Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Agnieszka Radwańska kończy karierę. „Nie jest mi z tym łatwo”

AGNIESZKA RADWAŃSKA KOŃCZY KARIERĘ
AFP/EAST NEWS
Udostępnij

„Po 13 latach zawodowego grania, kończę swoją przygodę z zawodowym tenisem” – ogłosiła na swoim profilu na Facebooku najbardziej utytułowana polska tenisistka Agnieszka Radwańska.

Radwańska w swoim oświadczeniu na Facebooku zaznacza, że decyzja o zakończeniu kariery jest jedną z najważniejszych decyzji w jej życiu.

W dniu dzisiejszym, po 13 latach zawodowego grania, kończę swoją przygodę z zawodowym tenisem. Nie jest mi z tym łatwo. W głowie jeszcze tyle wspomnień, emocji zwycięstw tych dwudziestu zdobytych turniejów i tych blisko sześciuset wygranych meczów.

Dodała, że jedną z przyczyn, dla której wycofuje się z kariery sportowej jest jej stan zdrowia oraz słabsza kondycja fizyczna:

Niestety, nie mogłam już trenować jak dawniej, a organizm i tak coraz częściej odmawiał posłuszeństwa. W trosce o swoje zdrowie, z pełną świadomością obciążenia, jakie niesie rywalizacja na tak wysokim poziomie, nie jestem już w stanie zmobilizować swojego organizmu do jeszcze większej eksploatacji.

Sportsmenka w swoim liście do kibiców deklaruje jednak, że nie żegna się z tenisem całkowicie:

Odkładam rakietę i żegnam się z tourem, ale nie z tenisem. Tenis jest i zawsze będzie pełnił w moim życiu wyjątkową rolę – pisze Radwańska, dodając że chce realizować nowe wyzwania. 

Radwańska w bardzo szczególnych słowach podziękowała swoim kibicom:

Ufam, że na przestrzeni tych wszystkich lat godnie reprezentowałam nasz kraj na całym świecie oraz dostarczałam Wam wszystkim wielu emocji, wrażeń i radości. Wasze wsparcie, miłe słowa oraz wiara w moje zwycięstwa były ze mną na każdym meczu i za to serdecznie i z głębi serca Wam dziękuję. Dziękuję za każdą nieprzespaną noc spędzoną przed telewizorem oraz za wszystkie tytuły Fan Favorite – to dla mnie zaszczyt i najlepsza nagroda za ciężką pracę.

Na koniec zwróciła się także do najbliższych:

Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną na dobre i na złe, rodzicom, siostrze, mojemu najlepszemu teamowi: Dawidowi, Tomkowi, Krzyśkowi, Jasonowi, moim sponsorom i partnerom – zawsze będę wdzięczna za wszystko, co dla mnie zrobiliście.

 

Fani „Isi” wpisują kolejne komentarze pod postem. Z każdą minutą wzruszających słów pokrzepienia, podziękowania czy uznania przybywa:

Dzięki za wszystko, Aga! Wiele nieprzespanych nocy, wiele niezapomnianych wspomnień, wiele znakomitych meczów.. Ciężko uwierzyć w to, że to już koniec. Nigdy Ci nie zapomnimy tego, jak dużo zrobiłaś dla polskiego tenisa i naszego kraju! Powodzenia w nowym życiu!   

Bardzo przykro, ale i tak nie zapomnę wspaniałych chwil. Dzięki Tobie pokochałam tenis. Agunia dużo zdrówka i powodzenia w życiu osobistym.

Jak podaje portal Onet, Agnieszka Radwańska brała pod rozwagę różne scenariusze kontynuowania swojej kariery. Myślała o dłuższej przerwie, zamrożeniu rankingu, a także właśnie o oficjalnym zakończeniu kariery. Z jej oświadczenia wynika, że zdecydowała się na to ostatnie.

Redakcja sportowa portalu Onet przypomina, że ostatnie miesiące były dla polskiej tenisistki dość trudne. Problemy ze zdrowiem oraz rozchwiana forma poskutkowały tym, że jej pozycja w rankingu WTA znacząco spadła. Radwańska bardzo to przeżywała.

Pod koniec października udzieliła wywiadu „Przeglądowi Sportowemu”. W szczerej rozmowie opowiedziała o pogorszonym stanie zdrowia – zwłaszcza o problemach ze stopami:

Nie trenuję, tylko się rehabilituję. Od wrześniowego startu w Seulu nie trzymałam w rękach rakiety. Mam problem w trzecim i czwartym palcu w prawej stopie. Nie tej, która kiedyś była operowana. Ona jest już, mówiąc najprościej, tak zmiażdżona bieganiem, hamowaniem, tupaniem, że mało co w niej normalnie pracuje, za to wszystko puchnie. W nocy czasami jest tak, że budzę się ze skurczami. Żadne zastrzyki z kortyzonu czy osocza nie mogą mi już pomóc.

Źródło: Onet, Przegląd Sportowy, Facebook

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail