Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jak tworzyć taką więź z dzieckiem, jakiej się nie miało z rodzicami?

WIĘŹ Z RODZICAMI
Shutterstock
Udostępnij

To, co ma fundamentalne znaczenie to zrozumienie tego, na czym polegały trudności w relacjach naszych rodziców. Co sprawiało, że trudno było okazywać sobie uczucia miłości i wsparcia w naszym rodzinnym domu? Nazwanie swoich uczuć i zrozumienie ich źródła jest znaczącym krokiem, pozwalającym zmienić nasz sposób budowania relacji.

Miłość nieidealna

Nie ma wątpliwości co do tego, że postawa rodziców wobec dziecka ma kluczowe znaczenie dla jego rozwoju. Większość rodziców o tym wie i stara się kochać swoje dzieci, a jednak sposób, w jaki to robią, daleki jest od założonego ideału.

Każdy z nas mierzy się z różnymi trudnościami w swoim wnętrzu, które mniej lub bardziej wpływają na relacje, jakie budujemy w swoim życiu, szczególnie te rodzinne. Różne zranienia serca sprawiają, że nie możemy kochać drugiej osoby tak, jakbyśmy tego chcieli. Trudno jest nam dawać taką miłość, jakiej potrzebują od nas najbliżsi. Nie jesteśmy w stanie dać też pełnej miłości swoim dzieciom. I mimo że doskonała miłość należy się każdemu narodzonemu dziecku, to rzeczywistość jest taka, że nikt z nas jej nie dostaje.

 

Błędy są normalne

Wielu rodzicom trudno zaakceptować fakt o niedoskonałości ich miłości. Świadomość popełnianych błędów może wzbudzać dużo lęku. Z tego względu niekiedy zaprzeczamy wszelkim pomyłkom. Raczej wolimy widzieć je u innych rodziców niż w nas samych. Z drugiej strony, bardzo często wchodzimy w drugą skrajność i ciągle obwiniamy się za każdą najmniejszą porażkę rodzicielską.

Uważamy siebie za złego rodzica, który sobie nie radzi, nie daje rady, „nie ogarnia”. Ani jedna ani druga strategia nie pozwala na bycie dojrzałym rodzicem. Dojrzałość nie oznacza doskonałości. To umiejętność dostrzeżenia i akceptacji słabości czy braku naszego serca, jak również nieustanne widzenie tego, co silne i opieranie się na tym, co zdolne do miłości. Dojrzałość to praca i pokonywanie trudności, a z drugiej strony wdzięczność i chęć podzielenia się swoimi zasobami.

To, jak kochamy swoje dzieci wynika głównie z tego, w jaki sposób byliśmy kochani przez swoich rodziców. Zazwyczaj w dorosłym życiu nie chcemy popełniać ich błędów. Możemy jednak zauważyć, że mimo usilnych starań i postanowień, robimy podobne pomyłki. Najbardziej możemy dostrzec swoje wewnętrzne trudności w kontakcie z najbliższymi. Można postawić sobie pytanie, czy nieuniknione jest powielanie problemów poprzednich pokoleń. Czy jesteśmy skazani na to, co otrzymaliśmy od naszych rodziców?

 

Przymus powtarzania

Siła tzw. przymusu powtarzania jest ogromna. Nie oznacza to jednak, że zmiana rodzinnych schematów nie jest możliwa. Możemy odwrócić to, co może wydawać się nam nieodwracalne. Często będzie to wymagało od nas sporo trudnej pracy, która może zająć długi okres czasu. Czasami nie chcemy podjąć się tego wyzwania. Wolimy trwać w starych schematach, nie zważając na stan relacji, jakie budujemy. Czasami uciekamy od wszelkich związków – nie mamy przyjaciół, nie chcemy zakładać rodziny lub boimy się zdecydować na posiadanie dzieci. Ta unikowa strategia niestety oddala nas od życia, które mogłoby dać nam poczucie szczęścia i satysfakcji. Pogrążamy się we własnych lękach, oddalając się od tego, czego pragniemy w swoim sercu.

To, co może ci pomóc w pracy nad swoimi wewnętrznymi trudnościami to zobaczenie nie tylko tego, czego ci zabrakło w miłości swoich rodziców, ale również tego, co od nich otrzymałeś. Każdy z nas nie był kochany w sposób doskonały, ale jednak w większości rodzin była obecna jakaś forma miłości czy troski. Warto ją zobaczyć, nazwać i docenić. Może nie być to łatwe, gdyż ból związany z brakiem jest ogromny i często nie pozwala zobaczyć dobra jakie zaistniało. Bez tego nie możemy jednak dostrzec miłości w nas samych. Trudno nam uwierzyć, że możemy kochać swoje dzieci na swój niepowtarzalny sposób.

 

To, co dobre

Tak samo jak jesteśmy skłonni do widzenia wyłącznie samych błędów naszych rodziców bez dostrzegania ich miłości, możemy też zupełnie im zaprzeczać. Wierzymy wówczas, że pochodzimy z idealnego domu, w którym żadne problemy nie istniały. Świadomość błędów naszych rodziców to jednak pierwszy krok do zmiany „rodzica” w naszym wnętrzu.

Nie powinniśmy bazować na skrajnościach w myśleniu o relacji z rodzicami jako obecności lub braku miłości w naszym rodzinnym domu. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że miłość była w nim obecna. Mogła być tylko bardzo zniekształcona w wyniku różnych deficytów poszczególnych członków rodziny.

To, co ma fundamentalne znaczenie to zrozumienie tego, na czym polegały trudności w relacjach naszych rodziców. Co sprawiało, że trudno było okazywać sobie uczucia miłości i wsparcia w naszym rodzinnym domu? Jak się czuliśmy w obliczu konkretnych zachowań poszczególnych osób w naszej rodzinie? Nazwanie swoich uczuć i zrozumienie ich źródła jest znaczącym krokiem, pozwalającym zmienić nasz sposób budowania relacji.

A zatem, możesz spróbować iść drogą większej miłości i pokonywać to, co trudne i pozornie niemożliwe do zmiany. Bardzo często potrzebujemy pomocy w przezwyciężeniu naszych trudności. Możesz skorzystać z różnych form wsparcia, mniej lub bardziej specjalistycznych, w zależności od tego, czego potrzebujesz. Nie próbuj osiągnąć ideału i ciesz się z każdego najmniejszego kroku. Po czasie zobaczysz, że każdy mały krok prowadzi do większej zmiany, a każdy kolejny do czegoś naprawdę znaczącego.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail