Aleteia

U wybrzeży Afryki porwano statek. Minister: na pokładzie są Polacy

POLACY PORWANI NA POKŁADZIE STATKU POMERENIA SKY
Udostępnij

U wybrzeży Nigerii w niedzielę 27 października o godzinie 4.00 czasu lokalnego doszło do porwania statku Pomerenia Sky. Wśród porwanych znajduje się ośmiu Polaków.

Fakt, że wśród zakładników znajduje się ośmiu Polaków potwierdził minister spraw zagranicznych RP Jacek Czaputowicz, który ok. godziny 14.00 spotkał się z dziennikarzami. 

Mamy potwierdzenie, że wśród tych 11 uprowadzonych osób jest ośmiu Polaków – oznajmił minister Czaputowicz. – Konsulat w Hamburgu rozmawia z armatorem, konsulat w Abudży rozmawia z władzami lokalnymi. Więcej na ten temat, na ten stan dzisiejszy nie możemy powiedzieć, natomiast prosimy też o uszanowanie prywatności tych osób – dodał.

Rodziny porwanych zostały powiadomione, a odpowiednie służby są z nimi w stałym kontakcie.

 

8 Polaków wśród porwanych

Pomerenia Sky to statek, który pływa pod liberyjską banderą. Wypłynął z Angoli, zmierzając do portu Onne w Nigerii. Z informacji uzyskanych przez radio RMF FM wynika, że w momencie porwania znajdował się ponad 60 mil od wybrzeża. Wtedy piraci wtargnęli na pokład i uprowadzili część załogi – oprócz 8 Polaków także 2 Filipińczyków oraz jednego Ukraińca.

Pomerenia Sky to kontenerowiec, który mierzy ponad 200 metrów. Na pokładzie znajduje się nadajnik, który wciąż wskazuje pozycję w pobliżu wybrzeży Nigerii. Właścicielem statku jest firma z siedzibą w Niemczech, z którą skontaktowało się RMF FM.

Naszym priorytetem jest doprowadzenie do jak najszybszego uwolnienia jedenastu członków załogi, którzy zostali porwani. Współpracujemy z naszymi partnerami i lokalnymi władzami. Rodziny porwanych są na bieżąco informowane – przekazał w rozmowie z RMF FM przedstawiciel armatora statku.

 

Odbicia załogi nie będzie?

Informację o porwaniu skomentował dla TVN24 Sebastian Kalitowski, prezes firmy Maritime Safety&Security, ekspert od ochrony statków oraz były żołnierz Formozy (jednostki specjalnej marynarki wojennej).

 Z informacji uzyskanych z monitoringu bieżących zagrożeń na świecie uzyskaliśmy informację, że 27 października około godziny 4 czasu lokalnego w okolicach pławy Bonny River doszło do ataku pirackiego na statek z Polakami na pokładzie – potwierdził w rozmowie z TVN24 Kalitowski.

Prezes Maritime Safety&Security dodał, że w ataku udział wzięły dwie motorówki. Piraci weszli na burtę oraz uprowadzili 11 z 20 załogantów. Zdaniem Kalitowskiego zakładnicy przetrzymywani są na lądzie, a ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Z moich informacji wynika, że są w miarę przyzwoicie traktowani. Dostają jedzenie, choć oczywiście jest to dramatyczny stres i dramatyczne przeżycie dla tych ludzi – twierdzi Kalitowski.

Armator wraz z ubezpieczycielem oraz wyspecjalizowanymi firmami prowadzi obecnie negocjacje z porywaczami. Zdaniem Kalitowskiego powinny skończyć się pozytywnie, a po wpłaceniu okupu polscy marynarze zostaną uwolnieni. Równocześnie wyklucza próbę odbicia załogi:

Wydaje się, że nie będzie żadnego odbicia. Nie są to rejony działań naszych służb, pomimo że mogą wykonywać zadania na całym świecie, ale byłoby to całkowicie sprzeczne z rozwiązywaniem tego typu sytuacji. Sytuacja w rejonie Afryki zachodniej jest o tyle skomplikowana, że nie jest on otwarty dla firm zajmujących się bezpieczeństwem morskim ze względu na to, że ochrona jest realizowana przez marynarkę miejscową – marynarkę nigeryjską.

Kpt. ż. w. Waldemar Perchel, prezes zarządu Dohle Marine Services Europe, w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim”, zapewnił, że „nikomu nie zależy, by marynarzom stała się krzywda”.

Same negocjacje przeprowadza się bez rozgłosu, wszystkim stronom zależy, by jak najmniej o tym mówiono i pisano. Po zapłaceniu okupu marynarze powinni wrócić do domów – komentował kpt. ż. w. Waldemar Perchel.

Źródło: PAP, TVN24, Dziennik Bałtycki