Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Pan Bóg dał mi dar głosu i aktorstwa”. Półfinalista „Mam Talent” specjalnie dla Aletei

FRANCOIS MARTINEAU, PÓŁFINALISTA MAM TALENT
Archiwum prywatne
Udostępnij

Małgorzata Foremniak po występie François Martineau wcisnęła złoty przycisk, który przeniósł go bezpośrednio do półfinału. Czym ujął jurorkę?

Program „Mam Talent” ściąga rozmaitych twórców, z wielu krajów, niezależnie od edycji. Rzadko zdarza się jednak, żeby reprezentant, płynnie mówiący po polsku, skradł serce jednej z jurorek do tego stopnia, by ta jednym przyciskiem przeniosła go aż do półfinałów programu. Tak zdarzyło się z François, który opowiada specjalnie dla Aletei o tym jak znalazł się w Polsce i czym jest dla niego śpiewanie.

 

François Martineau i… widelec wbity w mapę

Jak znalazłeś się w Polsce? Skąd znasz nasz trudny język?

François Martineau: Nie zawsze umiałem dobrze mówić po polsku. Kiedy byłem na misjach w Afryce z katolicką wspólnotą „Domy Serca” zauważyłem, że mam zdolności językowe. Po powrocie z misji stwierdziłem, że chciałbym wybrać jakikolwiek kraj, jakikolwiek język, nauczyć się go i zostać tłumaczem. Otworzyłem mapę, wziąłem widelec i wybór padł na Polskę. Przez trzy lata uczyłem się intensywnie języka polskiego w Krakowie. Następnie dostałem się na studia lingwistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, i służyłem jako tłumacz w Komitecie Organizacyjnym Światowych Dni Młodzieży. Potem postanowiłem odstawić tłumaczenie na bok i pracować dla firmy CEDR, która pomaga instytucjom kościelnym oszczędzać przy zakupach. Śpiewaniem zajmuję się tylko rozrywkowo.

Gdzie szlifowałeś swój talent?

Mój tata jest kompozytorem. W naszej rodzinie naturalne było śpiewanie, szczególnie pod prysznicem. Francuski poeta Alain Souchon mówi na to chanteur de salle de bain, czyli „piosenkarz łazienkowy”! Mój tata występuje ze swoim bratem w zespole Les frères Martineau (Bracia Martineau). To on uczył mnie grać na gitarze i uwrażliwił mnie na klasyczną poezję francuską.

Jaki repertuar wykonujesz?

Bardzo doceniam Charles’a Aznavoura, Jacques’a Brela, Édith Piaf. Kiedy śpiewam, staram się oddać te same emocje, których sam doświadczam podczas słuchania ich utworów. Mam jednak do dyspozycji tylko swój głos i gitarę, a muszę przerobić w sercu to, co słyszałem w całej aranżacji na fortepian, instrumenty, inne głosy.

 

Jak François Martineau trafił do „Mam talent”?

Przez jakiś czas grałeś „do kotleta”.

To jest zgodne z moim podejściem do sztuki, pasuje do mnie. Bardzo lubię, kiedy moje piosenki nie narzucają się. Na koncertach widownia ma wobec artysty oczekiwania. Czuję się nieswojo na scenie, ponieważ nie mam pewności, czy na te oczekiwania odpowiadam. Kiedy grałem „do kotleta”, moja muzyka była dyskretna, w tle. Nie byłem w centrum uwagi. Jeżeli ktoś chciał mnie posłuchać, to słuchał, jeśli nie, mógł rozmawiać. Podobnie jest na krakowskim rynku. Jestem tam po to, aby karmić relacje moich słuchaczy. Pewnego razu w Krakowie chłopak oświadczył się podczas mojej piosenki. Najpierw zaprosił dziewczynę do tańca, a na koniec przyklęknął przed nią i dał jej pierścionek.

A jak trafiłeś do programu „Mam Talent”?

Do programu zapisał mnie kolega, który sam wziął udział w precastingach. Jechaliśmy razem do Zabrza samochodem załadowanym jego sprzętem muzycznym. Ostatecznie ja się dostałem, a on nie…

Czemu zdecydowałeś się wystąpić w telewizji?

Powiem szczerzę, że nie marzę o karierze artystycznej. Natomiast uznałem, że jeśli stanę się bardziej rozpoznawalny, może niektórzy zdecydują się posłuchać mnie na rynku w Krakowie i zapoznać się z piosenką francuską, która często niesie ze sobą głębokie przesłanie.

 

„Śpiewaj, niech ludziom złagodnieją serca”

Usłyszałeś od Małgorzaty Foremniak: „Śpiewaj, niech ludziom złagodnieją serca”.

Spodobało mi się to zdanie. Jest bardzo trafne. Dokładnie tak podchodzę do śpiewania, kiedy wykonuję piosenki na krakowskim rynku. Wiem, że Pan Bóg dał mi dar głosu i aktorstwa. Jestem przekonany, że jest to Jego łaska. Polacy lubią francuskie piosenki. Dzielę się tym, co mam. Chcę, aby moi słuchacze doświadczali łaski radości i emocji.

Czy po swoim występie w „Mam Talent” stałeś się bardziej rozpoznawalny? Publiczność na krakowskim rynku rozpoznaje „pana z telewizji”?

Tak, zdarzyło się już, że ktoś podszedł do mnie i życzył mi powodzenia. Miałem też taką sytuację, że podczas wykonywania piosenki na rynku, widziałem, że ktoś stojący przede mną przegląda telefon i po chwili czułem w kieszeni wibracje mojego telefonu, które mam ustawione na powiadomienia z mojego fanpage’a. Wiedziałem, że to była osoba, która właśnie mnie słuchała. Otrzymywałem też zaproszenia do śpiewania na różnych wydarzeniach czy prośby o selfie i autograf.

François będzie można obejrzeć podczas sobotniego (24 listopada) półfinału „Mam Talent”. Życzymy powodzenia!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail