Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Subiektywny ranking cech, które siostrę Faustynę doprowadziły do świętości

DROGA FAUSTYNY DO ŚWIĘTOŚCI
Shutterstock
Udostępnij

80 lat temu, 5 października 1938 roku, w klasztorze w Łagiewnikach zmarła s. Faustyna Kowalska – mistyczka, święta, a być może w niedalekiej przyszłości doktor Kościoła.

Zadaniem jej życia, które postawił przed nią Bóg, było przekazanie orędzia o Bożym Miłosierdziu, które otrzymała w mistycznych objawieniach. Nie to jednak było powodem jej beatyfikacji, a potem kanonizacji, lecz życie w świętości.

Poniżej subiektywny ranking cech, które doprowadziły s. Faustynę Kowalską do wyniesienia na ołtarze.

 

  1. Ambicja

Siostra Faustyna była ambitna, ale – uwaga – nie w odniesieniu do spraw ziemskich. Była ambitna duchowo. Już od najwcześniejszych lat pragnęła zostać świętą. I to wielką.

Kiedy w okresie nowicjatu przyśniła jej się św. Tereska z Lisieux, s. Faustyna zapytała, czy i ona zostanie świętą. Odpowiedź była pozytywna, lecz s. Faustyna drążyła dalej: „Ale Tereniu, czy ja będę tak święta, jak ty, na ołtarzach? – A ona mi odpowiedziała: – Tak, będziesz święta jak ja, ale musisz ufać Panu Jezusowi”.

Kierunkiem życia s. Faustyny było więc osiągnięcie uznanej przez Kościół świętości, do czego prowadzi świętość życia. Pracowała więc nad swoim charakterem, nad zdobyciem i utrwaleniem cnót.

 

  1. Ufność

To była jedna z najmocniejszych cnót s. Faustyny. Ufała Bogu, jak mówiła, na przepadłe, zdając się całkowicie na Jego wolę. Zawsze i we wszystkim. Bez granic. W zdrowiu i w chorobie, pomyślności i cierpieniu, w życiu i śmierci.

Zaufała Bożemu słowu, objawieniom jej danym, zaufała orędziu o Bożym miłosierdziu. „Jezus jest dobry i pełen miłosierdzia, a choćby się ziemia usunęła spod stóp moich, nie przestanę Mu ufać” – pisała.

I do takiej ufności w Boże Miłosierdzie zachęcała innych, najmocniej zaś dusze, które miłosierdzia Boga potrzebowały najbardziej. Ufność, która jest fundamentem całego nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia, była podstawą życia s. Faustyny. „Jezu, ufam Tobie” – to był program jej życia.

 

  1. Pokora

Siostra Faustyna była pokorna, choć zachowanie tej cnoty nie zawsze przychodziło jej łatwo. Musiała się w pokorze ćwiczyć i ćwiczyli ją też inni, gdyż było to częścią formacji zakonnej, gorzej, gdy starsze siostry – a tak bywało w wypadku s. Faustyny – ćwiczyły ją zanadto, co można przeczytać na łamach Dzienniczka.

Pokory i posłuszeństwa uczył s. Faustynę także sam Jezus. Na przykład wtedy, gdy nakazywał jej informowanie sióstr przełożonych o objawieniach dotyczących Bożego Miłosierdzia, choć wiedział, że one nie dadzą im wiary.

I tak działo się przez dwa lata. Siostra Faustyna z pokorą musiała także znosić dochodzące do niej pomówienia sióstr o fantazję, histerię, urojenia. Wyrazem pokory i posłuszeństwa było przyjmowanie przez s. Faustynę, bez żadnych zastrzeżeń (co nie dla wszystkich sióstr było tak oczywiste), częstych przenosin jej przez przełożone zgromadzenia z klasztoru do klasztoru.

 

  1. Miłość

„Kiedy się w czym waham, jak postąpić, pytam się zawsze miłości, ona najlepiej doradza” – notowała w „Dzienniczku”. Miłość do Boga i ludzi była motorem życia s. Faustyny. To był powód wstąpienia do zgromadzenia zakonnego, w którym oddała swe życie Bogu.

Miłość zaś do ludzi przejawiała się głównie w trosce o zbawienie każdego człowieka. To dlatego starała się, aby orędzie o Bożym Miłosierdziu trafiło do wszystkich, a szczególnie do tych, którzy nie wiedzą o miłości miłosiernej Boga albo nie mają już żadnej na nią nadziei. Za te osoby najbardziej się modliła – za żyjących, umierających i za zmarłych, cierpiących w czyśćcu.

W 1934 roku spisała akt ofiarowania się za nawrócenie grzeszników, a szczególnie za tych, którzy stracili ufność w Boże miłosierdzie. Z miłości wynosiła biedakom, pukającym do furty klasztornej, jedzenie. Z miłości też przebaczała współsiostrom drobne i większe przykrości, których doświadczała.

Wyrazem miłości i świętości s. Faustyny Kowalskiej są też liczne łaski i cuda, których po śmierci udziela potrzebującym.

 

  1. Męstwo

Faustyna była mężna i odważna. Wbrew negatywnym opiniom (części) przełożonych i wbrew nieprzychylnym komentarzom sióstr, przekazała Kościołowi orędzie o Bożym Miłosierdziu, jakie dał jej Chrystus. Czyniła to we wsparciu Jezusa, a potem także ks. Sopoćki, okupując to cierpieniem, co też mężnie znosiła.

Była siostrą drugiego chóru – niewykształconą, bez posagu, ale miała odwagę i siłę, by dyskutować o sprawach wiary z siostrami pierwszego chóru. Była gotowa jechać do Rzymu, do papieża, by starać się o ustanowienie w Kościele, zgodnie z życzeniem Jezusa, święta Bożego Miłosierdzia.

Miała odwagę, by postawić wolę Boga ponad wolą rodziców, którzy sprzeciwiali się jej pragnieniu wstąpienia do zakonu. Wstąpiła więc wbrew ich woli, wyjeżdżając do Warszawy po tym, gdy w łódzkim parku ujrzała Jezusa, pytającego, jak długo będzie Go jeszcze zwodzić.

Miała następnie siłę, by przez pół roku nie kontaktować się z rodziną, aby nie próbowali sprowadzić jej do domu. Miała odwagę i siłę, by iść za głosem powołania, które dał jej Bóg.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail