Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Na lunch break’u: Czy umiemy robić seriale kryminalne?

CZY POTRAFIMY ROBIĆ SERIALE KRYMINALNE
Udostępnij

Czemu kondycję polskiego scenopisarstwa serialowego cały czas najlepiej podsumowuje inżynier Mamoń? Czemu nie potrafimy zrobić świetnego serialu pod nieco innym hasłem niż „zabili go i uciekł”?

Czy Polacy umieją robić seriale kryminalne?

Krzysztof Gędłek.: Oglądałem ostatni odcinek Pułapki

Dominika Frydrych: I?

K.G.: I nie podobał mi się.

D.F.: Jestem w ciężkim szoku. To kto zabił?

K.G.: Zakończenie akurat… Oj, oj… nie będę spoilerował, ale zaskakuje. Natomiast generalnie oceniam serial słabo: przede wszystkim, jak na kryminał, bardzo blado wypada w nim sama intryga. Jest szyta naprawdę grubymi nićmi. I właściwie poza lubianą przez nas Agatą Kuleszą, która w niektórych momentach po prostu podnosi ten serial aktorsko, nie widzę wielu plusów.

D.F.: Mnie też się nie podoba. Więcej – to dla mnie totalne rozczarowanie. Nawet nie chodzi o te sztuczne, wymuskane wnętrza…

K.G.: … ale pewnie o to, że szybko ginie Kulig i duet aktorski z Kuleszą zostaje rozbity 🙂

D.F.: Też! Chociaż z Kulig to czysta zrzynka z House of Cards.

K.G. No trochę tak. I ci przestępcy w płaszczach i kapturach… Tu już twórcy inspirowali się sagą Gwiezdnych Wojen.

 

„Belfer”, „Rojst”, „Wataha”… – czyli światełko w tunelu

D.F.: Mówiłeś o intrydze, ja dołożę jeszcze jeden kamyczek do tego ogródka – dialogi! Serio, Krzysiek, czemu kondycję polskiego scenopisarstwa cały czas najlepiej podsumowuje inżynier Mamoń? Główna bohaterka Pułapki to bezczelna bestsellerowa pisarka kryminałów. Nieodłączna whisky, bałagan w domu, smutno-tragiczna przeszłość i talent do pakowania się w kłopoty. To naprawdę fajny pomysł i potencjał na soczystą, wulgarną, rozczochraną frazę! Zabawną, ironiczną, ale i przez łzy. A co wychodzi? Dwa śmieszne teksty, reszta nijaka jak gazetka szkolna.

K.G.: Dlatego byłem zaskoczony, że reżyserem jest Łukasz Palkowski, jeden z twórców bardzo dobrego Belfra.

D.F.: Swoją drogą, jeśli chodzi o polskie kryminały, koniecznie zajrzyj w końcu na Showmax i obejrzyj Rojst.

K.G.: Niestety, jeszcze nie widziałem. A słyszałem wiele dobrego.

D.F.: Słusznie. Dla mnie Rojst jest światełkiem w tunelu.

K.G.: Ale czytałem też recenzje pod tytułem „mogło być lepiej” z tym serialem.

D.F.: Wiesz, jaki jest dla mnie największy minus? Że nadal nie słyszałam nic o drugim sezonie! Ale dla mnie to i tak złoty medal: Seweryn i Ogrodnik, jeden lepszy od drugiego, na drugim planie Fronczewski – i piosenki Franka Kimono jako sympatyczny smaczek. I Marek Dyjak jako rzeźnik! Nawarstwiające się sprawy, trup za trupem, mnóstwo pytań, niedopowiedziane wątki, tajemniczość… Holoubkowi bardzo zręcznie to wyszło.

K.G.: I ten duszny klimat PRL… Podobno świetnie przedstawiony. Ale intryguje mnie przy tym jedno: gdy Polacy biorą się za serial i chcą go zrobić w nowoczesnym stylu, odpowiadającym trendom narzuconym przez Netflixa, robią zwykle serial kryminalny. Jasne, udało się z takim Rojstem, Belfrem czy Watahą, ale czemu nie potrafimy zrobić świetnego serialu pod nieco innym hasłem niż „zabili go i uciekł”?

D.F.: Halo! A Dom?

K.G.: No dobra, to klasyka, ale format stworzony w PRL-u, kiedy powstawały naprawdę świetne produkcje.

 

Czemu seriale nam nie wychodzą?

D.F.: A czemu nam teraz nie wychodzi?

K.G.: Zastanawiam się nad tym od długiego czasu. Na pewno przeszkodą może być kasa, ale przecież – i to seriale PRL-owskie pokazują najlepiej – nie trzeba wielkich pieniędzy, by stworzyć wciągającą fabułę.

D.F.: Właśnie.

K.G.: Może chodzi po prostu o to, że naszym twórcom się nie chce ani wydawać pieniędzy, ani tworzyć niczego, co przypomina produkcje tego niezwykłego Netflixa. Wydaje mi się, że każda telewizja stworzyła sobie dzisiaj „swojego widza” i obawia się wyjść poza sztywne ramy. TVN stworzył go swoją Magdą M., a TVP Klanem. I kolejne obrazy to już powielanie schematów. Wychodzi to zwykle lepiej lub gorzej, ale za każdym razem bardzo przewidywalnie.

D.F.: Po hitach TVP w rodzaju Korony królów i nudnych jak flaki z olejem produkcjach TVN, ja na rodzimych telewizyjnych produkcjach stawiam kreskę. Za to przedłużam abonamenty w serwisach VOD, czekam na drugi sezon Rojsta i trzymam kciuki za 1983! Chociaż to jest chyba skazane na sukces.

Głos z off’u: A oglądaliście Artystów?

D.F., K.G.: Właśnie nie!

K.G.: Ja, przyznam, oglądałem może dwa odcinki. Pamiętam, że bardzo zaintrygował. Serial o teatrze robiony trochę jak Teatr Telewizji. Bardzo intymny, ekspresyjny.

D.F.: Zmieniam plan. Najpierw Artyści, a potem, definitywnie, stawiam kreskę!

Tags:
filmkino
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail