Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Nastolatek wzruszył sędziego: „chcę kochać tych ludzi przez resztę życia”

Instagram/cozyd
Udostępnij

Chociaż sprawy o adopcję nie należą do łatwych, tym razem sędzia nie miał wątpliwości. Po słowach chłopca, które padły na sali sądowej wiedział, że powierza go w dobre ręce. Sam nie potrafił ukryć poruszenia.

„Oni są najlepszą rzeczą, jaka przytrafiła mi się w życiu” – powiedział trzynastoletni Dayshavn w czasie rozprawy dotyczącej włączenia go do rodziny Shanków. Gdy nowa mama wzruszyła się do łez, dodał jeszcze: „Gdybym mógł wymarzyć sobie jedną rzecz na całym świecie, chciałbym tylko kochać tych ludzi przez resztę mojego życia”.

 

Zostać rodziną zastępczą

Sarah i Stuart jeszcze przed ślubem marzyli o tym, żeby móc zajmować się dziećmi porzuconymi i tymi pochodzącymi z trudnych środowisk, dać im miłość i akceptację, jakiej potrzebują. Zdecydowali się zostać rodzinami zastępczymi i – mimo młodego wieku i niedługiego stażu małżeńskiego – świetnie się w tym odnajdywali.

Chcieli skupić się przede wszystkim na niemowlętach i maluchach w wieku przedszkolnym, bo sądzili, że jako dwudziestokilkulatkowie nie powinni jeszcze zajmować się starszymi dziećmi.

W pewnym momencie w ich życiu pojawił się jednak trzyletni Michael, który nie miał nikogo, kto by się o niego zatroszczył. Miał za to starszego brata Dayshavna, który również marzył o rodzicach.

 

Żadnych wątpliwości

Sarah i Stuart od razu pokochali obu chłopców i wiedzieli, że na pewno nie będą ich rozdzielać. Choć dotychczas inaczej wyobrażali sobie adopcję, czuli, że ten nowy plan będzie dla nich właściwy.

Procedury jednak ciągną się często bardzo długo. Chłopcy mieszkali razem z Sarah i Stuartem przez 2,5 roku, ale w świetle prawa nadal nie byli jeszcze ich dziećmi. Wszyscy czekali na moment, kiedy będą dzielić nie tylko jedno serce i mieszkanie, ale i jedno nazwisko.

W trakcie najważniejszej rozprawy byli zdenerwowani i podekscytowani jednocześnie. Po słowach Dayshavna o miłości do swoich nowych rodziców wszystko okazało się już jasne. „Gdybym wcześniej miał jakiekolwiek wątpliwości, to one właśnie całkiem zniknęły” – stwierdził sędzia.

 

Nie wykluczać starszych dzieci

Po rozmowie z chłopcami i za ich zdecydowaną zgodą małżeństwo postanowiło kontynuować to, co robili wcześniej, czyli bycie rodziną zastępczą dla tych dzieci, które w danym momencie są pozostawione bez opieki. Jak mówią, w pracy wiele uwagi poświęcają ich biologicznym rodzicom i – gdy tylko istnieją jakiekolwiek szanse – pomagają im przezwyciężyć kryzys i doprowadzić do ponownego zjednoczenia rodziny. W przypadku Dayshavna i Michaela, niestety, nie było to możliwe.

„Gdyby ktoś pięć lat temu powiedział mi, że w wieku 26 lat będę adoptować nastolatka, pomyślałabym, że zwariował. Teraz nie umiem wyobrazić sobie siebie w innej sytuacji. Dzielę się tym doświadczeniem, po to, żeby inne osoby rozważające adopcję nie wykluczały od razu starszych dzieci i nastolatków. To nie zawsze jest proste, ale zawsze warte naszych wysiłków” – pisze Sarah na swoim koncie na Instagramie.

 

Rodzina należy się każdemu dziecku

Nie chce, żeby chłopcy czuli wobec niej jakąś specjalną wdzięczność czy rodzaj zobowiązania. Uważa, że rodzina to coś najbardziej podstawowego, co należy się każdemu dziecku. Ze swojej strony jednak czuje się bardzo szczęśliwa, że może być mamą dla dwojga braci.

„Nie moglibyśmy wyobrazić sobie lepszych dzieci. Jesteśmy naprawdę zaszczyceni, to wielki przywilej być rodzicami Dayshavna i Michaela” – mówi.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail