Aleteia
sobota 24/10/2020 |
Św. Antoniego Marii Clareta
Styl życia

Nie można być „zbyt zdrowym” - co to jest rodzicielstwo bliskości?

KOBIETA Z DZIECKIEM W CHUŚCIE

Shutterstock

Marta Januszewska - publikacja 09.10.18

Ledwie zakończył się Międzynarodowy Tydzień Bliskości (święto stworzone przez organizację Babywearing International, która promuje noszenie dzieci czy to w chustach, czy nosidłach, czy na rękach jako powszechnie akceptowanej praktyki, z korzyściami dla dziecka i opiekuna), a ja, oczom nie wierząc, przewijam fejsbukową dyskusję jednej ze znajomych, która opisuje, jak to w żłobku, do którego chodzi jej niespełna roczny synek pani zasugerowała, żeby może mama nie nosiła tyle dziecka na rękach, bo on taki maminsynek...

Zbyt blisko?

Pod wpisem znajomej chustomamy rozgorzała dyskusja, a w zasadzie wylewanie goryczy mam, które doświadczyły przykrych komentarzy otoczenia, bo… tuliły swoje dzieci! Przyznam, że i mnie zdarzyło się dwukrotnie usłyszeć niewybredne epitety pod swoim adresem, kiedy spacerowałam z córeczką zamotaną w chustę. Na szczęście to promil w porównaniu z oceanem pozytywnych reakcji na widok wtulonego bobasa.

„Niech pani tyle nie nosi, bo się przyzwyczai”, „Nóżek nie ma? Co to za lenia pani nosi?”, „Rozpieszczone z niego dziecko będzie i się tylko maminej spódnicy będzie trzymać”, „Na pewno mu tam za ciasno/ za gorąco/ za zimno/ zaraz się udusi/ zaraz wypadnie…” – arsenał komentarzy jest naprawdę imponujący. Nie posądzam wygłaszających je o brak troski. O brak wiedzy już jednak tak.

Przecież maleńkiemu dziecku (choć nieodparcie odnoszę wrażenie, że w gruncie rzeczy każdemu człowiekowi), potrzebna jest bliskość. Niemowlęciu – zwłaszcza ta fizyczna, dotyk, przytulanie, ono tak odbiera emocje i uczy się o otaczającym je świecie.

Rodzicielstwo bliskości

Moda. Fanaberia. Tak niektórzy reagują na noszenie dzieci. A tak naprawdę owo noszenie to tylko jeden z elementów bodaj najbardziej naturalnego i intuicyjnego podejścia do własnego dziecka. To podejście William i Martha Sears (pediatra i pielęgniarka) opisali w „Księdze Rodzicielstwa Bliskości”.

Jego filarami – prócz noszenia dziecka – są bliskość od samego porodu, karmienie piersią, wspólne spanie, słuchanie płaczu tak, by się „nauczyć” go rozumieć (jak język obcy), wystrzeganie się dobrych rad od innych i pamiętanie o sobie. Według państwa Sears rodzicielstwo bliskości daje większe szanse na to, że dziecko będzie pewne siebie, komunikatywne i współczujące, opiekuńcze i godne zaufania, a do tego utalentowane i pewne siebie.

Searsowie wyciągają takie wnioski na podstawie ponad 30 lat doświadczeń z bycia rodzicami ósemki dzieci oraz innych rodziców, których postępowanie wydawało im się sensowne i których dzieci lubili. Podkreślają po wielokroć, że rodzicielstwo bliskości to coś, co większość rodziców i tak by stosowała, gdyby tylko mieli śmiałość i odpowiednie wsparcie w działaniu zgodnie ze swoją intuicją.

Noszę, bo kocham

Nie sądzę, by którykolwiek z rodziców nosił dziecko z wyrachowania (!), choć pod wspomnianym wyżej wpisem koleżanki pojawił się komentarz: pani nosi, żeby zaspokoić własne ambicje, udowodnić, jakim to jest super rodzicem. Aha. Nie sądzę także, by rodzice nosili dzieci dla spodziewanych „wyników” (choć oczywiście miło, jeśli do tego się takie podejście przyczyni).

Najważniejsze jest poczucie, że mojemu dziecku jest dobrze. Że jest bezpieczne, że jest mu ciepło. Że uczy się, że jego potrzeby są zaspokajane, więc warto je sygnalizować (choćby przeraźliwym dla uszu dorosłego krzykopłaczem). I że jeśli, na przykład, mama wychodzi pobiegać to jest tata, który wtedy przytuli, a mama przecież i tak zawsze wraca.

Tak tworzy się więź. Czy ona może być zbyt silna? Więź to coś zdrowego. Nie można być „zbyt zdrowym”.


SZCZĘŚLIWA RODZINA

Czytaj także:
Jak budować bliskość z dzieckiem?


CZYTANIE DZIECIOM NA GŁOS

Czytaj także:
Głośne czytanie – to świetna inwestycja w przyszłość dziecka!


ROCZNY CHŁOPCZYK

Czytaj także:
Pierwszy rok z naszym synem. Najcudowniejszy, przeszywający do głębi

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
bliskośćmacierzyństwowychowanie
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail