Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Magdalena Witkiewicz: Nauczyłam się lubić siebie [wywiad]

MAGDALENA WITKIEWICZ
Damian Klamka/EAST NEWS
Udostępnij

„Doszłam do wniosku, że jeżeli ktoś chce być nieszczęśliwy, to będzie nieszczęśliwy. A kto chce być szczęśliwy, będzie znajdował szczęście nawet w drobiazgach” – mówi Magdalena Witkiewicz, autorka bestsellerowych książek.

Magdalena Witkiewicz to bestsellerowa polska autorka, absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańskiego Studium Bankowości oraz Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menadżerów i studiów MBA. Z zawodu analityk marketingowy, specjalista od modeli ekonometrycznych, z pasji pisarka. W swych powieściach porusza trudne tematy samotności, poszukiwania sensu życia, dokonywania niełatwych wyborów, miłości. Nam opowiada m.in. o tym, jak o siebie mądrze dbać i jak radzić sobie ze stratami.

 

Katarzyna Matusz-Braniecka: Ma pani przepis na radzenie sobie ze stresem?

Magdalena Witkiewicz: Czasami mam wrażenie, że jak wszystko prześpię, nowy dzień się obudzi wraz ze mną, to nowe siły wstępują i już wiem, że wszystko będzie dobrze. Czasami, jeżeli źródłem stresu jest to, że muszę pozałatwiać wszystkie sprawy na szybko, robię je po kolei i stres mija.

 

Magdalena Witkiewicz: Staram się być dla siebie dobra

Jak troszczy się pani o siebie na co dzień?

Ostatnio mocno o siebie zadbałam, schudłam 35 kilogramów, uważam to za swój duży sukces. Staram się być dla siebie dobra. Lubię znaleźć czas na spacer i sprawiać sobie przyjemności. Nauczyłam się lubić siebie i mówić, że jestem szczęśliwa. I już nie boję się tego, że jak mówię, że jestem szczęśliwa, to coś mi na głowę spadnie.

 

Pisze pani o miłości, stracie bliskiej osoby, chorobie, zdradzie – to trudne tematy, a jednak czytelnicy uwielbiają pani książki.

Piszę tak, by moje czytelniczki czuły się jak podczas rozmowy z przyjaciółką. Pokazuję, że z każdego problemu można wyjść, że jeżeli cokolwiek zacznie się robić w tym kierunku, żeby pójść w stronę szczęścia, to jest większa szansa, że to szczęście nadejdzie, niż jeżeli będziemy siedzieć, płakać i nie ruszać się z miejsca. Myślę, że daję nadzieję na to, że będzie dobrze. Niezależnie od tego, ile lat masz i w jakiej sytuacji jesteś, jeszcze możesz być szczęśliwa.

Kiedy świat nam się wali, kiedy nie chce się absolutnie nic, nie widać nadziei, wszystkie marzenia i plany zostały zburzone, to co wtedy można zrobić? 

Kiedy patrzymy na nasz wielki problem, jest on nie do przejścia, ale jednak po trochu zawsze można sobie z nim poradzić. Mam w swoim otoczeniu takie kobiety, które – jeszcze trzy lata temu – wydawało się, że są w takiej otchłani, rozpaczy, że nie można z tego wyjść. Mówię tu o mojej przyjaciółce, która została wdową z dziećmi, nagle, w wieku 42 lat. Teraz jest prężnie rozwijającą się businesswoman i szczęśliwą kobietą. Wtedy sama nie wierzyła, że jeszcze kiedyś będzie się uśmiechać.

 

Witkiewicz: Jeśli uśmiecham się do ludzi, oni też się do mnie uśmiechną

O co trzeba zadbać, żeby dobrze przeżyć swoją stratę, pogodzić się z tym, co jest i zawalczyć o siebie?

Kiedyś doszłam do wniosku, że jeżeli ktoś chce być nieszczęśliwy, to będzie nieszczęśliwy. A kto chce być szczęśliwy, będzie znajdował szczęście nawet w drobiazgach. Ze swojego doświadczenia wiem, że jeżeli potrafimy się cieszyć z małych rzeczy, to później te duże rzeczy, z których się będziemy cieszyć, też do nas przyjdą. Jeżeli potrafię uśmiechać się do ludzi, to ludzie też do mnie się uśmiechają. Pozytywne spojrzenie jest bardzo ważne, ale jeżeli ktoś jest w czarnej dziurze, to bez pomocy psychologa czy psychiatry nie jest w stanie spojrzeć pozytywnie na żadną rzecz, nie bójmy się zaufać specjalistom.

Którą ze swoich książek lubi pani najbardziej i dlaczego?

Najbardziej lubię „Czereśnie zawsze muszą być dwie”. Powieść pokazuje relacje młodej kobiety i starszej pani, mówi o przyjaźni, miłości, dobrych ludziach i jest mi chyba najbliższa. „Nie ma jak u mamy” to książka o relacji dorosłych matek ze swoimi matkami, o tym, że bardzo często się nie dogadujemy, ale w sumie zawsze możemy na matkę liczyć. Teraz piszę historię inspirowaną moją własną historią rodzinną i myślę, że to będzie najważniejsza dla mnie książka, jak do tej pory.

Więcej na stronie pisarki, kliknij TUTAJ.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail