Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Amerykanie opublikowali raport o wyprawie na Nanga Parbat. Kilka nowych wątków

ELISABETH REVOL TOMASZ MACKIEWICZ
Udostępnij

Na łamach dziennika alpinistycznego „American Alpine Journal” opublikowano raport, który wraca do dramatycznej wyprawy duetu Mackiewicz-Revol na Nanga Parbat (8126 m). Pojawiają się tam nowe wątki, o których dotychczas nie informowano opinii publicznej.

Na wstępie autorzy raportu potwierdzają, że Tomasz Mackiewicz oraz Elisabeth Revol faktycznie zdobyli ośmiotysięcznik Nanga Parbat. Drugi raz w historii zdobyli szczyt zimą, po raz pierwszy w historii od strony północno-zachodniej.

 

4 tabletki deksametazonu

Magazyn bardzo szczegółowo odtworzył trasę, którą Mackiewicz i Revol pokonywali w drodze na Nanga Parbat. Opisuje także miejsca odpoczynku, rozbitych obozów. Ostatecznie para himalaistów na szczycie znalazła się 25. stycznia między godziną 18.00 a 18.15.

W raporcie pojawiły się także informacje, o których wspominano już wcześniej – Mackiewicz zaraz po dotarciu na szczyt zaczął mieć problemy z widzeniem, co zaniepokoiło Revol. Pogorszenie wzroku mogło wynikać z braku odpowiedniej ochrony bądź było objawem obrzęku mózgu.

Jedną z nowych informacji, jaka pojawia się w opracowaniu, jest to, że Tomasz Mackiewicz miał przyjąć 4 tabletki substancji, która na jakiś czas wzmocniła jego organizm.

Polak nie był w stanie poruszać się na tyle szybko, żeby się ogrzać. Wziął cztery tabletki deksametazonu i to na chwilę poprawiło sytuację. Para schodziła dalej po zaśnieżonych zboczach do wysokości ok. 7280 m. Stamtąd mieli pokonać długi płaski kawałek, a potem czekało ich nieznaczne podejście do namiotu, ale Mackiewicz był zupełnie wykończony, przemarznięty, miał objawy obrzęku płuc i prawie nie widział. Revol postanowiła przenocować wraz z Polakiem w szczelinie, bez żadnego wyposażenia na obóz – brzmi fragment raportu cytowany przez Polską Agencję Prasową.

 

Akcja ratunkowa w wykonaniu Bieleckiego i Urubko

Polak nie mógł dalej kontynuować trasy, nie zdołał się poruszyć. Revol, która kilkukrotnie próbowała wezwać pomoc, została poinformowana o tym, że po jej polskiego towarzysza zostanie wysłany helikopter. Jej samej polecono zejść na niższą wysokość.

Zanim opuściła Mackiewicza, zabezpieczyła go i wyżłobiła schody w śniegu, aby mógł po nich łatwiej zejść. Sama zeszła na wysokość 6 700 metrów, gdzie na noc schroniła się w szczelinie.

Żona Tomasza Mackiewicza o kłopotach na szlaku dowiedziała się z mediów społecznościowych i skontaktowała się z przyjacielem Mackiewicza, który dalej zwrócił się z prośbą o pomoc do uczestników wyprawy na K2. Kierownik wyprawy – Krzysztof Wielicki – po konsultacji z załogą, rozpoczął rozmowy z państwowymi urzędnikami oraz pakistańską armią.

Revol nie miała pojęcia o tych działaniach. Jej stan także zaczynał się pogarszać – była wyczerpana, odwodniona, zaczęły pojawiać się halucynacje.

Dzięki poprawie warunków pogodowych helikoptery przetransportowały na wysokość około 4800 metrów czterech uczestników wyprawy na K2: Adama Bieleckiego, Jarosława Botora, Piotra Tomalę oraz Denisa Urubko.

Urubko oraz Bielecki wyruszyli naprzeciw Revol, a dwóch pozostałych himalaistów przygotowywało obóz na wysokości 4900 metrów.

Do Revol dotarli o 2.00 w nocy z 27 na 28 stycznia. Ich spotkanie miało miejsce na wysokości około 6100 metrów. W raporcie podkreślono, że wspinanie się o 1100 metrów wzwyż w mniej niż 9 godzin było „niesamowitym wyczynem”.

Himalaiści sprowadzili Elisabeth Revol do obozu drugiego, gdzie spędziła kilka godzin. Zaopatrzyli ją w gorące napoje oraz lekarstwa. Jak podaje raport, temperatura wynosiła wówczas – 35 stopni Celsjusza, a wiatr osiągnął prędkość 80 km/h.

W raporcie znalazła się także wzmianka o zamiarach ponownego podejścia przez Bieleckiego i Urubkę oraz próbie ratowania Mackiewicza. Pogorszenie się warunków, stanu zdrowia Revol (ogólne osłabienie, odmrożenie dłoni i lewej nogi), a przede wszystkim nikłe szanse na to, że Mackiewicz mógł przeżyć, spowodowało, że odstąpiono od tego planu.

Źródło: PAP

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail