Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Od miłości do nienawiści. Jak najbliższa osoba może stać się wrogiem?

RELACJA MAŁŻEŃSKA
Ayo Ogunseinde/Unsplash | CC0
Udostępnij

Potrzebujesz zadać sobie pytanie, czy twój małżonek faktycznie jest taki, jak o nim myślisz i za kogo go uważasz? Jakie jego zachowania potwierdzają twoją ocenę na temat jego osoby? Spróbuj oddzielić fakty od swoich opinii.

Mierząc się z różnymi trudnościami, na pewno niejeden raz przekonałeś się, że osoba, z którą jesteś, potrafi być niezastąpionym źródłem wsparcia. Z drugiej strony może zastanawiać cię fakt, że ta sama osoba, którą tak bardzo kochasz i na której tak bardzo ci zależy, często wchodzi w rolę twojego wroga. Skąd taka skrajność? Co sprawia, że przestajemy się wspierać w związku, a wchodzimy w rolę rozgniewanych rywali?

 

Skąd te emocje?

Narastająca wrogość między dwojgiem ludzi może być wynikiem nagromadzonych i nieuświadomionych emocji. Czasami powstrzymujemy nasze emocje świadomie, a bardzo często odbywa się to bez udziału naszej woli. Najczęściej tłumimy w sobie złość. Z różnych powodów boimy się ją wyrażać, a bardzo często już sama jej świadomość budzi w nas ogromny lęk.

Nasza psychika blokuje dostęp do emocji, które są dla nas zagrażające, których nie akceptujemy, z powodu których się wstydzimy lub przeżywamy poczucie winy. Niestety, nie jest tak, że to, co stłumione nie istnieje.

Niewyrażona złość to potężna ilość energii, która zostaje uwięziona w naszym ciele. Prędzej czy później „ładunek” wybucha. Najczęściej odbywa się to w czasie, gdy już nie dajemy rady. Jesteśmy zmęczeni lub osłabieni. Często bywa tak, że własną złość projektujemy na ukochaną osobę. Wydaje nam się, że to on jest zły, a nie mamy świadomości własnej wściekłości w stosunku do niego.

 

Nazwij to, co czujesz

Pierwszym krokiem będzie zatem uświadomienie sobie własnych emocji. Nazwij to, co czujesz i spróbuj to zaakceptować. Następnie zastanów się, skąd pochodzi obecna w tobie złość? Jakie sytuacje cię zdenerwowały, a nie potrafiłeś wtedy tego wyrazić? A może zabrakło rozmowy o tym, co aktualnie przeżywacie? Dobre radzenie sobie z emocjami to umiejętność wyrażenia ich „tu i teraz” w konstruktywny sposób, nie raniący drugiej strony.

Często bywa również tak, że na drugiej osobie „rozładowujemy” emocje będące wynikiem doświadczeń z innymi osobami. Trudne emocje często przemieszczamy na obiekty mniej nam zagrażające, a zatem na osoby z którymi tworzymy bliską relację. Z nimi czujemy się najbezpieczniej. Często mówimy o tym, że ranimy najmocniej tych, których najbardziej kochamy. I tak upokorzenie przez szefa przekształca się w awanturę o wypakowanie zmywarki. Sami nie rozumiemy, z jakiego powodu obiektywnie banalna sytuacja wywołała w nas tak silne emocje. Nieświadomie partner staje się naszym szefem. Stłumiona wściekłość w pracy dochodzi do głosu w neutralnej sytuacji domowej, która zazwyczaj wywołuje w nas co najwyżej lekką irytację.

 

Nieprzepracowane emocje sprzed lat

„Zło” ukochanego może mieć także źródło w twojej przeszłości. Nieprzepracowane emocje sprzed lat mogą dawać o sobie znać w obecnych sytuacjach. Agresywne impulsy znaczących osób z przeszłości możemy ponownie przeżywać w relacji z bliską osobą. W oparciu o doświadczenia emocjonalne z dzieciństwa możemy mylnie interpretować zachowania ukochanego. Na przykład może przerażać nas jego milczenie, gdyż nasza matka lub ojciec w taki sposób okazywali mocne zdenerwowanie. Dla twojej drugiej połówki chwila ciszy może być natomiast przestrzenią na spokój czy odpoczynek. W taki sposób powstaje między wami dysonans. Możesz zatem pomyśleć o tym, czy aktualnie trudna sytuacja, w której partner wydaje ci się „zły” nie przypomina ci czegoś z przeszłości? Może być to ważny krok w rozeznaniu własnych uczuć.

 

Cechy, których w sobie nie chcemy

To, że osoba, z którą jesteś w związku wydaje ci się wroga, może być też efektem odszczepienia niechcianych „kawałków” twojej osobowości. W drugiej osobie umieszczamy cechy, których sami w sobie nie tolerujemy.

Zastanów się nad tym, co cię denerwuje w zachowaniu drugiej osoby? Czego od niej oczekujesz? Czy nie są to twoje słabości lub wymagania wobec siebie? Umieszczając to, co nieakceptowane na zewnątrz nas możemy zachować dobre mniemanie o sobie, idealny obraz tego, kim jesteśmy, a raczej za kogo się uważamy. Jeżeli w naszym umyśle to nasz mąż/żona/narzeczony jest zazdrosny, arogancki, złośliwy czy leniwy, my możemy poczuć się tymi lepszymi.

Nieustanna dewaluacja drugiej osoby sprzyja dowartościowaniu, lecz na krótką metę. W pewnym momencie zderzymy się z kruchością własnego poczucia wartości. Zorientujemy się, że to my sami potrzebujemy wyleczyć to, co zostało zranione, a nasz ukochany czy ukochana jest odrębną jednostką, od której nasza wartość nie zależy.

 

Obwinianie

Potencjalne wzburzenie między małżonkami/narzeczonymi, może być również pochodną wzajemnego obwiniania. Jeżeli nie chcemy przyjąć odpowiedzialności za swoje zachowania, myśli czy uczucia, próbujemy obwinić za nie partnera. Uwalniamy się w ten sposób od bagażu poczucia winy i innych niechcianych emocji. Na przykład czując dyskomfort związany ze spóźnieniem, obwiniamy drugą osobę o brak cierpliwości. Gdy zapominamy kupić coś w sklepie, oskarżamy drugą stronę o nadmierne wymagania lub niezrobienie listy zakupów. Okazji do przerzucania winy nie brakuje.

Macie wspólną odpowiedzialność za wiele spraw w związku – za dzieci, samochód, mieszkanie czy finanse. Jeżeli pojawiają się trudności lub porażki, próbujemy się ich zrzec, przypisując je partnerowi. Tym bardziej jesteśmy skłonni to robić, jeżeli znamy osobowość małżonka i doskonale wiemy, że on tę winę „weźmie”.

 

Rzeczywistość vs. nasze oczekiwania

Co więcej, bycie w związku to ciągła negocjacja potrzeb. Często jesteście w sytuacji, kiedy mogą być spełnione potrzeby wyłącznie jednej strony lub wasze potrzeby wzajemnie się wykluczają. To otwiera przestrzeń na potencjalny konflikt. Zawalczę o swoje czy odpuszczę? Nigdy nie wiadomo, gdzie kończy się uległość, a zaczyna agresja.

Z żadną inną osobą nie wchodzisz tak często w przestrzeń pt. Ty albo Ja. Albo ty wyjdziesz do kina, albo ja pójdę z koleżankami na kawę. Ty pozmywasz czy ja? Ty załatwisz sprawę w spółdzielni? Kto zrobi zakupy? Każdego dnia walczymy. Nic dziwnego, że tak często jesteśmy rywalami. Mimo że bardzo staramy się szanować wzajemne potrzeby, ich spełnienie często jest niemożliwe. Możesz zastanowić się nad tym, czy nie za często odpuszczasz?

Ciągła uległość w pewnym momencie skłania do agresji. Nie szanując swoich potrzeb, mamy pretensje do partnera, że ich nie respektuje. Stawiamy zarzuty i oskarżenia. Jesteśmy rozżaleni i rozgoryczeni. Nie warto dopuszczać do tego momentu. Zakomunikuj swoje potrzeby małżonkowi. Może ich spełnienie będzie możliwe, a w ten sposób unikniesz sytuacji, w której druga osoba nagle staje się twoim wrogiem w wyniku tego, że wcześniej o siebie nie zadbałeś.

A zatem potrzebujesz zadać sobie pytanie, czy twój małżonek faktycznie jest taki, jak o nim myślisz i za kogo go uważasz? Jakie jego zachowania potwierdzają twoją ocenę na temat jego osoby? Spróbuj oddzielić fakty od swoich opinii. Zastanów się nad tym, co mówi rzeczywistość, a jakie są twoje fantazje, myśli czy przeżycia. Czy pojawia się niespójność?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail