Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Historia starego Wanga, czyli o sile wybaczenia

CHINESE
By Sean Pavone | Shutterstock
Udostępnij

Czy możliwe jest naprawdę przebaczyć tym, którzy nas skrzywdzili? Ta opowieść dowodzi, że tak.

Wybaczenie nie jest łatwe. Nic nie jest jednak niemożliwe, jak dowodzi historia starego Wanga, opowiedziana przez jezuitę i pisarza Henriego Ghéona w książce pt. „Trzy mądrości starego Wanga”, opublikowanej w 1927 roku. To świadectwo pokazuje, jaką siłę ma przebaczenie.

Historia wydarzyła się podczas buntu bokserów w Chinach, na początku XX wieku (inaczej Powstanie Yihequan, czyli zbrojne wystąpienie ludowe w północno-wschodnich Chinach skierowane przeciwko cudzoziemcom i dynastii Qing. Jego inspiratorem było stowarzyszenie Yihequan, tzw. bokserzy).

Konflikt podzielił kraj. W małej wiosce pewien człowiek zamordował całą rodzinę starego Wanga, który był chrześcijaninem. Morderca uciekł. Po kilku miesiącach zwrócił się jednak do ojca Lebbe, misjonarza, który był w wiosce, z pytaniem, czy może do niej wrócić. Misjonarz sprowadził Wanga do siebie i zadał pytanie: „Wang, a gdyby morderca twojej rodziny chciał wrócić do wioski, co byś zrobił?”. Na co starzec drżąc, odpowiedział: „Rzuciłbym mu się do gardła i udusił”.

Misjonarz rozmawiał z nim dalej, zdając sobie sprawę z tego, że prosi Wanga o coś, co przekracza ludzkie możliwości. Pod wpływem wewnętrznego impulsu rzucił w końcu: „Jesteś chrześcijaninem, Wang, albo nim nie jesteś. Czasem w życiu nie ma nic pośredniego między grzechem i najwyższymi szczytami. Wang, musisz wybaczyć temu człowiekowi”.

Potem w milczeniu czekał na odpowiedź i nie przestawał się modlić. Wreszcie starzec, we łzach przytaknął. Ale to nie koniec.

Jakiś czas później mieszkańcy wsi zgromadzili się wokół misjonarza. Wyczuwalne było wśród nich napięcie. Tego wieczora morderca rodziny Wanga, który złamał mu życie, miał wrócić do wsi.

Nagle wszyscy widzą, jak nadchodzi. Powoli, ze wstydem, spuszczoną głową i spojrzeniem utkwionym w ziemi. Rzuca się pod nogi misjonarza. I wtedy dzieje się coś niesamowitego, wszyscy są poruszeni. Wang wstaje, podchodzi do kata swoich bliskich, podnosi go, a następnie całuje. Gest pełen siły i determinacji, do tego stopnia, że morderca, odmieniony, chce nawrócić się na chrześcijaństwo. Poprosił Wanga, by został jego ojcem chrzestnym i stał się jego duchowym synem.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail