Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Franciszek z Asyżu. Święty, który doskonale upodobnił się do Mistrza [Wszyscy Świetni]

ŚWIĘTY FRANCISZEK Z ASYŻU
Shutterstock
Udostępnij

Sułtan był pod tak wielkim wrażeniem postawy i sposobu zachowania Franciszka, że miał powiedzieć: „Gdyby wszyscy chrześcijanie byli tacy jak ty, sam bym się ochrzcił”.

Franciszek z Asyżu (właściwie: Jan Bernadone) jest współcześnie jednym z najbardziej popularnych świętych. Już za życia żarliwość, prostota i jednoznaczność jego pójścia za Miłością Niemiłowaną, jak sam nazwał Chrystusa, sprawiały, że pociągnął za sobą tysiące – dosłownie! – ludzi.

Sam jednak, i to prawie od chwili nawrócenia, był przede wszystkim kontemplatykiem szukającym twarzy Boga i ceniącym samotność.

Miał dar kaznodziejski, ale jak mówił swoim braciom: „Głosić należy zawsze, a jeśli trzeba – nawet słowem!”. Istotą ewangelizacji było dla niego maksymalne upodobnienie się do jego Pana. Pod koniec życia Pan udzielił mu tej łaski w sposób bardzo widzialny.

 

Egipt

Pragnienie opowiadania o Chrystusie zaprowadziło go wraz z kilkoma braćmi w 1219 r. aż do Egiptu, a tam na dwór sułtana. Za żarliwe kazanie, jakie wygłosił przed Al-Malikiem Al-Kamilem powinien zostać zabity jako bluźnierca – tak to, co mówił, było widziane w islamie.

Jednak uratowało go jego, po ludzku szalone, męstwo. Odpowiedzi na nie udzielił jeden z muftich. Sułtan uznał, że obie strony mają rację, wtedy Franciszek poprosił o próbę ognia – obaj z muftim mieli wejść w płomienie, a rację miałby ten, kto by przeżył.

Muzułmański adwersarz nie podjął się tego ryzyka, a Al-Malik Al-Kamil był pod tak wielkim wrażeniem postawy i sposobu zachowania katolickiego kaznodziei, że miał powiedzieć: „Gdyby wszyscy chrześcijanie byli tacy jak ty, sam bym się ochrzcił”.

Zamiast tego dał swojemu gościowi list żelazny, dzięki któremu Franciszek mógł bezpiecznie poruszać się po całym terytorium opanowanym przez muzułmanów. Dzięki temu przeszli z braćmi całą Ziemię Świętą.

Niestety, pobyt na Bliskim Wschodzie miał też swoją mroczną stronę – święty zapadł na jaskrę. Choroba sprawiła, że coraz bardziej tracił wzrok. Pogarszające się zdrowie sprawiło, że po powrocie w 1220 r. do Toskanii wyznaczył swojego następcę w prowadzeniu zakonu – Piotra Cattaniego.

 

Kapituła pod namiotami i spory o regułę

W marcu 1221 r. wszyscy franciszkanie zjechali do Asyżu na kapitułę generalną. Pola dookoła miasta zapełniły się szałasami, bo przybyło od 3 do 5 tys. braci. Na kapitule tej przyjęto nowego przełożonego, br. Eliasza (br. Piotr w międzyczasie zmarł) i postanowiono przyjąć regułę.

Franciszek marzył o tym, by regułą braci była po prostu Ewangelia, jednak przymuszony, napisał swoją wersję. Wspólnota ją przyjęła, ale schody zaczęły się w kurii rzymskiej. Tekst był zbyt poetycki, a za mało prawny i precyzyjny. Tekst założyciela poddano wiwisekcji i poskładano na nowo, ta wersja została już przez papieża uznana w 1223 r.

Jest ona po ludzku rozsądna i trzeźwa, choć niepozbawiona do końca Franciszkowej żarliwości. Jednak dla niego, pasjonata i idealisty, doświadczenie zderzenia się z prawną machiną kurii, która przemieliła jego wizję, mogło być dodatkowym ciosem. Przyjął go, uciekając w stronę kontemplacji Chrystusa.

 

Żłóbek w Greccio i ukrzyżowanie w La Verna

Pierwszym owocem tej „ucieczki” był pomysł, by na Boże Narodzenie odtworzyć scenę z Groty Narodzenia. Franciszek przyniósł żłóbek, położył w nim na sianie Dzieciątko, przyprowadził wołu i osła. W tym otoczeniu uroczyście odśpiewał ewangelię o narodzeniu Pana.

Chciał w ten sposób uświadomić innym, a pewnie i sobie, jak nisko Bóg zszedł, pragnąc zbawienia człowieka. Chciał pokazać Jego ludzką twarz.

Na jesieni następnego roku udał się do pustelni La Verna, by odbyć tam czterdziestodniowy post przed uroczystością św. Michała Archanioła. Podczas niego, 17 września, Franciszek zobaczył w wizji Chrystusa pod postacią serafina. Pan wycisnął na ciele wizjonera swoje rany i tak święty z Asyżu w widzialny i doświadczalny sposób stał się podobny do Tego, którego kochał.

 

Pieśń słoneczna

Jeszcze dwa lata, do nocy z 3 na 4 października 1226 r., Franciszek głosił całym sobą prawdziwość Ewangelii. Schorowany, poddawany równie okrutnym, co nieskutecznym terapiom, napisał jeden z najpiękniejszych chrześcijańskich hymnów ku czci Boga Stwórcy – „Pieśń słoneczną”.

Zrodziła się w jego sercu, kiedy podczas modlitwy Pan objawił mu, że jego zbawienie jest pewne. Pomimo wielkiego fizycznego cierpienia, Franciszka wypełniła bezgraniczna radość. Zbliżało się doskonałe zjednoczenie z Oblubieńcem, o którym mówił całym sobą, był tego już pewien.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail