Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Psychoterapeuta o pułapkach terapii po zdradzie

ROZWÓD
Shutterstock
Udostępnij

Od czego zacząć terapię małżeństwa po zdradzie? Czy naprawianie związku ma sens, kiedy mąż albo żona utrzymuje relację z kimś innym? Co zrobić, jeśli terapeuta faworyzuje jedną ze stron? O dylematach terapii par opowiada terapeuta, kierownik Katedry Psychiatrii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum prof. Bogdan de Barbaro w wywiadzie dla portalu Medycyna Praktyczna.

Cóż to jest zdrada?

Chyba wszystkie znane mi wywiady o zdradzie (również te, które sama przeprowadziłam) zaczynają się od wyjaśnienia tego, że różni ludzie uważają różne rzeczy za zdradę. Prof. de Barbaro „ryzykując uogólnienie” mówi, że dla kobiety bolesny jest związek emocjonalny partnera z inną kobietą: spędzanie z nią czasu, rozmawianie o osobistych sprawach, bliskość uczuciowa.

Natomiast dla mężczyzny zdradą jest przede wszystkim relacja seksualna. Do tego dochodzą różne problemy, do których przyczyniła się rewolucja obyczajowa i technologiczna, np. pornografia. Ogólnie zdrada to „realizowanie różnych potrzeb z osobą spoza związku z uszczerbkiem dla tego związku”, a przez to osłabianie go i czynienie mniej potrzebnym, twórczym i atrakcyjnym.

 

Kontrakt

Zdaniem prof. de Barbaro para powinna na początku ustalić z terapeutą cele terapii i precyzyjnie sformułować kontrakt, w którym wszyscy troje określą, do czego będą dążyli, np. do naprawy związku, do polubownego rozstania itd.

Z praktyki prof. de Barbaro wynika, że takie konsultacje trwają czasem bardzo długo – dwie albo nawet cztery sesje. Jeśli zabraknie tego wstępu, może się okazać, że np. żona chce naprawiać związek, a mąż – zakończyć go, a wtedy terapeuta podejmowałby pracę w dwóch wykluczających się kierunkach.

 

Najpierw ją rzuć

Czy terapia ma sens, kiedy mąż albo żona utrzymuje relację z kimś innym? Większość terapeutów uważa, że nie ma wtedy szans na sukces. „Dzieje się tak między innymi dlatego, że w procesie terapii powinno być miejsce na kontakt z trudnymi emocjami.

Jest to obszar do rozmowy i pracy. A jeśli owe trudne emocje byłyby odreagowywane poza tą parą pozostającą w terapii – przy pomocy tej trzeciej bądź tego trzeciego, to owa energia terapeutyczna zmarnowałaby się i nie doszłoby do przepracowania wielu ważnych uczuć” – tłumaczy de Barbaro.

 

Badacz, a nie sędzia

A co zrobić, jeśli podejrzewamy, że na rady terapeuty ma wpływ jego życiowa sytuacja, np. że patrzy on na naszą sytuację przez pryzmat zdrady, której sam doświadczył albo solidaryzuje się z pacjentem tej samej płci? Głównym wyzwaniem dla terapeuty rodzinnego zawsze będzie to, aby nie był stronniczy – przyznaje Bogdan de Barbaro. Powinien być wnikliwym badaczem, a nie sędzią, który jednych obwinia, a drugim współczuje. Musi patrzeć na problemy pacjentów „cyrkularnie”, tzn. dostrzegać sprzężenia zwrotne między zachowaniami i uczuciami obu stron.

W żadnym razie nie może traktować pacjenta jako plastra na własne rany. Jeśli sam przeżył zdradę, to jego zawodowym obowiązkiem jest przepracowanie tego kryzysu.

Żeby się uchronić przed stronniczością ze względu na płeć, prof. de Barbaro na początku terapii prosi kobiety, żeby mu powiedziały, jeśli zauważą w jego zachowaniu takie niepokojące symptomy.

 

(Nie)łączenie terapii

Czy dobrym pomysłem jest korzystanie w tym samym czasie z dwóch terapii – rodzinnej i indywidualnej? W branży są różne opinie na ten temat. Niektórzy terapeuci spotykają się co jakiś czas indywidualnie z każdym z małżonków. Taki system ma swoje zalety, gdyż pozwala głębiej wniknąć w sytuację każdego z partnerów. Ale ma też wady.

Terapeuta może zostać związany tajemnicą powierzoną mu przez jednego z pacjentów. Mogą się też pojawić nieporozumienia dotyczące tego, co można omawiać podczas wspólnych spotkań. Natomiast jeśli jeden z pacjentów korzysta z pomocy innego terapeuty, trzeba się upewnić, czy jego cele współgrają z celami terapii związku. Bogdan de Barbaro nie jest zwolennikiem łączenia dwóch rodzajów terapii i decyduje się na to tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Zgodnie z Kodeksem Etycznym Psychoterapeuty osoba prowadząca terapię nie może narzucać pacjentom swojego systemu wartości, ale powinna respektować ich przekonania. Jeśli nie jest w stanie tego zrobić, powinna zrezygnować z prowadzenia terapii.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail