Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Kochanie, podwiozę cię moim… wózkiem inwalidzkim! Niepełnosprawność w małżeństwie, bez lukru

MAŁŻEŃSTWO Z OSOBĄ NIEPEŁNOSPRAWNĄ
Shutterstock
Udostępnij

Uległ nagłemu wypadkowi. Od kilku lat nie mógł poruszać rękoma i nogami. W trakcie ślubu obrączkę nałożył jej sam. Użył do tego swoich ust.

Zmiana perspektywy

Co byś zrobił, gdyby nagle twój świat zmienił się o 180 stopni? Gdyby twoje aktywne, fajne życie zostało przykute do lóżka, a potem wózka? Jak byś wykonywał podstawowe czynności: wstawanie, poszukiwanie kapci, zrobienie sobie kanapki i herbaty? Załamałbyś się? A może znalazłbyś szczęście? Czy umiałbyś żyć jako sparaliżowany człowiek?

Podobna perspektywa bliska jest jednej z głównych postaci produkcji „Zanim się pojawiłeś”. Rozchwytywany, młody i aktywny mężczyzna nagle traci wszystko: dziewczynę, znajomych, przyjaciół. Zatapia się w depresji. Widzi nagle, że jest nadzieja, że miłość może zwyciężyć smutek trwania w sparaliżowanym cele. Widać, że właśnie bliskość i troska ze strony kogoś, kto kocha, sprawia, że jest w stanie podjąć walkę ze wszystkimi smutkami, trudnościami, a nawet samobójczymi myślami. Czy w małżeństwie jest to także możliwe?

 

Niepełnosprawna obrączka

Temat niepełnosprawności w małżeństwie najczęściej poruszany jest w odniesieniu do dwóch wątków. Po pierwsze, mowa o możliwości zawarcia małżeństwa (świeckiego lub kościelnego przez osobę niepełnosprawną). Po drugie natomiast, zwraca się uwagę na zdarzenia, gdy jedna z osób chce unieważnić cywilnie małżeństwo lub kanonicznie stwierdzić jego nieważność.

Popatrzymy jednak od drugiej strony, a mianowicie spójrzmy na perspektywę małżeństwa, w którym jedno z małżonków jest niepełnosprawne.

 

Ból, który daje siłę

Niepełnosprawność to sytuacja, w której dany człowiek nie jest w stanie wykonać pewnych czynności, które w jego wieku oraz stanie rozwojowym uznane są za całkowicie normalne.

Zaburzenie, zakłócenie funkcjonowania lub choroba powodują, że ciało człowieka nie jest sprawne w oczekiwanej, a jednocześnie obserwowanej u większości osób formie. Nie jest to wyłącznie choroba: ta z założenia jest czasowa. Czasem niepełnosprawność może pojawić się jako element towarzyszący chorobie przewlekłej: cukrzycy, silnym chorobom np. reumatycznym lub zaburzeniom psychicznym.

W małżeństwie ten stan może pojawić się na samym początku: tzn. jedna z osób wstępuje w związek małżeński już jako osoba mająca np. problemy z chodzeniem, widzeniem lub słyszeniem. W podobnej sytuacji był Artur Wachowicz i jego żona Ania. Uległ on kilka lat temu wypadkowi. Może poruszać wyłącznie głową.

Zarówno jednak on, jak i jego żona publicznie wyznają, że to właśnie ta dramatyczna sytuacja zmieniła ich postrzeganie świata. Na lepsze. Artur biorąc ślub z Anią, by nałożyć obrączkę na jej palec, wykorzystał swoje usta. Wcześniej w znanym, internetowym programie „20m2 Łukasza” oświadczył się jej, co można nadal zobaczyć.

Teraz na swoim kanale na YouTubie opowiadają o wspólnym życiu. Nie jest to jednak żadna nowa wersja „Big brothera”. Kamera pokazuje ich codzienne zmagania. Dla osób sprawnych wstanie z łóżka trwa chwilę. Oni potrzebują do tego dźwigu. Nie są to jednak produkcje pokazujące umartwienie. Wręcz przeciwnie, one dają nadzieję.  

 

Depresja, towarzyszka

Historia Artura pokazuje, jak relacja, a przede wszystkim miłość, są w stanie przezwyciężyć bardzo konkretne trudności. W wywiadach wspominają, że po wypadku pojawiła się bardzo poważna bariera w ich związku. Była to depresja. To właśnie podobny stan włączył się w sposób nieuchronny jako towarzysz niespodziewanej utraty sprawności.

Wypadek, nagła i trwała zmiana stanu zdrowia: utrata wzroku, słuchu, zdolności chodzenia to sytuacje, które powodują, że człowiek wkracza w stan żałoby. W filmie pt. „Był sobie pies” widz zobaczyć może bohatera, który nagle odtrąca swoją narzeczoną. Po wypadku jakiego doznał nie potrafi samodzielnie się poruszać, i jak twierdzi, nie chce z jej strony litości, nie chce mieć pielęgniarki. Poszukując informacji dotyczących relacji z niepełnosprawnym małżonkiem, dostrzec można pojawienie się tego wątku.

Odtrącenie, któremu towarzyszy depresja, związane jest z doświadczeniem swoistej „autożałoby”, związanej z własnym stanem. Bunt, niedowierzanie, krzyk i krytyka są elementami, które prowadzić mogą jednak do momentu powolnej akceptacji oraz nauki nowej sytuacji – o czym w kilku filmach opowiada Artur i jego żona.

Bywa jednak sytuacja inna, dużo bardziej złożona. Po pierwsze, zdarzają się sytuacje, gdy żałoba trwa: tutaj powinna pojawić się pomoc, nie tylko rodziny, ale specjalisty, który nazwie i zdiagnozuje problem, wskazując możliwości ratunku.

Spotykamy sytuacje, gdy np. mąż lub żona odchodzi od swojego niepełnosprawnego, dotychczasowego towarzysza. Ocena tej sytuacji rzadko jednak jest prosta. Może oczywiście wynikać z wyraźniej niedojrzałości i egoizmu. Może też być jednak ratowaniem własnego życia, własnej psychiki nieradzącej sobie z np. depresją, a nierzadko również uzależnieniem męża, który nagle stał się niepełnosprawny.

Czasem zdarzają się inne sytuacje, takie, jak w filmie „Motyl Still Alice”. Julianne Moore grająca dr Alice Howland nagle zapada na chorobę neurodegeneracyjną o bardzo agresywnej postaci. Zaczyna błyskawicznie zapominać słowa, osoby, gubi się w znanych sobie doskonale miejscach. Jej mąż – lekarz – postawiony zostaje w zupełnie nowej dla siebie sytuacji. Zaczyna opiekować się żoną, która go przestaje rozpoznawać. Jak postąpi? Czy powinien przy niej trwać? Czy może lepszym byłoby dla niej trafienie do specjalistycznego ośrodka opieki? Odpowiedź wydaje się oczywista. Najczęściej jednak scenariusze życiowe nieco ją komplikują. To trudne pytania, z którymi takie małżeństwa muszą się zmierzyć.

 

Zew nadziei

Od wielu lat z żoną współprowadzę kursy dla narzeczonych. Sam jako osoba niedowidząca potrzebuję często jej pomocy, gdy idziemy wieczorową porą, do oddalonej kościelnej salki. Na ostatnim kursie poproszono nas, byśmy otworzyli komuś… drzwi od garażu. Pomyślałem: „A nie mógł wejść normalnie?”.

Okazuje się, że nie mógł, bo jeździ na wózku inwalidzkim. Przywiozła go narzeczona. Bardzo zapatrzona w niego narzeczona. On, nie mogąc chodzić, miał także problemy z poruszaniem ręką. W trakcie kursu co chwila na siebie patrzyli. Kilka tygodni później spotkałem go w tramwaju, zapraszał na ślub w sierpniu.

Jakiś czas temu po zakupach wracałem wieczorem do domu. Przechodząc przez ulicę, zobaczyłem zbliżający się pojazd. Miał jednak dziwne światła: ni to motor, ni to auto. Okazało się, że jechał w moją stronę wózek elektryczny. Siedział na nim wspomniany kursant. Na kolanach trzymał przytuloną do niego, uśmiechniętą żonę.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail