Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Bliskie relacje z ludźmi nie są łatwe. A jednak Bóg do nich wzywa. Dlaczego? [komentarz do Ewangelii]

COUPLE,FIGHT
Shutterstock
Udostępnij

Dzisiejsze Słowo nie jest tylko dla małżeństw. Jest tak samo dla ludzi żyjących w celibacie czy dla singli.

Bóg przyprowadził wszystkie zwierzęta lądowe i ptaki powietrzne do Adama, żeby przekonać się, jak on je nazwie. Adam wszystko nazwał „istota żyjąca”. Wtedy Bóg podjął decyzję: Tu jednak potrzebna jest kobieta. To oczywiście żartobliwa interpretacja biblijnego opisu stworzenia kobiety. Choć Księga Rodzaju faktycznie mówi, że Bóg uczynił ją jako pomoc dla mężczyzny.

Czy to znaczy, że kobieta została powołana do tego, żeby sprzątać, gotować, prać, prasować koszule, zajmować się domem, itp. Nie. „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam”. Czemu? Bo samemu nie mógłby być sobą.

Bóg stwarzając człowieka, powiedział: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam”. Biblia używa w tym miejscu liczby mnogiej mówiąc o Bogu. Dla nas, chrześcijan, jest to oczywiste ze względu na wiarę w Trójcę Świętą. Bóg jest wspólnotą.

Św. Jan powie wprost, że Bóg jest miłością. Miłość jest możliwa tylko wtedy, kiedy jest ktoś, kto kocha i ktoś, kogo można kochać. „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam”, bo wówczas nie będzie podobny do Boga, nie będzie na Jego obraz.

Dzisiejsze Słowo nie jest tylko dla małżeństw. Jest tak samo dla ludzi żyjących w celibacie czy dla singli. Ono mówi w ogóle o potrzebie drugiego człowieka w naszym życiu. Potrzebujemy siebie nawzajem, żeby stawać się w pełni sobą.

To jest ta pomoc, o której mówi Bóg. Można doskonale funkcjonować w pojedynkę: gotować sobie, sprzątać, prać, prasować, itd. Różnych rzeczy można się nauczyć będąc samemu. Ale nie możemy nauczyć się kochać w pojedynkę.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi o nierozerwalności małżeństwa, o nieoddalaniu współmałżonka. Weźmy to Słowo szerzej, także do relacji pozamałżeńskich. Oczywiście, jest pewna szczególna wierność, którą mężczyzna i kobieta ślubują sobie w sakramencie małżeństwa. Jednak to może być zaproszenie dla nas wszystkich.

Są różnego rodzaju trudne sytuacje w naszych relacjach. Bywa tak, że zranimy siebie nawzajem, że się pokłócimy, że mamy do siebie jakiś żal, itp. Czasem przychodzi pokusa, żeby oddalić tego drugiego. To jest pokusa budowania łatwych relacji. Prawda jest taka, że żadne bliskie relacje nie są łatwe.

Jeśli kogoś spotykamy bardzo sporadycznie, jeśli możemy ograniczyć się do tzw. „small talk’ów”, czyli niezobowiązujących pogawędek, to faktycznie można zawsze mieć bezproblemowe relacje. Ale im bliżsi się sobie stajemy, tym trudniej utrzymać maski, grę pozorów. Prędzej czy później zaczynają wychodzić nasze słabości, wady, natrafiają się okazje do mniejszych czy większych konfliktów.

Ten drugi jest także dla nas pomocą. (Choć trzeba zaznaczyć, że istnieją takie sytuacje, w których należy oddalić tego drugiego lub się oddalić i takie relacje, które należy uciąć.) Jezus zaprasza, żeby zamiast go oddalać, spróbować mu przebaczyć, jeśli sytuacja wymaga przebaczenia. To jest okazja, żeby go kochać w tym momencie miłością nieprzyjaciół.

Może on nie jest jakimś prawdziwym wrogiem, ale w tym momencie jest kimś trudnym, nieprzyjaznym. To jest nasza szansa, żeby realizować w sobie podobieństwo do Jezusa, który tak właśnie kocha każdego z nas – jakże trudnych do kochania.

I czytanie: Rdz 2, 18-24
II czytanie: Hbr 2, 9-11
Ewangelia: Mk 10, 2-16

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail