Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Kochali Boga i siebie. Inspirująca historia króla Baldwina i królowej Fabioli

Harry Pot / Archives Nationales des Pays-Bas
Udostępnij

Każdego dnia uczestniczyli razem w Eucharystii i szczerze ze sobą rozmawiali. I choć przeżywali własne tragedie, nie zamknęli się na potrzeby Belgów. Losy niezwykłej królewskiej pary.

Na przestrzeni wieków władza królewska znajdowała się w centrum konfliktów o religię, ziemię i wpływy. Istniało kilku królów żądnych krwi, których wyczyny mają wpływ na dzisiejsze społeczeństwo – wystarczy pomyśleć o Henryku VIII i jego zamiłowaniu do zabijania żon, który odpowiada za angielską reformację. Na szczęście nie brakło także wybitnych królów, którzy zdołali zaprowadzić pokój w swoich narodach. Niektórzy z nich podczas swojego panowania oparli się na wierze chrześcijańskiej.

Jedną z królewskich par, o których być może jeszcze nie słyszałeś, byli belgijski król Baldwin I Koburg (1930-1993) i jego żona Fabiola de Mora (1925-2014). Ich wspólna historia opowiada o oddaniu ludowi, sobie nawzajem i Bogu. A duchowe życie, inspirowane Ewangelią i wiarą, było przykładem dla wszystkich, którzy ich znali, i którzy uczą się o nich dziś.

Podobnie jak większość z nas, Baldwin i Fabiola doświadczyli w życiu zarówno wielu trudności, jak i radości. Spotkali jednak po drodze ludzi, którzy ukształtowali ich osobowości, wartości i miłość. Ich wspólna wiara i uwaga, jaką obdarzali innych, była największym atutem i najpiękniejszą cnotą ich związku.

 

Trudne dzieciństwo króla i królowej

Oboje mieli za sobą trudne dzieciństwo. Baldwin został naznaczony przedwczesną śmiercią swojego dziadka, króla Belgii Alberta I, który zginął w wypadku podczas wspinaczki; a także tragicznym odejściem matki, która straciła życie w wypadku samochodowym. Na dodatek dorastał podczas II wojny światowej, kiedy to jego rodzina doświadczyła bombardowań, nazistowskiej deportacji, oskarżeń o zdradę i wygnania. To nie koniec stresu – młody Baldwin musiał zmierzyć się jeszcze z przyjazdem nowej macochy, gdy jego ojciec, Leopold III, powtórnie się ożenił.

Niepopularny Leopold III został w końcu zmuszony do abdykacji, więc Baldwin został na jego miejsce Królem Belgów. Mając zaledwie 21 lat – i pomimo nowego statusu – był smutny i samotny. Nie tylko mierzył się ze swoją przeszłością, ale był stale pod rażącym wzrokiem prasy, żądnej opublikowania wywiadu na temat nadchodzącego królewskiego ślubu, a co gorsza – oskarżającej go o nikczemne przygody.

Wczesne dzieciństwo Fabioli wydaje się bajkowe, ale jej dorastanie nie należało już do najłatwiejszych. Była szóstym z siedmiorga dzieci, mieszkała w okazałym pałacu w Madrycie, gdzie król Hiszpanii uwielbiał przyjeżdżać, grać w brydża z jej rodzicami, podziwiać nowo nabyte arcydzieła, jak obrazy Watteau, Fragonarda czy inne. W ich domu często odbywały się ekskluzywne koncerty, w których uczestniczyły wyższe sfery Madrytu. Młoda Fabiola przeszła artystyczną, literacką i muzyczną edukację, a przy tym zasadniczo chrześcijańską, nastawioną na modlitwę i pomoc innym. Każdego wieczoru rodzice, dzieci i służba zbierali się razem na modlitwę, dopóki nie powstał Hiszpański Front Ludowy, a następnie wojna domowa nie zmusiła całej rodziny do wyjazdu do Szwajcarii. Dorastająca Fabiola miała możliwość kontynuowania studiów i mimo przeciwności losu dzieliła się radością życia z innymi.

 

Radości i kłopoty, czyli życie królewskiej pary

Zastanawiasz się pewnie, jakim cudem król żyjący w Brukseli i młoda kobieta tak przywiązana do rodzinnego Madrytu spotkali się i pobrali. Ta historia jest tak nieoczywista, że aż trudno byłoby w nią uwierzyć, gdyby nie opowieść kardynała Suenensa, arcybiskupa Archidiecezji Mechelen i potwierdzające ją stosowne dokumenty.

Kardynał, wówczas biskup, zatrudnił irlandzką zakonnicę, s. Veronicę O’Brien, która miała być swatką dla młodego króla. Siostra O’Brien z kolei poprosiła o pomoc w poszukiwaniach młodą pielęgniarkę z arystokratycznej hiszpańskiej rodziny. Pielęgniarką była właśnie… Fabiola, która wkrótce okazała się idealną kandydatką – głęboko wierzącą katoliczką z arystokratycznej rodziny. Tak zaczęła się wspaniała historia miłosna, z Bożym prowadzeniem.

Po ślubie rozpoczęli życie jako król i królowa Belgów, głowy królestwa często dzielonego przez wrogów. Oboje byli poświęceni służbie innym, zwłaszcza najbardziej nieszczęśliwym, jak ci, na których wpłynęły klęski narodowe (powodzie, katastrofy samolotowe). Marzyli, żeby mieć dużą rodzinę. Fabiola była w ciąży pięć razy, ale stracili wszystkie dzieci. Przy pomocy wiary zaakceptowali jednak tę gehennę i szli dalej naprzód, własną drogą, mimo wrogości grup skrajnie lewicowych, które gromadziły się w ich domu na demonstracjach domagających się rezygnacji pary bez perspektywy posiadania następcy. Ich wzajemna miłość i waga, jaką przykładali do wspólnej komunikacji, pozwoliła im oprzeć się presji, którą tak okrutnie odczuwali.

Przyjęcie ustawy o legalizacji aborcji w 1990 roku było dla nich ogromnym cierpieniem. Sami doświadczali przecież tęsknoty za daniem życia i przeżywali śmierć dzieci przed narodzinami. Baldwin wykorzystał swoją pozycję, próbując zapobiec uchwaleniu ustawy i odmawiając jej podpisania. Jego gabinet uznał go jednak za „niezdolnego do rządzenia” na okres 24 godzin, co umożliwiało przeforsowanie projektu ustawy przez parlament. Para królewska wykazała się razem niezwykłą odwagą, dotychczas niespotkaną w historii Belgii… i na całym świecie. Mówiąc o doświadczeniu utraty dzieci, królowa wyznała w 2008 roku: „Wiecie, sama straciłam pięcioro dzieci. Takie doświadczenie czegoś uczy. Miałam problemy z każdą ciążą, ale w końcu myślę, że życie jest piękne”.

 

Codzienna Eucharystia i śmierć króla

Testament kapelana belgijskiego dworu pozwolił biografom odtworzyć część ich duchowego życia. Każdego dnia modlili się razem i wspólnie uczestniczyli w Eucharystii, nawet w krajach, w których odbywały się ich oficjalne wizyty (jak np. ZSRR) i gdzie dostęp do mszy był utrudniony. Ta codzienna Eucharystia sprawiła, że szli razem przez całe życie.

W 1993 roku Baldwin, fizycznie osłabiony przez poważną operację na otwartym sercu, która odbyła się kilka lat wcześniej, był bliski śmierci. Fabiola wspierała go uśmiechem, czułością, pomysłami i pewnością siebie. Bardziej niż kiedykolwiek małżonkowie jednoczyli się w tym czasie także w modlitwie. Baldwin nagle zmarł na atak serca podczas fali upałów, 31 lipca 1993, w swojej letniej rezydencji nad morzem, w Motril (Andaluzja).

Większość głów państwa, które przybyły na pogrzeb do Brukseli, zostało dotkniętych świadectwem wiary Fabioli: w białej, eleganckiej sukni śpiewała na chwałę Boga, w dniu, w którym jej mąż spotkał Go na wieczność.

W pierwszą rocznicę śmierci Baldwina, króla „wszystkich Belgów”, niezależnie od ich przekonań i moralności, Fabiola zorganizowała mszę, na końcu której przeczytała, jako ostatni prezent dla swojego ludu, tekst, którym modlili się wspólnie do Boga każdego dnia ich małżeństwa. Ten akt odsłonił przed szeroką publicznością fundamenty ich duchowego życia jako pary i ich relacji z innymi.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail