Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Co Bóg złączył… Wzruszająca historia pewnego małżeństwa

Unknown | Fair Use
Udostępnij

Lekarze odkryli, że najlepszym lekarstwem dla tych pacjentów będzie… ich wzajemne towarzystwo.

W sierpniu 2018 r. 88-letni Włoch o imieniu Mario trafił do szpitala Schiavonia (prowincja Padwa) z powodu przewlekłej infekcji dróg oddechowych. W tym wydarzeniu nie byłoby niczego niezwykłego ani godnego uwagi, gdyby nie żona pacjenta, 83-letnia Elisa, która 10 dni później została przyjęta nie tylko do tego samego szpitala, ale nawet do tego samego… pokoju.

Kiedy Mario został hospitalizowany, chorująca na głęboką demencję Elisa zaczęła zachowywać się niespokojnie i nie mogła sobie znaleźć miejsca. Nieobecność męża doskwierała jej tak bardzo, że odbijało się to na jej samopoczuciu. Była zdezorientowana, nerwowa i przygnębiona. Na szczęście, lekarze doskonale rozpoznali, w czym tkwi źródło jej dolegliwości i zaordynowali najlepsze w tej sytuacji lekarstwo: towarzystwo Mario. Postanowili skrócić rozłąkę małżonków, aby mogli ponownie cieszyć się swoją obecnością, która od ponad 60 wspólnie przeżytych lat napełnia ich radością i pokojem.

Personel medyczny odtworzył w miarę możliwości klimat domowego ogniska małżonków, umieszczając ich w dwuosobowej sali. Zmniejszyło to poczucie dezorientacji, tak często występujące u osób starszych podczas hospitalizacji.

Niewykluczone, że lekarze mieli na uwadze przestrogę Jezusa, by nie rozdzielać tego, co Bóg złączył lub też kierowali się ludzką mądrością, która podpowiada, że relacje międzyludzkie niezwykle mocno wpływają na naszą witalność i poczucie komfortu. Jakby nie było, ta decyzja lekarzy znacznie skróciła pobyt małżonków w szpitalu.

Od kilku ostatnich lat medycyna poszukuje rozwiązań, aby poprawić samopoczucie chorych w wymiarze relacyjnym i psychologicznym. Personel medyczny stara się otoczyć troską nie tylko ciała pacjentów, ale również ich dusze w poszanowaniu dla ludzkiej godności. Pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że ta inicjatywa stanie się powszechną praktyką we wszystkich ośrodkach służby zdrowia.

Przypadki takie jak ten Elisy i Maria świadczą o tym, iż słowa Pisma nie są jakąś przenośnią czy pewnym obrazem literackim, ale że celnie opisują naszą naturę i owoce naszego powołania. Para małżonków staje się jednym ciałem. Nawzajem się do siebie dopasowują czy też upodobniają, w dobrym albo złym znaczeniu.

Wziąwszy pod uwagę te 64 wspólnie przeżyte lata uwieńczone czworgiem dzieci oraz naznaczone pracą, wysiłkiem, być może nawet sprzeczkami i godzeniem się, czasem pewnie ograniczonym budżetem, innym razem pomyślnością, nawykami, drobnymi rozczarowaniami, przypuszczalnie wspólną modlitwą, świętowaniem i dzielonym między sobą bólem, czy kogoś może zdumiewać fakt, że Mario i Elisa stali się taką jednością, iż nie potrafią bez siebie żyć?