Aleteia

Czy akt małżeński może być modlitwą? O. Ksawery Knotz o tym, co trzeba wiedzieć o małżeństwie

CO MŁODZI POWINNI WIEDZIEĆ O MAŁŻEŃSTWIE
James Owen/Unsplash | CC0
Udostępnij

Jak małżonkowie się całują, to Chrystus jest w ich miłości, bo pocałunek wyraża więź – mówią sobie „kocham cię”, „troszczę się o ciebie”, „jesteś dla mnie ważny”. I to jest właśnie ta więź, w której jest obecny Chrystus.

Anna Stryniewska: Ludzie młodzi pragną miłości. Szukają osoby, z którą mogliby być szczęśliwi. Jak zachęcić ich do kroczenia drogą sakramentalnego małżeństwa?

O. Ksawery Knotz OFMCap: Wybór życia sakramentem małżeństwa jest związany z byciem katolikiem. Najpierw jest odkrycie chrztu świętego, czyli życia z Jezusem Chrystusem. Wejście do Kościoła dokonuje się przez katechumenat domowy, czyli życie w chrześcijańskiej rodzinie albo przez katechumenat ludzi dorosłych. Katechumenat – proces inicjacji, włączenie w życie Kościoła.

Dziś mamy świat, w którym rodzice nie są w stanie przekazać dzieciom wiary, duża grupa młodych, gdy dorasta, zrywa z Kościołem. Ludzie w ogóle się nie modlą i to jest powszechne zjawisko. Bardzo często sercem są poza Kościołem. Formalnie wszystko jest w porządku: chrzest, bierzmowanie itd., ale to nie jest ich serce, to nie są ich wybory, aby żyć z Bogiem. W konsekwencji nie widzą związku między swoją miłością a Panem Bogiem. Najpierw musi być wola życia z Chrystusem, a potem to życie staje się powołaniem ściśle związanym z życiem dla Boga.

Jak poznać, że to właśnie ta osoba – na dobre i na złe, innymi słowy, jak rozpoznać miłość?

To zależy od dojrzałości ludzi. Czy są w stanie siebie bardziej poznać, zbudować ze sobą więź. W tej sferze jest zawsze dużo subiektywnych przeżyć, wrażeń czy projekcji, które potem w życiu okazują się błędne, nie sprawdzają się. Trzeba przejść pewien proces bycia ze sobą, budowania więzi, żeby dojść do przekonania, że z tą osobą mogę żyć.

Ważnym okresem przygotowania do małżeństwa jest narzeczeństwo. Jak dobrze wykorzystać ten czas?

Przygotowanie do małżeństwa jest związane z coraz bardziej wyraźnym określaniem siebie w relacji do drugiej osoby. Ten proces pozwala parze w coraz bardziej dojrzały sposób zastanawiać się, czy rzeczywiście chcą być ze sobą. Na początku są niezobowiązujące randki bez wiążącej deklaracji, potem jest wybór chodzenia ze sobą związany z wyłącznością bycia w związku i czas poznawania się. Potem następują oświadczyny.

Mężczyzna podejmuje decyzję, że chce całe życie spędzić z tą kobietą, wybiera ją na żonę, a ona się zgadza albo nie. Oczekiwanie na zaręczyny jest już poważnym momentem refleksji, czy ja rzeczywiście chcę być z tą osobą czy nie. Gdy ludzie są ze sobą w perspektywie bliskiego ślubu, jeszcze intensywniej dorastają do bardzo poważnej decyzji związku na całe życie. Mogą się jasno określić, kim są dla siebie.

Zdarzają się sytuacje, w których młodzi boją się zawierać związek małżeński. Z czego może ten lęk wypływać?

W dzisiejszym świecie ludzie są bardzo poranieni. Boją się stałych związków, ponieważ jest bardzo dużo rozwodów, które są sygnałem, jak wielkim ryzykiem jest podjęcie życia z drugą osobą. To jest lęk przed stałym związkiem, zobowiązaniem, odpowiedzialnością czy przed porzuceniem.

Istnieją także konsekwencje destrukcji życia społecznego: coraz mniej się znamy, jesteśmy zatomizowani w relacjach, każdy żyje własnym życiem, tworzy relacje facebookowe. To też staje się problemem, coraz trudniej jest spotkać drugą osobę odpowiednią do wspólnego życia, ponieważ kody kulturowe mogą być tak różne, że nie jesteśmy w stanie poznać do końca tego człowieka – jak myśli, jakie ma wartości, co ma w sobie zaszczepione w procesie wychowania. I to rodzi dużo lęku i niepokoju przed decyzją wspólnego życia.

Kościół naucza, że czystość przedmałżeńska jest konieczna do zachowania harmonii z Bogiem, samym sobą i z drugą osobą. Czy można powiedzieć, że czystość równa się wierność i stałość?

Czystość potocznie rozumiemy jako brak współżycia. To jest zbyt wąskie spojrzenie. Można nie współżyć z lęku, a można nie współżyć, żeby móc się naprawdę poznać. Aktywność seksualna może przysłonić prawdę o drugim człowieku i rzeczywistej więzi z nim.

Wiadomo, że rozpoczęcie współżycia wiąże się z wielką fascynacją. To jest dar, który ma łączyć ludzi, ale gdy zacznie się z niego korzystać przedwcześnie, tworzy pozorne poczucie silnej więzi. Już istniejącej wyjątkowości relacji, które nie idzie w parze z realiami – z tym, jak się rzeczywiście znają, na ile są przyjaciółmi.

Jeśli chce się przeżyć nie tylko zmysłowe wrażenie, ale zbudować stały i wierny związek, to nie można iść w kierunku aktywności seksualnej, co wydaje się tak atrakcyjne. Wzrastanie duchowe, moralne, osobowościowe we wspólnym związku, który czeka ze współżyciem na małżeństwo owocuje pojawieniem się czystości serca a wraz nią autentycznego pogłębienia relacji. Na tej drodze zostają oczyszczone motywacje i rodzi się zdolność do dojrzalszego wyboru drugiej osoby i stworzenia z nią trwałego związku.

Ważną sferą życia małżeńskiego jest pożycie. Co zrobić, żeby zaprosić Boga do łóżka?

Trzeba odkryć sakrament małżeństwa. To nie jest tylko obrzęd kościelny, w którym zapraszamy Pana Boga w nasze życie czy prosimy Go o błogosławieństwo, ale jest to całkiem nowe przeżywanie Jezusa Chrystusa w swoim życiu, a konkretnie we więzi małżeńskiej.

Ta więź małżeńska buduje się, wyraża, tworzy poprzez męskość i kobiecość. Ta wyjątkowość polega na spotykaniu Boga przez cielesność, łącznie ze zmysłowością i aktywnością seksualną. Jak małżonkowie się całują, to Chrystus jest w ich miłości, bo pocałunek wyraża więź – mówią sobie „kocham cię”, „troszczę się o ciebie”, „jesteś dla mnie ważny”. I to jest właśnie ta więź, w której jest obecny Chrystus.

Małżeńska więź uczestniczy w przymierzu z Bogiem, a ich ciała uczestniczą we wcieleniu Boga w życie ludzkie. Jak się tak zrozumie sakrament małżeństwa, to widzi się, że czas współżycia seksualnego jest realizacją sakramentu małżeństwa, czasem uświęcenia, bliskości Boga. Gdy ludzie wierzący sobie to uświadamiają, to dochodzi do przewartościowania w rozumieniu Boga, Kościoła, małżeństwa, życia seksualnego.

Akt małżeński może być modlitwą?

To zależy, jak rozumiemy modlitwę. Jeśli rozumiemy ją w sposób formułkowy, to nie wiadomo, o co chodzi. Natomiast jeśli małżonkowie wierzą, że gdy ze sobą rozmawiają albo się przytulają, albo całują, to jest z nimi Chrystus, to ta świadomość Boga jest istotą modlitwy.

Jak przygotować młodych na małżeński kryzys?

Kryzysy są nieuniknione, małżeństwo opiera się na różnicy między mężczyzną a kobietą. Występują różnice w myśleniu, wychowaniu, we wrażliwości. To wszystko ujawnia się z czasem jako pewien trud i temat do przepracowania.

Dlatego ważne jest, by przekazać młodym wiedzę i doświadczenie innych małżeństw, które będą mówić o swoim życiu. Wówczas narzeczeni czy młode małżeństwa będą przygotowane na różne doświadczenia, które mogą ich spotkać. Będą wiedzieli na co zwracać uwagę, aby zwiększyć szanse na rozwiązanie kryzysu.