaczego nie każesz im się zmienić? Cały czas ich przyjmujesz. Idąc do spowiedzi, rozmawiam z Tobą, więc czy tak mi odpowiadasz, jak ten ksiądz? A On nie dawał mi wtedy żadnej odpowiedzi.

Unikałam spowiedzi. Miałam przed nią wielki opór i choć starałam się stosować nauczone za dziecka „jak najszybciej, gdy potrzeba”, to wolałam przestać z tyłu czas Komunii niż pójść do spowiedzi. Może dlatego dziś bardziej rozumiem tych, którzy noszą w sobie taki lęk.

Chodziłam do kościoła, ale nie byłam w Kościele.

Przebaczam

Trwało to trzy lata. Aż w końcu mój narzeczony zabrał mnie na rekolekcje. Nie brałam tego za szczyt romantyzmu, ani nawet nie byłam mu wdzięczna, ale bardzo mu zależało, więc się zgodziłam pojechać z nim.

Zderzyłam się tam z innym światem. Pani siedząca obok nas codziennie kupowała nam jakieś bułeczki w piekarni obok której mieszkała. „Pomyślałam, że to może wam posmakować”. Nic nie mówiłam, słuchałam, chłonęłam, obserwowałam. Zaskoczona byłam otwarciem na zmianę siebie. W końcu prowadzący kapłan powiedział, że dzisiaj jest dzień, kiedy zaproszono wielu księży i jest możliwość spowiedzi. „Super! – pomyślałam. – A było tak dobrze.”

Doszłam jednak do konfesjonału i zachęcona słowami prowadzącego, by wypowiedzieć także to, co leży nam na sercu w stosunku do Kościoła, opowiedziałam o tamtym kapłanie i spowiedzi, a on bardzo długo milczał. Wpatrywał się w ścianę, aż w końcu spojrzał we mnie ze łzami w oczach i powiedział:

Przebaczasz temu księdzu?

W mojej głowie pojawiły się miliony znaków zapytania. Przebaczyć? Nigdy tak o tym nie myślałam. Nie zdążyłam odpowiedzieć, gdy ksiądz kontynuował:

To mój brat w kapłaństwie. Całą twoją krzywdę, biorę teraz na siebie. Czy przebaczasz mi?

Przebaczam.

Z tym jednym słowem rozpaliła się we mnie na nowo miłość do Kościoła. Wróciłam.


UZDROWIENIE W KOŚCIELE

Czytaj także:
W Kościele zostałam skrzywdzona, w Kościele doznaję uzdrowienia


JOLA SZYMAŃSKA

Czytaj także:
Jak „przetrwać” w Kościele? Duchowa przeprowadzka




Czytaj także:
Cytaty, które pomagają przeżyć smutki i kryzysy

Tags:
kościółkryzyswiara
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail