Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

7 rzeczy, które pomagają każdemu ojcu

MARCIN GOMUŁKA
Początek Wieczności
Udostępnij

Bycie ojcem zaczyna się, kiedy pomyślisz: „ta będzie moją żoną”. Jeśli więc chcesz być ojcem przez duże „O”, upewnij się, że jesteś mężem przez duże „M”.

Jak być dobrym ojcem? Jak traktować dzieci? Jak je wychowywać? Te i podobne pytania słyszę bardzo często. Czasem myślę, że zbyt często. Dlaczego? Bo po 3 latach od usłyszenia jednej z najradośniejszych informacji w całym życiu, czyli: „Jestem w ciąży”, nadal nie wiem jak być dobrym ojcem, albo inaczej: ciągle chciałbym być lepszym ojcem!

Jako tata dwójki wspaniałych maluchów mam jednak kilka przemyśleń, którymi chciałbym się z tobą (jeśli to czytasz i nie jesteś tatą, też nic nie szkodzi :P) podzielić, czyli 7 rzeczy, które pomagają każdemu ojcu.

 

1. Nie martw się

Z moich doświadczeń wynika, że bycie wspaniałym ojcem nie polega na „zapewnieniu dziecku wszystkiego, czego potrzebuje” ani na „sprawdzonych pomysłach”, jak je wychować, ani na „najbardziej kreatywnych sposobach spędzania wolnego czasu”. To też, ale sądzę, że bycie dobrym ojcem ostatecznie zaczyna się od bycia dobrym mężem. Bycie ojcem zaczyna się, kiedy pomyślisz: „ta będzie moją żoną”. Jeśli więc chcesz być ojcem przez duże „O”, upewnij się, że jesteś mężem przez duże „M”.

 

2. Żyj normalnie

Choć wydaje się, że życie z nowym członkiem rodziny zostaje wywrócone do góry nogami, to jednak to to samo życie. Staraj się żyć normalnie, nie świruj, nie mów, że „twoje życie się skończyło”.

Wielu rodziców, kiedy w ich świecie pojawia się niemowlę nie opuszcza domu przez kolejne x lat, ponieważ „coś może się stać z dzieckiem”. To dziecko – nie bombka choinkowa. Czasami ludzie pytają nas, czy nie jest trudno tak podróżować z dwójką dzieci? Ale… życie w podróży jest o wiele łatwiejsze.

Nawet jeśli nie dosypiasz, a wasi rodzice mieszkają kilkaset kilometrów dalej (ale super! :D), możesz nadal robić większość (z naciskiem na to słowo) rzeczy, które robiłeś. Naprawdę. To wymaga nieraz stawania na rzęsach, ale by poczuć się jak zakochana para, a nie dwie osoby przywiązane łańcuchem do łóżeczka waszej pociechy, warto się postarać.

 

3. Pozwól jej odpoczywać

„Ty nie pomagasz, tylko się angażujesz!” słyszę za każdym razem, kiedy próbuję niezdarnie zaproponować, że ruszę mój egoistyczny tyłek, by odciążyć Monię. Postawmy sprawę jasno – bycie mamą niemowlaka jest o wiele trudniejszą robotą niż bycie „tatusiem”. Tatunieńkiem kochanym. My nie mamy pogryzionych piersi (tak, wiem, maluchy ciągną za brodę), do nas maluchy nie lgną wtedy, kiedy jest źle (tak, wiem, tylko my możemy je uspokoić, bo nie czują mleka), śpimy więcej (tak, wiem, nie wysypiamy się tak samo) i można by wymieniać bez końca…

Dlatego tak ważne jest, abyś brał odpowiedzialność zawsze wtedy, kiedy sytuacja tego wymaga. Czyli zawsze. Dlaczego? Z mamami, szczególnie młodymi mamami jest tak, że są tak pochłonięte byciem mamą, że mają pewne trudności, by zluzować i zatroszczyć się o siebie. Przerwa? Jasne, minutka. Sen? Przecież jest tyle do ogarnięcia w domu – muszę wykorzystać moment, kiedy oboje śpią! Odpuszczać. Ktoś powie, że tak jest tylko przy pierwszym dziecku, a przy kolejnym jest już z tym lepiej. Ok, zatem czekamy na kolejne.

Dla „mamy 24/7” zwyczajne pójście do galerii handlowej czy obejrzenie odmóżdżającego filmu jest jak zakup wczasów na Bali. Musisz, tato, znaleźć na to czas, pieniądze, okoliczności. Po prostu musisz (piszę to i czytam jednocześnie!)! Ona tego potrzebuje bardziej niż jej się wydaje, a ty dostaniesz coś o wiele ważniejszego – wspaniały czas z pociechą/pociechami. Dobry mąż zrobi wszystko, żeby ​​jego żona nie wypaliła się, będąc mamą 25 godzin na dobę. Chyba czas powiesić to sobie nad łóżkiem!

 

4. Podawaj dziecko

Haha, jak to śmiesznie brzmi! Ale jest ważne. Noce są ważne! To jedna z najprostszych i najtrudniejszych zarazem misji mężczyzny. Chodzi o to, by w nocy wziąć odpowiedzialność za przetransportowanie małego pacjenta z jego łóżeczka do naszego łóżka. Że takie „nic”? Cóż… jestem wielkim śpiochem. Naprawdę, bardzo ciężko mnie dobudzić i gdy na świecie miał pojawić się Adaś, słysząc opowieści o tym, że na nocny płacz dziecka „po prostu się obudzisz” bałem się, że mnie się to nie uda. Udawało się, udaje się. Jasne, że nie każdej nocy i za każdym jednym razem, ale jednak historia regularnie się powtarza.

Jeśli chcesz „podawać”, to prawdopodobnie czekają was dwie opcje: wersja #1 Oczy zamknięte, a na ciele czuć ponaglający dotyk żony, „mówiący”: „No, wstańże i podaj!” i wersja #2 Oczy otwarte, uszy słyszą krzyk, żona śpi, ty nie dowierzasz, że ona śpi i podając dzieciątko, budzisz „nocny bufet”.

Historia będzie powtarzać się również z tego względu, że rano, przy śniadaniu, będziecie próbować ustalić jedną wersję zdarzeń. Cóż, to jest noc, dużo rzeczy działa na autopilocie. W każdym razie fakt, że nie śpisz (nawet jeśli śpisz), kiedy ona nie śpi, jest jak odkładanie na emeryturę, zarówno ojcowską, jak i mężowską.

 

5. Okazuj czułość

Tak to już jest, że dzieci potrzebują miłości, ale nie rozumieją, czym jest miłość. Ogarniają miłosny dotyk, czuły szept, no i… tembr głosu tatusia. Zuzia odwracająca głowę na dźwięk głosu taty? Dla takich chwil warto żyć!

Przytulanie i całowanie sprawia, że ​​człowiek czuje się kochany. Niby oczywiste, ale dla troglodytów relacyjnych (haha) nie do końca. Niestety, zdarza się, że niektórzy mężowie (sic!) i ojcowie czują się niezręcznie, okazując miłość w ten sposób. Dziecko musi czuć się kochane, zawsze. ZAWSZE! Nigdy nie pożałujesz, że zachowujesz się „jak mama” i okażesz mu przywiązanie w najczulszy sposób. To potężna siła. POTĘŻNA! Jeśli chcesz się przekonać, jaką moc ma czuły dotyk taty – okaż pieszczotliwie miłość swojemu dzieciątku na oczach mamusi i… szykuj się na wieczorną, niezapowiedzianą randkę.

 

6. Kochaj tak, jak sam chciałeś być kochany

Jeśli masz wspaniałego ojca, po prostu przekaż swoim pociechom dobre wzorce. Jeśli jednak w twoim dzieciństwie było tak sobie, średnio, miernie albo wręcz twój tata jest kimś, od kogo nie chcesz brać niczego, to – uwaga – teraz jest twój czas, twoja WIELKA szansa. Wyobraź sobie, że właśnie teraz, będąc ojcem, masz szansę nadrobić każdą ojcowską straconą chwilę, niesprawiedliwość czy brak miłości, które „dostałeś” od twojego taty.

Nie wiem, jak ty, ale ja choć bardzo kocham mojego tatę i wiem, że zawsze chciał być najlepszą wersją siebie, ja chcę być dla swoich dzieci znacznie lepszym, bardziej wrażliwym, zaangażowanym, kochającym tatą, niż mój tata był dla mnie. Po prostu. Choćby nie wiem, jak pokręcone miałbyś dzieciństwo czy okres dorastania, ciągle masz szansę pokazać sobie, światu, swojemu ojcu (choć nie jest to najważniejsza motywacja!), a przede wszystkim twojemu dziecku: „Tak właśnie wygląda dobry tata”. Masz szansę pokazać, jak to się robi. Wykorzystaj ją!

 

7. Dowiedz się (tylko) jednej rzeczy

Może (jeszcze) myślisz inaczej, ale twojego dziecka wcale nie obchodzi, jaką masz pracę, ile zarabiasz, jakie sukcesy odniosłeś, kto cię poważa albo ile postów na blogu napisałeś. Naprawdę. Zanim to wszystko będzie miało jakiekolwiek znaczenie, może skończyć ci się czas. Bo dzieci – choć to nie jest wiedza tajemna, to jednak wciąż ignorowana – chcą tylko jednej rzeczy. Być z tatą. Chcą twojej uwagi, twojego spojrzenia, twojej parafrazy, twojego śpiewu, wygłupów, czułości względem mamy, skupienia całego siebie na nich. Dziecko po prostu chce być w pobliżu swojego taty.

Jestem wdzięczny za niebywałą sposobność, że odkąd na świecie jest Adaś, jestem w domu. Z rodziną. Nie wiem, czy tak zawsze będzie, ale wiem, że kiedy mnie nie ma choć na dłuższą chwilę, dzieci po prostu tęsknią. Kiedy wracam, od niedawna mogę liczyć na uśmiechnięte: „Cześć, tata!”. Wtedy czuję się tak, jakby ktoś mówił wprost do mojego serca: „Robisz to dobrze!”.

Co się stanie, jeśli nie będziesz wystarczająco blisko? Lepiej, żebyśmy ani ty, ani ja nigdy nie musieli się o tym przekonywać. Problemy prędzej czy później się zaczną – to więcej niż pewne, ale lepiej dmuchać na zimne i miłością do dzieci sprawić, żeby nie zaczęły robić rzeczy, by przyciągnąć uwagę taty. Jak potwierdzają psychologowie i wychowawcy – dzieciak, którego tata spędza z nim dużo czasu, na ogół będzie trzymał się z dala od kłopotów. Co innego dziecko, które ciągle musi robić rzeczy, by zwrócić uwagę ojca…

 

7 rzeczy, które pomagają wszystkim ojcom

Twoja życzliwość, twoja mądrość, twoja wiara, twoja energia, twoje niewyspanie, twoje oddanie, twój przykład życia, twoje przebaczanie, twoje prośby o wybaczenie, twoja miłość do mamy, twoje słowa, twoje gesty, twoje opanowanie, twoje kiepskie żarty. Wszystko ma znaczenie. Powodzenia, tato!

Czytaj także: 33 rzeczy, których nauczyłem się w ciągu 33 lat mojego życia

Czytaj także: Biblijne wskazówki wychowawcze – jak zastosować je w dzisiejszych czasach?

Czytaj także: Wychować synów – to dopiero wyzwanie! Wywiad z aktorką Ewą Kaim

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail