Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Film o biedzie ciała, której tak się wstydzimy…”. „Jak pies z kotem” już w kinach

JAK PIES Z KOTEM, FILM
Zdjęcia udostępnione przez dystrybutora Akson Dystrybucja
Udostępnij

Ten film różni się od wielu filmów, które dotykały tematu śmierci, a w których grałem. Pokazuje całą biedę ciała, od której stronimy – mówi odtwórca jednej z ról w „Jak pies z kotem” Olgierd Łukaszewicz.

Wszyscy, którzy mają oba czworonogi wiedzą, że nie zawsze panuje między nimi harmonia, ale też nie zawsze toczy się wielka wojna. A nawet jeśli, to po wojnie zazwyczaj nastaje pokój. Czy więc popularne porzekadło „Jak pies z kotem” ma w rzeczywistości rację bytu?

 

Janusz Kondratiuk: Relacje z bratem mieliśmy raczej toksyczne…

Janusz Kondratiuk, reżyser filmu pod tym właśnie tytułem, próbuje zgłębić temat w fabularnej opowieści. Nie jest to jednak „zwykły” film, który pokazuje słodko-gorzki obraz relacji rodzinnych, ale produkcja oparta na prawdziwej historii. Historii, której tłem jest początkowo walka i rywalizacja między braćmi – Andrzejem i Januszem.

Obaj wykształceni, osiągający sukcesy na polu sztuki – reżyserzy. Fakt, że jednemu powiodło się trochę lepiej, ale czy wyłącznie to jest tłem do konfliktów? Powód zawsze się znajdzie, zwłaszcza że rodzeństwo, jak to często bywa, ma zupełnie odmienne charaktery i spojrzenie na świat. „Relacje z bratem mieliśmy różne, ale raczej toksyczne. Może z mojej winy, bo jako młodszy zawsze konkurowałem ze starszym” – mówił sam reżyser.

Pełna ironicznego humoru wizja nieszablonowej rodziny niepozbawiona jest jednak momentów wzruszenia i autentycznej bliskości. Gdy starszy z braci Andrzej nagle zachoruje, młodszy pomimo różnic i muru nieporozumień, jaki przez lata wyrósł między nimi, podejmie się opieki nad potrzebującym.

 

„Jak pies z kotem” – tu scenariusz napisało życie

Ta jednak nigdy nie wygląda tak, jak na wygładzonych ilustracjach z medycznych katalogów. Każdy dzień to zmaganie z cierpieniem, własną niemocą, brakiem cierpliwości, czasami myślami, że już nie dajemy rady, może nawet, żeby ta osoba już odeszła… A przecież ją kochamy, świadomie chcemy dobrze, ale podświadomość czasami się buntuje. Zwłaszcza gdy godziny spędzone przy chorym, czas naszego poświęcenia i najlepsze chęci odbierane są przez niego zgoła inaczej.

U chorego, wraz ze zmianami fizycznymi często pojawiają się wahania nastroju, u zdrowego czas raz wlecze się niemiłosiernie wolno, to znów dramatycznie przyspiesza. Szarpie wieczna niepewność, czy zrobiliśmy naprawdę wszystko, co mogliśmy, dopada lęk, co stanie się z nami i z nim, gdy nastąpi nieuchronny koniec. Wiedzą o tym wszyscy, którzy opiekowali się ukochaną osobą, rodzicem, bratem, siostrą albo choćby odchodzącym, a uwielbianym zwierzęciem.

Wielką siłą filmu jest scenariusz, który napisało samo życie – wzruszający, śmieszny, dowcipny. Jak mówił Olgierd Łukaszewicz, odtwórca roli Andrzeja: „Zawierający nuty, które mnie rozczulają, które mnie śmieszą, które mnie irytują”. Aktor początkowo odmówił zagrania roli w filmie, bo jak wspominał – wydawało mu się, że jej nie udźwignie. Później jednak zmienił zdanie.

 Mam radość, że biorę udział w tym projekcie. To film o rodzącej się albo coraz bardziej uświadamianej wspólnocie rodzinnej, wspólnocie braterskiej. A jednocześnie opowiada też o wszystkim, co dzieli – mówi Łukaszewicz.

 

Olgierd Łukaszewicz: Film pokazuje całą biedę ciała, od której stronimy

Historia dwóch skonfliktowanych braci, którzy próbują nadrobić stracone lata, zainspirowała też Roberta Więckiewicza, odtwórcę roli Janusza. „To, co mi się spodobało w scenariuszu, to brak sentymentalizmu. I choć opowiadamy tę historię bez zbędnej ckliwości to i tak udaje się wzruszyć widza niejednokrotnie (…). Mamy tu sceny dramatyczne i takie ewidentnie komediowe. Jest to rodzaj wybuchowej mieszanki z całą feerią barw i odcieni” – zapewnia Więckiewicz. Bożena Stachura, filmowa Beata, żona Janusza dopowiada: „W pewnej warstwie ten film opowiada o pożegnaniu, o śmierci, o czymś smutnym. Ale nie tylko”.

Ten film różni się od wielu filmów, które dotykały tematu śmierci, a w których grałem. Pokazuje całą biedę ciała, od której stronimy, której się wstydzimy, i której nie pokazujemy. To jest film o miłości. To, co niosą wzajemne ludzkie relacje. Ten film jest dla wszystkich. Uświadamia nam, jak jesteśmy zależni od drugich osób, jak powinniśmy być dla siebie tolerancyjni, otwarci – zauważa Łukaszewicz.

Reżyser zaś puentuje: „Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, że robię film w miejscu, które świetnie znam (…). Wszyscy mi mówią, że robię film o śmierci, no to zapraszam państwa, pośmiejecie się”. Film „Jak pies z kotem” już w polskich kinach.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail