Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
sobota 31/07/2021 |
Św. Ignacego z Loyoli
home iconKultura
line break icon

Tomasz Mackiewicz: pozostał tam, gdzie ulokował swą wielką miłość

TOMASZ MACKIEWICZ

Marta Brzezińska-Waleszczyk - 03.11.18

Kilka miesięcy po śmierci Tomka Mackiewicza ksiądz, który go znał, mówi ojcu wspinacza: „Ja ci nawet nie będę składał kondolencji. Tomek pozostał tam, gdzie ulokował swoją wielką miłość – na Nandze. Ja się, Witold, zawsze modlę: jeśli śmierć, to tylko przy ołtarzu”.

Tomkiem Mackiewiczem i jego dramatyczną próbą zdobycia Nanga Parbat w styczniu 2018 r. żyło pół Polski. Właśnie mija rok od tragicznej śmierci himalaisty. Do Mackiewicza przykleiło się wiele łatek. Były ćpun, nawrócony narkoman, himalaista-amator, który zawziął się, by zdobyć Nanga Parbat zimą. Tymczasem postać Mackiewicza jest o wiele bardziej złożona, co świetnie oddaje jego biografia „Nanga Dream” pióra Mariusza Sepioły.

Tomasz Mackiewicz: Były heroinista, ćpun

Epizod Mackiewicza z narkotykami wywołuje kontrowersje, sprzyja ferowaniu wyroków. Po lekturze „Nanga Dream” nieco łatwiej zrozumieć przyczyny problemów Tomka. Autor ze szczegółami kreśli okres dzieciństwa przyszłego himalaisty, zarysowuje jego relacje z rodzicami, najbliższymi, portretuje środowisko rówieśników w okresie dorastania. Cały ten obraz składa się na klucz do zrozumienia, jak to się stało, że gość z całkiem normalnego domu, bez większych problemów, wpada w ćpanie. Sam Mackiewicz przyznawał:

Szukałem środowiska, gdzie będzie fajnie i bezpiecznie. Różnie przedstawia się w mediach wizerunek ćpuna, ale prawda jest taka, że to są bardzo często wrażliwi ludzie.

Sepioło wnikliwie opisuje proces wychodzenia z uzależnienia. Pisze o kolejnych podejmowanych próbach leczenia w ośrodkach Monaru. O rzucaniu terapii i powrotach. Autor rozmawia z pracownikami ośrodków, ludźmi, których Mackiewicz tam poznał, z przyjaciółmi. Także z ojcem, który mniej więcej w tym czasie przeżył nawrócenie i rozpaczliwie prosił Boga o ratunek dla syna. Modlitwy całkiem szybko zostały wysłuchane.

Nawrócony Weget

Ksywka „Weget” przylgnęła do niego w ośrodku Monaru w Gaudynkach. Tomek rzucił ćpanie, ale chciał w życiu zmienić coś jeszcze. Postanowił, że zostanie wegetarianinem, a jak sobie coś postanowił, to tak miało być. Koledzy wprawdzie podśmiewali się z niego, bo kiedy miał dyżur w kuchni, to wiadomo było, że na obiad kotletów nie będzie. Ale dzielnie w tym postanowieniu trwał. Nawet kiedy jechał w Himalaje, a tam możliwości przebierania w menu wielkich nie ma.

Monarowski ośrodek zmienia jego życie na zawsze nie „tylko” przez uwolnienie od ćpania. Także dlatego, że to właśnie w jednym z nich poznaje przyszłą żonę. Joanna jest siostrą jednego z monarowców, Witka. W ten sposób Maciewicz zyskuje też nową rodzinę – jest siostra Witka i Joasi, Małgosia, z którą się przyjaźni, ich rodzice. To od prof. Kondrackiego, ich ojca, słyszy o Ośrodku Rehabilitacji Trędowatych „Świt Życia”, który też wpłynie na jego życie. Ojciec Tomka wspominał:

W Jeevodaya doświadczył odmiany, widział ludzkie dramaty i cierpienie, które nim wstrząsnęło. Jego pobyt tam i kontakt z doktor Heleną Pyz były dla niego bardzo ważne.

Czy Tomek nawrócił się w Indiach, jak powtarzali później dziennikarze? Zdania są podzielone. Dr Pyz mówi: „…postanowił się wyspowiadać. Cieszył się tą spowiedzią. Cieszyło mnie to jego przylgnięcie do Boga”. Z kolei Małgosia Sulikowska ripostuje: „Tomek nawrócony? Błagam!”. Jej zdaniem Mackiewicz nie chodził do kościoła, a jeśli już mowa o kwestiach duchowych, to bliższy był mu buddyzm.

Symboliczny pogrzeb syna na 7 tys. m n.p.m.

Przez kilka lat (z przerwami) mieszkał w Irlandii, i to w irlandzkich skałkach można upatrywać początków jego przygody ze wspinaniem. Ponoć w ścianie płynął, poruszał się z wielką gracją – jak relacjonują rozmówcy Sepioło. W skałki zabrał go Marek Klonowski, z którym później się zaprzyjaźnił. I to on „sprzedał” Tomkowi górskiego bakcyla. Razem postanowili zdobyć Mount Logan. To był Tomka pierwszy raz w wysokich górach. „Mam wyrzuty sumienia, bo to ja go zabrałem” – powie później Klonowski. Za wyprawę dostają nagrodę Kolosa 2008.

Tomek był, jak sam przyznał, ćpunem gór. Wciągnęły go. Następnym celem staje się siedmiotysięcznik Chan Tengri. Ta wyprawa jest wyjątkowa, ma wymiar nie tylko sportowy. Tomek zanosi na szczyt góry maleńkie pudełeczko z napisem „SYN”. W środku są… prochy jego zmarłego dziecka (wcześniej Joanna była w bliźniaczej ciąży, ale ze względu na niedopatrzenia lekarzy jedno dziecko, Xawery, urodziło się martwe). Przez długie lata Tomek nie mógł poradzić sobie z tym dramatem, w niektórych wywiadach powracał do tematu, mówił, że taka trauma zmienia człowieka nieodwracalnie, tego, co się rozpadnie, nie da się już posklejać. I nie dało się – Tomek odchodzi od Joanny, z którą zostaje syn Max i malutka córka Tonia. Wchodzi w związek z inną kobietą, z którą też wkrótce ma dziecko.

Dlaczego akurat Nanga Parbat?

Później jest już tylko Ona – Nanga Parbat, góra, która stała się jego obsesją. Dlaczego Nanga? Bo po Loganie i Chan Tengri naturalne stało się, że potrzeba mu kolejnych, większych wyzwań. „Góry mnie wciągnęły makabrycznie” – mówił. Padło na Nangę, bo była – wtedy jeszcze – niezdobyta zimą. I pozwolenia na nią były stosunkowo tanie. Ale dlaczego próbował ją zdobyć aż siedem razy? Co w niej takiego jest, że Tomek obwieszczał rezygnację, po kolejnych wyprawach bez szczytu zapowiadał publicznie, że to rzuca, a później… wracał na Nangę? Odpowiedzi można szukać w słowach innego wybitnego himalaisty, Wojciecha Kurtyki:

…miał z tą górą silną, bardzo osobistą relację. Znam to z własnego doświadczenia. Każdy mój górski cel wyrastał we mnie z głęboko osobistych powodów, z więzi z konkretną górą, jej kształtem, charakterem, sportowymi wyzwaniami, jakie stawiała.

Kilka miesięcy po śmierci Tomka ksiądz, który go znał, powie ojcu wspinacza: „Ja ci nawet nie będę składał kondolencji. Tomek pozostał tam, gdzie ulokował swoją wielką miłość – na Nandze. Ja się, Witold, zawsze modlę: jeśli śmierć, to tylko przy ołtarzu”.

Nanga Dream – rzetelna, uczciwa opowieść o Mackiewiczu

Biografię Mackiewicza pióra Mariusza Sepioły czyta się jednym tchem. Oczywiście, duża to „zasługa” niebanalnego życiorysu samego bohatera. Ale bez wnikliwych obserwacji, dotarcia do bliskich wspinacza, olbrzymiej znajomości tematu (Sepioło wcześniej napisał genialne „Himalaistki”) książka pewnie nie byłaby tak porywająca. Dostajemy obraz nieoczywisty, niepozbawiony ciemniejszych barw, ale bez „gotowców” w postaci ocen i wyroków.

Owszem, są tu wypowiedzi, w których pobrzmiewa np. żal (bo jak można zostawiać żonę, małe dzieci i jechać na długie tygodnie w góry) czy też krytyczne oceny np. środowiska himalaistów. Autor nie wybiela Mackiewicza – pisze np. o jego nieetycznym zachowaniu, kiedy kwestionował zdobycie przez Simone Moro Nangi zimą, wspomina nerwowe reakcje na opinie himalaistów. Ta wielobarwna opowieść pozwala przybliżyć się nieco do odpowiedzi, po co to wszystko, po co tak narażać życie, po co ryzykować. I zrozumieć słowa Simone Moro:

My nie chodzimy tam po to, żeby zginąć. Tylko po to, żeby żyć. Na całego.

*Nanga Dream. Opowieść o Tomku Mackiewiczu, Mariusz Sepioło, Znak 2018




Czytaj także:
Żona Mackiewicza dziękuje za pomoc. „Proszę nie mówić o Nim źle… był, jest Pięknym i Dobrym Człowiekiem”




Czytaj także:
Adam Bielecki, himalaista. Co w nim zmieniło spotkanie ze śmiercią?


WOJCIECH KURTYKA

Czytaj także:
Wojciech Kurtyka – gość, który w górach umiał odpuścić i zawrócić spod szczytu

Tags:
góryhimalaizm
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
POGRZEB FRANKA
Redakcja
Pożegnali Franka – 7-letniego pielgrzyma. „Szedłeś do Matki...
2
Marta Brzezińska-Waleszczyk
„Urodziłam martwe dziecko. Nie żałuję” [wywiad]
3
ŻAŁOBA
Katolicka Agencja Informacyjna
Straciła syna i napisała papieżowi o buncie n...
4
Łukasz Kobeszko
Znacie historię trzech sióstr zamęczonych na oczach matki? Ich im...
5
Barbara Wnukowska
Anna Gębalska-Berekets
„Wierzę, że Bóg ma dla mnie plan i się go trzymam”. Rozmowa z Bas...
6
EUCHARIST
Philip Kosloski
Jak się modlić, gdy podczas mszy ksiądz wznosi hostię i kielich?
7
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś 27 lipca
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail