Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jestem młodą mamą. I mam mnóstwo lęków. Ty też?

PRZESTRASZONA KOBIETA
Shutterstock
Udostępnij

Gdy myślisz o przyszłości swojej rodziny, paraliżuje cię strach? Boisz się, że być może nie doczekasz wielu pięknych, dorosłych chwil swojego dziecka? A może obawiasz się tego, że nie będzie takie, jakie sobie wymarzyłaś albo po prostu powie ci pewnego dnia: „Mamo, nie byłaś wystarczająco dobrą matką”?

Wiesz, ja też się boję. I to bardzo. Ale te całe lęki nie mogą odebrać nam tej pięknej przygody, jaką jest macierzyństwo. Czyli tych wszystkich chwil, w których staramy się kochać najszczerzej, najpiękniej. No właśnie, bo kiedy jest pięknie, zaczynasz myśleć – ile jeszcze mam czasu (pomimo tego, że pozornie możesz mieć tego czasu dużo). Nie ulegaj takim myślom, a skup się na miłości. Czujesz ją? Teraz zajrzyj do małego pokoiku i ucałuj małe rączki (albo zadzwoń do swojego dorosłego dziecka) i powiedz „Kocham cię”. Bo tylko miłość usuwa lęk. Poczuj ją całą sobą. Jest cudownie, prawda?

 

Boisz się śmierci?

Po porodzie może pojawić się w twojej głowie taki „ktoś”, który każe ci się bać. To wina burzy hormonów, przez którą przechodzi twój organizm po urodzeniu dziecka. Ten „ktoś” początkowo mówi logicznie, prawda? No bo przecież każdy umiera, nawet matki, wydaje się, że one jakoś częściej. Tyle się przecież słyszy o chorobach, wypadkach.

Na każdym rogu ulicy można spotkać kogoś z plakietką „Jestem matką, mam raka. Pomóż mi”. Nie wzrusza cię to? Mnie wzrusza tak bardzo, że dopada mnie lęk – a może ja będę kolejna? Ale za chwilę myślę sobie tak: No dobrze, umrę – kiedyś umrę, ale żyję dzisiaj, więc mam szansę okazać swojej rodzinie maksimum miłości.

I zaczynam kochać bardziej, intensywniej, głębiej. Bo przecież nie wiem, co będzie dalej? Wszystko, co mogę zrobić, to jedynie zatrzymać się na „dzisiaj”. Na spacerze z córką, na jej małych rączkach, uśmiechu, marudzeniu czy płaczu, a wreszcie na rozmowie z mężem. Tak mało, a czasami za dużo (zwłaszcza wtedy, kiedy znowu przychodzi ten „ktoś”). Pamiętaj, jesteś od niego silniejsza.

 

Kiedy przestanę się bać?

Czy przestaniesz się bać? Myślę, że lęk jest wpisany w naturę człowieka, a my matki jesteśmy emocjonalnie związane z naszą rodziną, dlatego tak strasznie boimy się straty. Daj sobie prawo do odczuwania strachu (czasami ma on dosłownie wielkie oczy), daj sobie też prawo do bezsilności.

A potem podejmij próbę racjonalizacji. Zobacz, rozejrzyj się wokoło – jakie są argumenty dla twojego strachu, czy twój strach jest w ogóle racjonalny? Jesteś zdrowa? Jesteś młoda? Jasne, że ludzie młodzi też odchodzą, ale nie patrz ogólnie, spójrz na siebie i odpowiedz sobie na te pytania. A następnie skoncentruj się na życiu, bo przecież życie trwa, a dopóki ono trwa, to przeżyj je najpiękniej.

 

Co będzie dalej?

Odpowiedź jest prosta i dosłowna „Jeden Pan Bóg wie”. Zaufaj Bogu, że On wie, co zrobić i kiedy, bo przecież On jest Panem czasu. Abstrahując, zaufanie to trudna robota, bo wymaga twojej osobistej relacji z Bogiem, ale naprawdę warto.

Staram się na co dzień (czasami jest bardzo ciężko znaleźć motywację) budować tę głęboką więź, wówczas w sercu pojawia się jedna myśl „JA JESTEM”. No właśnie, Bóg JEST. Zatem wszystko jest w porządku. Bądź spokojna.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail