Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Słownik Kobiet: Włosy

WŁOSY
Kal Loftus/Unsplash | CC0
Udostępnij

Od niepamiętnych czasów słyszałam, że włosy są wizytówką kobiety, jej seksualnym emblematem. Prezentują stężenie kobiecości w kobiecości. I że najlepiej mieć długie, bo jak ma się zbyt krótkie, to znaczy, że coś z tobą nie tak.

Zdegustowane fryzjerki

Moje włosy były cienkie i fatalnie się układały. Pamiętam, że wizyta u fryzjera przeważnie wiązała się u mnie z traumą. „Masz strasznie słabe włosy, o matko!” – wykrzykiwały nade mną zdegustowane fryzjerki.

Nie to jednak było najstraszniejsze. Za gwóźdź do trumny uważam moment, w którym zostawiały mnie na chwilę w zmoczonych, przyklapniętych włosach. Wszyscy mogli mnie oglądać i współczuć nijakości. Tak to odbierałam.

 

Spięte albo żadne

Jeszcze wcześniej obcinano mnie na tzw. pazia. W tej fryzurze nie podobało mi się nic oprócz swobody noszenia się bez upięcia. Nienawidziłam gumek, spinek i innych ujarzmiaczy głowy.

Marzyłam o dłuższych włosach, niestety ciążyłaby na mnie wtedy nieuchronna perspektywa naciągnięcia skóry czoła za pomocą jakiegoś wiązadła. Ultimatum było wypowiedziane wprost: albo długie włosy i upięte, albo fryzura „na garnek”. Zawsze wybierałam wolność.

 

Odżywki i szampony

Nie jestem w stanie powiedzieć, do kiedy naiwnie wierzyłam w wygląd włosów pań reklamujących szampony i odżywki. Podziwiałam fale, harmonijnie układające się na wietrze, błyszczące, idealne, nie przypuszczając nawet, że ktoś właśnie ładuje mi kit.

Moje spojrzenie pulsowało od przymiotników pojawiających się na ekranie: zdrowe, grube, lśniące. Próbowano przekonywać mnie, że jestem tego warta. Akurat tej rzeczy tak. Moja kolekcja szamponów i odżywek zmieniała się wraz z nadejściem kolejnej nowości. A wraz z nią obietnicy – teraz ktoś w końcu o mnie właściwie zadba.

 

Dobrawa, Kasia i romans z trwałą

Najbardziej zazdrościłam Dobrawie. Miała burzę grubych, brązowych loków. Wyglądała rewelacyjnie. Zawsze! „Tyle włosów! – myślałam. – Co ja bym w życiu zrobiła, kiedy miałabym takie włosy!”.

Podobnie działała na mnie koleżanka ze szkoły, Kasia. Też miała kręcone włosy, zdrowe, „piękne jak u konia” (zasłyszane określenie). Kiedy tylko udało mi się wybłagać mamę, pobiegłam na pierwszą trwałą do fryzjera. Moje życie miało się w końcu odmienić. Przez chwilę rzeczywiście tak było. Niestety, po kilku tygodniach moje udawane piękno rozprzęgało się i bledło. Znów byłam prosta, cienka i przyklapnięta.

 

Wolność od oceny

W liceum w końcu ścięłam się na krótko. To był prawdziwy szok dla otoczenia. Dziewczyna? Chce wyglądać jak chłopak? Wtedy jednak mało mnie obchodziły podobne gadki. Potrzebowałam poczuć się silna i instynktownie moje myśli powędrowały w stronę głowy. Najcudowniejsze w tym wszystkim było to, że nie musiałam martwić się o to, jak wyglądam. Poczułam wolność.

Nie pamiętam, ile rąk dotykało mojej głowy, wygłaszając nad nią werdykty. Ilość oczekiwań uświadomiła mi, jak wiele warunków muszę spełnić, aby łaskawie można było nazwać mnie kobietą. Taką w normie. Zadbaną. Pełną wdzięku.

 

Kanony

W przedziale tym nie ma mowy o byciu sobą. Rudą Baśką, albo Idą z poplątanymi splotami. Albo Ewą z chorobą, przez którą garściami wypadają jej włosy. Jak można być kobiecą i łysą jednocześnie? Które kanony piękna to uniosą?

Może znowu zabrzmię jak rewolucjonistka, ale myślę, że tak naprawdę nie ma żadnych odgórnych kanonów, szablonów i wyznaczników tego, co w nas kobiece.

Clarissa Pinkola Estes napisała w jednej ze swoich książek: „Wszystkie jesteśmy przepełnione tęsknotą za dzikością. Nauczono nas wstydzić się swoich pragnień. Zapuszczamy długie włosy, by zasłonić nimi swoje uczucia. Ale cień Dzikiej Kobiety wciąż za nami podąża, dniem i nocą”.

 

Włosy kobiety zawsze są… kobiece

Tak więc, włosy nie są wizytówką. Włosy są… włosami, czyli jednym z widocznych manifestów naszej urody, zdrowia, kondycji, stylu, estetyki, tożsamości i zarazem – źródłem niekończącej się klasyfikacji i oceny społeczeństwa.

„Ścięłabym” – odpowiedziałam mojej koleżance, gdy ta spytała mnie o to, czy mogłabym dziś obciąć się znów na krótko. „I co, dalej czułabyś się kobieco? Co powiedziałby twój facet?”.

Po raz kolejny zrozumiałam, o co w tym wszystkim chodzi. Nie ma czegoś takiego jak „niekobiece włosy” u kobiety. Nie ma też czegoś takiego, jak ubieranie się lub strzyżenie pod kogoś. Wystarczy tej odwiecznej wystawy. Możemy być sobą. Możemy w końcu podobać się sobie.

Czytaj także:
Słownik Kobiet: Gruba
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail