Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Góra zabawek, a dzieci się nudzą? Oto moja recepta

ZABAWKI W POKOJU
Shutterstock
Udostępnij

Pomogło nam bardzo zrobienie inwentaryzacji w naszym domowym „komisie z zabawkami”. Jego przewietrzenie tylko pozornie wydaje się stratą, a tak naprawdę stworzyło przestrzeń do bardziej efektywnego spędzania razem czasu.

Zabawkowy misz-masz

Moja żona jest najmłodsza w rodzeństwie. Ja mam mnóstwo starszych kuzynów. Dlatego jedynie śladowe ilości zabawek posiadanych przez nasze dzieci zostały przez nas kupione. Dostawaliśmy i dostajemy je w hurtowych – jak na nasze możliwości – ilościach. W efekcie w czterech dużych kufrach, na szafach i w paru pojemnych szufladach mieliśmy do niedawna jeden wielki misz-masz. Raz wykorzystane klocki, kręgle, figurki itp. były w kilku różnych miejscach.

Gdy przychodził czas zabawy, dzieci wkraczały do swojego pokoju, robiły rytualny bałagan, wyciągając co się da na podłogę, wybierały z tego kilka ulubionych zabawek i przechodziły z nimi do pokoju dziennego, gdzie się bawiły, stwierdzając za chwilę, że jednak się nudzą – kompletna paranoja wynikająca z bezsensownych ilości różnych sprzętów, a jak wiadomo, od ilości ważniejsza jest jakość. Nasze dzieci, stosując opisaną wyżej praktykę, w zasadzie dobrze to wiedziały. Nam chwilę zajęło, by przekuć tę świadomość w czyn.

 

Remanent

Pewnego dnia powiedzieliśmy zatem: dość! Tym razem to moja żona przeniosła zabawki do dużego pokoju. Nie kilka, jak miały to w zwyczaju dzieci, ale wszystkie i nastąpiła wielka segregacja. Wyrzuciliśmy mnóstwo bezużytecznych, zepsutych zabawek. Część została zmagazynowana i w miarę potrzeb będzie oddana lub być może wróci kiedyś do łask. Jednocześnie posegregowaliśmy różne typy klocków, ludzików i figurek. Zobaczyliśmy, które zestawy są wybrakowane i bezużyteczne, a które autentycznie będą przydatne.

Dziś w pokoju naszych dzieci stoją dwa pojemniki z twardymi (plastikowymi, drewnianymi) zabawkami i jeden z pluszakami. To i tak sporo, ale przewietrzenie było bardzo duże. Nagle w zdecydowanie mniejszych ilościach wędrują do dużego pokoju różne dziecięce drobiazgi. Dzieci po prostu wkraczają w swój świat i w nim się odnajdują, bo stał się on bardziej przejrzysty.

Z kolei rodzice nie załamują rąk na widok nieprzebranych i zmiksowanych ilości zabawek. Choćby sprzątanie codziennego bałaganu jest prostsze, bo mamy trzy pojemniki i to wszystko, nie mówiąc już o samej zabawie, którą można wreszcie zainspirować konkretnymi i kompletnymi zestawami zabawek czy klocków, bo po prostu wyciągam je z jednego miejsca, a nie muszę szukać cały dzień, by je skompletować.

 

Warunki do rozwoju

Trudno jest sobie uświadomić, że dzieciom naprawdę nie potrzeba góry atrakcji tak samo, jak nie potrzeba im kalendarza wyładowanego po brzegi zajęciami. Do rozwoju trzeba mieć warunki.

Łatwo wpaść w schemat zasypywania się różnorakimi zabawkami, które są tylko po to, by leżeć, a dzieci i tak powiedzą nam, że się nudzą. Jakie znajdujemy rozwiązanie? Bajka! W tytułach niektórych z nich na Youtube można nawet przeczytać: godzina luzu dla rodziców. Z jednej godziny często robią się trzy i kręcimy się w błędnym kole.

Jak powiedział mi ostatnio doradca rodzinny Janusz Wardak, nawet zwykłe dłubanie patykiem w ziemi jest dla dziecka bardziej rozwojowe niż oglądanie nawet najbardziej wartościowych treści na ekranie. Nie chodzi oczywiście o to, by dzieci nic nie oglądały, ale warto znać proporcje. W ich właściwym wyważeniu pomogło mi bardzo zrobienie inwentaryzacji w naszym domowym „komisie z zabawkami”. Jego przewietrzenie tylko pozornie wydaje się stratą, a tak naprawdę stworzyło przestrzeń do bardziej efektywnego spędzania razem czasu.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail