Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Cisza. Towar deficytowy, a tak potrzebny!

CISZA
Sylvie Tittel/Unsplash | CC0
Udostępnij

To właśnie dlatego potrzebna jest nam cisza - byśmy mogły usłyszeć nie tylko swoje lęki, ale zapewnienie o Jego miłości. Potrzebujemy jej, by w naszej głowie mogło zabrzmieć coś więcej niż tylko (powtarzane czasem przez nas bezustannie) opinie innych ludzi o nas.

Trudna cisza

Wdech. Wydech. Ten drugi niemożliwy bez pierwszego.

Wyszeptane do ucha słowa miłości, krzyk protestu, wyznanie wiary – wszystko poprzedzone chwilą ciszy. Ona pozornie jest pustką, a rodzi piękno.

Zdarza mi się od niej uciekać, zwłaszcza wtedy, gdy jest mi trudno. Zakładam na uszy słuchawki, chwytam za telefon, żeby pogadać z kimkolwiek, zagłuszam siebie. Czasem robię to nawet w bardzo pobożny sposób, recytując kolejne zdrowaśki czy psalmy z brewiarza. Chowam się za tymi słowami i boję się szukać ich głębi. Wydaje mi się, że to właśnie modlitwa. A przecież jej jakości nie mierzy się ilością wypowiedzianych wyrazów. Ona jest spotkaniem, które przynosi mi życie – spotkaniem z Miłością, ale i z sobą samą, z moimi słabościami, zranieniami i tęsknotami. Ich głos mogę usłyszeć tylko wtedy, gdy pozwolę sobie na ciszę.

To nie jest łatwe zadanie. W chwili, gdy piszę te słowa, słyszę ekipę budowlaną pracującą na naszej ulicy. Dobiega do mnie dźwięk sprzętów AGD. Za kilka godzin dołączą do nich głosy dzieci, szczekanie psa i dziewięciolatka grająca przez pół godziny tę samą gamę na wiolonczeli. Do tego nieustanne: „mamo, a mogłabyś?…”, „mamo, a gdzie jest?…”, „mamo, a on mnie bije”. Żeby doświadczyć prawdziwej ciszy, musiałabym uciec z domu albo spróbować czegoś o Niebo trudniejszego – poszukać jej w sobie. Działać i pracować, być z ludźmi i wykonywać swoje obowiązki, a jednak stwarzać w tym wszystkim przestrzeń dla Jezusa. Czasem wystarczą w tym proste słowa: „Zapraszam Cię do tego”. Innym razem dużo więcej mówią puste ręce i bezradność, którą się Mu oddaje – gdy brakuje już sił.

 

Co słychać w ciszy

Nadmiar obowiązków nie jest jednak jedyną przeszkodą w poszukiwaniu ciszy. Nie jest też przeszkodą najtrudniejszą. Czasem cisza po prostu uwiera. Zmusza do zadawania sobie niewygodnych pytań i staje się przestrzenią, w której do głosu dochodzą nie zawsze chciane emocje. Nie chcę jej. Albo deklaruję, że chcę, ale trochę później – kiedy już się pozbieram, poukładam, poprawię makijaż.

„Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden”. (Mk 12,29) W ten sposób Jezus odpowiada na pytanie o to, które przykazanie jest najważniejsze. Słuchaj, czyli stwórz w sobie taką przestrzeń, w której niczego nie będziesz zagłuszać. Ofiaruj mi swoją ciszę, byś mogła przyjąć moje Słowo. Ale choć jest we mnie mnóstwo szacunku do przykazań i pełnego dostojeństwa Szema!, dużo mocniej przemawiają do mnie inne słowa. Przebija z nich czułość i troska. Słyszę w nich nie tyle nakaz, co pragnienie spotkania. I miłość.

„Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha”. (Ps 45,11)

Posłuchaj, by usłyszeć słowa życia. Słuchaj, by usłyszeć nie to, czego się obawiasz – listy wymagań, niedociągnięć, nad którymi masz pracować czy zakazów, łamiących wolność. Słuchaj, by usłyszeć, kim jesteś w oczach Boga: córką (Mk 5,34), przyjaciółką (PnP 1,9), oblubienicą (Iz 49,18). Dzieckiem (Mt 18,2), dziewczynką (Łk 8, 54), a nawet – z jaką czułością On musi to mówić! – robaczkiem (Iz 41,14). Jesteś kochana. Jesteś cenna. A On jest większy niż każda z twoich wątpliwości.

To właśnie dlatego potrzebna jest nam cisza – byśmy mogły usłyszeć nie tylko swoje lęki, ale zapewnienie o Jego miłości. Potrzebujemy jej, by w naszej głowie mogło zabrzmieć coś więcej, niż tylko (powtarzane czasem przez nas bezustannie) opinie innych ludzi o nas.

 

Owocem ciszy jest modlitwa

By nakarmić nią swoje zmęczone hałasem serce, wystarczy czasem chwila. Niekiedy na Bożą obecność otwiera nas jedno zdanie. Zdarza mi się „porwać je” z porannej modlitwy, czytań z danego dnia albo z brewiarza. Czasem to tylko krótka chwila milczenia i modlitwy. Niewiele, ale przecież równie niewielka bywa oaza czy źródełko na pustyni. I na podobnej zasadzie – ratuje życie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail