Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Między wolną wolą a powołaniem. Co, jeśli chcę czego innego niż Bóg?

WOLNA WOLA, POWOŁANIE
Dan Gribbin/Unsplash | CC0
Udostępnij

Każdy młody człowiek staje przed poważnym wyborem, co chce w życiu robić i czego chce od życia. Mierząc się z decyzjami wpływającymi na całą jego przyszłość, niesie ze sobą wielki bagaż różnych doświadczeń, możliwości, ambicji czy marzeń. Dla osoby wierzącej pojawia się przy tym ważna wątpliwość – co jeśli Bóg ma całkowicie inny plan dla mnie?

Do czego jestem powołany?

Pytanie o przeznaczenie istnienia człowieka otrzymało wiele odpowiedzi. Od teorii głoszących predestynację, czyli zdefiniowany los ludzi już przed ich narodzeniem, aż po poglądy, że każdy może być kowalem swojego własnego życia i absolutnie o nim decydować. Na część rzeczy nie ma się żadnego wpływu. Nie wybieramy przecież swojej rodziny, narodowości czy wyglądu, a w ciągu życia spotyka nas mnóstwo sytuacji, które są całkowicie niezależne. Nie można jednak powiedzieć, że o niczym zdecydować nie możemy.

Chociaż życie człowieka jest w pewnym stopniu drogą, w której pewne ramy i kierunki są odgórnie wyznaczone to pomiędzy jej jedną a drugą krawędzią istnieje wystarczająco wiele miejsca na możliwość podejmowania własnych decyzji. Jak zatem ma się to do powołania?

Bardzo często pojawia się myślenie, że powołanie to odgórnie przez Pana Boga wyznaczony plan dla ludzkiego życia i nie ma co z nim dyskutować. Zdarza się nawet, że dokleja się do tego przekonanie, że pójście inną drogą niż ta, którą (jak się wydaje) zaplanował Bóg będzie oznaczała pozostawanie nieszczęśliwym i niespełnionym.

Wynika to najczęściej z błędnie pojmowanej relacji z Jezusem, w której jawi się on jako Szef Urzędu Powołaniowego, a nie Osoba, z którą można wejść w osobową, pełną miłości relację. Powołanie to skutek tej relacji, a nie jej warunek przyczynowy.

 

Stosunki na linii Bóg-człowiek

Stosunki na linii Bóg-człowiek kształtują się w oparciu o wolną wolę tego drugiego. To ogromny dar i wielka odpowiedzialność, a chociaż nie zawsze potrafimy z niego korzystać, Pan Bóg pozostaje wierny i ogranicza się jedynie do przedstawienia konsekwencji naszych wyborów. Jego plan dla życia człowieka to plan Osoby, która nieskończenie kocha i wie, co jest najlepsze, ale jednocześnie pozostawia człowiekowi swobodę podjęcia decyzji.

Proponując konkretnej osobie dany rodzaj powołania bazuje na jej cechach i możliwościach wskazując, że pójście tą konkretną drogą będzie dla niej najlepszym rozwiązaniem. Jako dobry i kochający Ojciec ma zawsze plan dla swojego dziecka, ale zawsze też plan ten opiera się na pragnieniach dziecka.

Powiedzenie „nie” wobec jakiegoś powołania nie oznacza w żaden sposób zepsutego życia i niespełnionej relacji z Bogiem, chociaż może nieść ze sobą pewne nieodwracalne skutki. Jeśli ktoś odczuwał wyraźnie powołanie zakonne, a zdecydował się ostatecznie na założenie rodziny to nie ma jak wrócić w danym momencie do tego pierwotnego wyboru.

 

Strach przed powołaniem?

Warto jednak przy tym pamiętać o pewnej podstawowej prawdzie – powołanym do małżeństwa jest ten, kto wstąpił w związek małżeński, a do kapłaństwa ten, kto otrzymał sakrament święceń. Znaczy to mniej więcej tyle, że ta droga, którą ostatecznie sami wybraliśmy jest tą prawdziwą drogą powołania wiodącą nas do wypełnienia woli Pana Boga w naszym życiu.

W swojej wolności możemy wybrać drogę i nie można tłumaczyć pomyłką tego, że tej drogi nie chcemy się trzymać. Jeśli wierzymy, że sakrament to łaska od Pana Boga to musimy też przyjąć, że skoro jej udzielił to przyjął tę naszą decyzję i jej pobłogosławił.

Przy tym temacie pojawia się jeszcze ważna sfera ludzkich obaw. Bardzo często nie wiemy, co chcemy robić i śmiertelnie obawiamy się możliwości, że zostaniemy ostatecznie z niczym lub wybierzemy błędnie. To strach zupełnie nieuzasadniony.

Jeżeli będziemy rozpatrywać powołanie na gruncie sakramentów kapłaństwa czy małżeństwa to można łatwo dostrzec, że jeden i drugi mają swoje okresy przygotowania – seminarium lub narzeczeństwo. Czas ten ma służyć rozeznawaniu i upewnianiu się, by z pełną świadomością i w wolności wyboru zdecydować o swoim rodzaju służby dla innych. Tysiące świadectw gwarantują, że właściwe przygotowanie do konkretnego sakramentu pomaga zyskać pewność swojego powołania.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail