Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Wszawica jest jak przeziębienie: może się zdarzyć. To nie powód do wstydu!

WSZY
Shutterstock
Udostępnij

Szybka i zdecydowana reakcja jest w stanie skutecznie rozwiązać problem. Ważne jest jednak, by nasze działania były kompleksowe i by podjęli je wszyscy, których problem dotyczy.

„Wszawica, rozwolnienie i wymioty za jednym zamachem u całej rodziny! Może to znak, żeby kupić los na loterii?” – napisał na facebookowym profilu supertata.tv Marcin Perfuński. Wpis spotkał się ze sporym zrozumieniem ze strony rodziców. Wszawica to problem, z którym wielu się spotyka, ale niewielu mówi. Krąży natomiast wiele mitów na ten temat. Warto je rozbroić, bo zdecydowanie szkodzą.

 

Jak można się zarazić?

Wesz głowowa to owad pasożytujący na człowieku. Żywi się krwią wysysaną po nakłuciu skóry. Wesz nie lata i nie skacze, natomiast dość szybko się porusza. Do zakażenia dochodzi przez kontakt bezpośredni lub przez przedmioty, stąd tak często dochodzi do przeniesienia zakażenia w przedszkolach czy szkołach.

Dzieci, bawiąc się czy pracując razem, mogą stykać się głowami, wchodzi w grę pożyczanie sobie czapek czy szalików albo np. rzucenie ich na stertę. Miejscem przeniesienia wszawicy może być jednak także zatłoczona komunikacja miejska. Zupełnie nie ma natomiast znaczenia brud czy status ekonomiczny. Wszawica nie jest powodem do wstydu.

 

Jak rozpoznać?

Najbardziej charakterystycznym objawem wszawicy jest świąd i potrzeba drapania się. Osoby zakażone drapią się czasem nawet we śnie. Na skórze głowy możemy zatem zobaczyć ranki spowodowane drapaniem.

Po rozgarnięciu włosów mogą być widoczne przylepione na włosach gnidy. To jajeczka, z których w ciągu 4 do 14 dni wylęgają się dorosłe osobniki. Dorosła wesz może mieć niespełna 5 mm długości. Gnidy to białe kropki wielkości główki od szpilki.

 

Co z tym zrobić?

Na szczęście istnieje już sporo szamponów przeciwko wszawicy. Nie ma potrzeby obcinania, ani tym bardziej golenia włosów. Wystarczy jednorazowe umycie głowy szamponem, który zawiera środek blokujący aparat oddechowy wszy, i dokładne wyczesanie z włosów (gęstym, specjalnie do tego celu przeznaczonym grzebieniem) pasożytów i gnid. Kuracją, co oczywiste, należy objąć całą rodzinę.

Ważne jest zdezynfekowanie wszystkich używanych do tego celu przedmiotów, upranie (w wysokiej temperaturze, co najmniej 55 stopni) ręczników, pościeli i ubrań i ich uprasowanie gorącym żelazkiem, a także staranne odkurzenie podłóg, kanap i dywanów, by nie doszło do ponownego zakażenia.

Wesz ginie bez dostępu do żywiciela, zatem jeśli czegoś nie jesteśmy w stanie uprać lub odkazić, np. zabawki, można ją zamknąć w szczelnym opakowaniu na kilka tygodni. Czas zamknięcia wynika z cyklu rozwojowego wszy: dorosłe osobniki zginą dość szybko, ale trzeba odczekać, aż wyklują się z gnid i zginie kolejne ich pokolenie. Jeśli maksymalny okres wylęgania wynosi 14 dni, trzeba odczekać około 3 tygodni.

Bardzo istotne jest poinformowanie szkoły bądź przedszkola, ewentualnie także rodziców dzieci, z którymi nasze dziecko miało kontakt. Jeśli nie przekażemy informacji, jeśli działań nie podejmą także inni rodzice i samo przedszkole dziecko za chwilę ponownie wróci z problemem.

Podsumowując: wszawica jest jak przeziębienie: może się zdarzyć. Szybka i zdecydowana reakcja jest w stanie skutecznie rozwiązać problem. Ważne jest jednak, by nasze działania były kompleksowe i by podjęli je wszyscy, których problem dotyczy.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail