Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Sofia”, czyli film o tym, do czego prowadzi hipokryzja

FILM SOFIA
YouTube
Udostępnij

Wchodzący do kin film „Sofia” w reżyserii Meryem Benm'Barek-Aloïsi nie opowiada o bohaterach, którzy najpierw błądzą, a potem mądrzeją i żyją długo i szczęśliwie.

„Sofia” to raczej historia tego, co dzieje się, kiedy „dobre imię”, prawo, pieniądze i wpływy stają się ważniejsze od prawdy, sprawiedliwości i miłości.

Akcja filmu rozgrywa się współcześnie w Maroku. Zgodnie z tamtejszym prawem za pozamałżeńskie stosunki seksualne grozi kara więzienia poprzedzona szczegółowym dochodzeniem.

Chociaż większość takich sytuacji udaje się ukryć, to prawdziwe problemy pojawiają się wtedy, kiedy kobieta zajdzie w ciążę i urodzi nieślubne dziecko. Szpital, który nie otrzyma papierów ojca będącego jednocześnie mężem, musi natychmiast powiadomić policję.

 

„Sofia”. Ktoś musi być winny tej ciąży

W takiej sytuacji znajduje się właśnie dwudziestoletnia Sofia. Przez wiele miesięcy nie wiedziała nawet, że jest w ciąży, bo jej ciało i umysł wyparły taką ewentualność. Dzięki pomocy kuzynki udaje jej się urodzić dziecko w szpitalu, ale po godzinie musi go opuścić w obawie przed policją. Kto jest ojcem jej córki i co dalej stanie się z nimi wszystkimi?

Dziewczyna wskazuje chłopaka, który twierdzi, że nigdy nie miał z nią bliskich kontaktów. Ten w końcu zgadza się uznać dziecko i ożenić się z nią, bo w ten sposób zapewni sobie wejście w bogatą rodzinę. W rzeczywistości jednak nienawidzi sytuacji, w jakiej się znalazł i nienawidzi samej Sofii. Jest skrzywdzony i wciągnięty w sztukę, w której nie chciał być aktorem, ta niesprawiedliwość uderza i oburza widza.

Kto rzeczywiście jest tutaj winowajcą i czy ta osoba poniesie odpowiedzialność? A może znowu pieniądze i wpływy okażą się najważniejsze i zdolne do zakrycia każdej podłości?

 

A gdyby tak przytulić?

W tej rodzinie wszyscy udają. Udaje Sofia, uśmiechając się w czasie swojego wesela, udaje jej ciotka zapewniając, że w małżeństwie jest szczęśliwa, bo niczego jej nie brakuje pod względem materialnym, udaje ojciec, który w rzeczywistości bardziej martwi się o „shańbienie rodziny” niż o los swojej córki.

Gdyby chociaż jedna z tych osób zdjęła maskę, losy pozostałych bohaterów mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej. Tutaj jednak wszyscy krzywdzili się po cichu, bez wielkich awantur, nie tracąc reputacji, ale tracąc zdolność do przeżywania i okazywania uczuć.

W pamięć zapadła mi jeszcze jedna scena. Kiedy zupełnie wyczerpana Sofia wraca ze szpitala z dzieckiem na ręku, ze strony bliskich spotyka się wyłącznie z oskarżeniami, ciotka wytyka jej, jak bardzo pokrzyżowała plany swoim rodzicom, matka nie chce się do niej odezwać, nie przytula nawet swojej maleńkiej wnuczki. Kiedy na to patrzyłam, przyszły mi do głowy obrazy nastolatek, które mówią rodzicom, że są w ciąży. Mogę tylko wyobrażać sobie ich strach, poczucie winy i samotność, która nagle je przygniata. Jak wiele w tym momencie, w którym i tak nie można już cofnąć czasu, zmieniłoby jedno przytulenie?

 

Film z morałem? To nie „Sofia”. Ale warto!

Pod względem technicznym film jest zrobiony bardzo dobrze, choć nie pada wiele słów, a twórcy postawili raczej na minimalizm, to obraz przez cały czas trzyma w napięciu. Ciekawie zostało też pokazane współczesne Maroko – kraj pełen kontrastów, w którym nowoczesność miesza się z wielowiekową tradycją, a kobiety w dżinsach z kobietami zakrywającymi twarze.

Jeżeli ktoś chce obejrzeć film, przy którym mógłby się odprężyć albo chociaż film z oczywistym morałem, to „Sofia” raczej go rozczaruje. Ja jednak cieszę się, że poszłam do kina, bo to, co obejrzałam, w jakiś sposób we mnie zostało i nadal pracuje w głowie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail