Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Ucho igielne” jak wehikuł czasu. O powieści Myśliwskiego

WIESŁAW MYŚLIWSKI, UCHO IGIELNE
Udostępnij

„Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego” – dobrze znamy ten ewangeliczny cytat. Jakie jest ucho igielne opisywane przez Wiesława Myśliwskiego?

W ostatnim rozdziale najnowszej książki Wiesława Myśliwskiego zatytułowanej „Ucho igielne” pojawia się postać księdza, który lubi spowiadać ludzi na ławeczce pod kasztanowcem.

 

„Ucho igielne” Myśliwskiego i Bóg, co zaczynał na ulicy

Wysłuchiwanie ludzkich historii w konfesjonale zakrawałoby na kicz, który szerzy się wśród ludzi jak zaraza. Nawet Boga nie potrafią sobie wyobrazić inaczej niż staruszka z kiczowatego obrazka. Prawdziwy Stworzyciel nigdy nie zagości w naszej wyobraźni. Pozostanie tajemnicą zaklętą w kobiecie-sprzątaczce, którą malarz z powieści Myśliwskiego uwiecznia na płótnie. Wcieli się w przepowiednię, która bohaterowi „Ucha igielnego” towarzyszy przez całe życie, choć się nie spełnia. Będzie zakochaniem pozwalającym sanitariuszce przeżyć wojnę oraz tęsknotą pomarszczonego ciała za młodością.

Księdzu, który nie chce przez kratę spowiadać, zarzucają parafianie, że wyprowadził Boga na ulicę. Ale czy to zarzut? Bóg przecież zaczynał na ulicy. Patrzył ludziom w twarz i do oczu ludziom mówił. Nie był odpowiedzią na ich los, lecz pytaniem.

W powieści Myśliwskiego kluczowym znakiem zapytania jest motyw dawnej furty dominikańskiej w kształcie ucha igielnego, stanowiącej fragment średniowiecznych murów obronnych. Schodząc po schodach lub po nich „wychodząc” trzeba przez ten otwór w murze przejść, a jest tak wąski, że minąć się nie sposób bez nawiązania bliskiej relacji. Nie warto doszukiwać się tu jedynie metafory i tym samym spłycać opisane przez autora spotkania narratora z sobą samym, który zarazem „wychodzi” i schodzi po schodach ku uchu igielnemu.

 

Myśliwski – gwarancja intelektualnej uczy

Narrator, a zarazem bohater powieści, zagubiony w chronologii czasu, młody i jednocześnie stary, błądzi między nadwątloną kolejnością zdarzeń. To, co było, wydarzyło się dzięki temu, że zostało dziś opowiedziane, a to co będzie, wydarzy się jedynie dlatego, że ktoś to wcześniej opowiedział. Filozoficzne rozważania osiemdziesięciosześcioletniego pisarza, ujęte w konwencji powieściowej, rzucają wyzwanie upływowi czasu czyniąc go względnym i mało istotnym.

Ucho igielne, niczym rozregulowany wehikuł czasu, zabiera nas w trudne do pogodzenia ze sobą wydarzenia z przeszłości. Każdy ma inną pamięć i inne wspomnienia. Czy coś stało się naprawdę, czy zostało później wymyślone, czy też przyśniło się komuś, nie ma większego znaczenia. Wszystko jest tak samo ważne i równie prawdziwe, jeśli zostało oczywiście opowiedziane.

Dlaczego sięgnąłem po najnowszą książkę Wiesława Myśliwskiego? Bo uwielbiam jego prozę. Znając wcześniejsze powieści, oczekiwałem intelektualnej uczty uwalniającej od literackich stereotypów. Nie spodziewałem się jednak, że rozwali zupełnie czas. Niezła jazda jak na sędziwego pisarza.

 

Jakie jest „Ucho igielne” Myśliwskiego?

Tytuł powieści kojarzy się ze znanym ewangelicznym fragmentem, który brzmi tradycyjnie „łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego” i przyjął się w potocznym języku jako metafora wyrażająca rzecz niemożliwą do wykonania. Ucho igielne, które opisuje Wiesław Myśliwski, znajduje się w Sandomierzu i starszej osobie nie jest łatwo przez nie wejść, gdyż trzeba pokonać strome podejście z kamiennych schodów.

Nie ma jednak rzeczy niemożliwych dla tych, którzy wierzą, że młodość jest stanem ducha i że nie trzeba wchodzić, by wejść ani schodzić, by zejść. Wystarczy odtworzyć w pamięci siłę, którą się miało, spotkać się i powspominać, wcielić się w siebie z lat szkolnych i na nowo opowiedzieć przeszłość nadając jej nowy sens, retuszując nieco wydarzenia, a nawet tworząc alternatywny scenariusz. Czy jednak nasze wspomnienia nie są złożone z samych złudzeń, wymyślone i opowiedziane w nadziei, że same słowa stworzą coś, czego nie było? A to, czego nie nazwaliśmy, czy rzeczywiście istniało?

Czekam na kolejną książkę Wiesława Myśliwskiego i na jego nowe pytania podające w wątpliwość to, co wydaje nam się jeszcze oczywiste.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail