Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Kilka ważnych komunikatów, które dziecko wysyła bez słów

SYGNAŁY WYSYŁANE PRZEZ DZIECI
Pexels | CC0
Udostępnij

Chociaż moje dziecko ma zaledwie ponad rok, codziennie przypomina mi o tym, co tak naprawdę ważne. Oswojona przestrzeń czy zwyczajne czynności wydają nam się często tak banalne, że przestajemy dostrzegać ich urok. Co chcą przekazać nam nasze dzieci, nawet jeśli jeszcze nie potrafią mówić? Zwykle więcej, niż nam się wydaje.

Mamo, świat jest piękny!

Każdy, kto miał okazję obserwować dziecko wpatrujące się w różnorodność przyrody wie, że biedronka czy kaczka są w stanie wywołać na jego twarzy nie lada zachwyt, a podążanie za pracującymi w lesie mrówkami może być fantastyczną przygodą. Mały człowiek nie potrzebuje dalekich, zagranicznych podróży, żeby docenić wyjątkowość świata.

Kiedy spojrzymy na rzeczywistość jego oczami, nagle znana nam ścieżka okaże się miejscem, w którym jest jeszcze wiele do odkrycia. Często łapię się na tym, że szukam na spacerze jakichś interesujących zjawisk. Nawet gdy wychodzę z domu sama, często nachodzą mnie myśli: „O, bim, bam, bom – biją dzwony”, „Ijo, ijo – jedzie karetka”, „O, kasztany”, „Jakie kolorowe kwiaty” – znacie to, drogie mamy? Czy to już efekt uboczny zbyt długiego przebywania z dzieckiem?

 

Mamo, spójrz na mnie!

Każdy potrzebuje afirmacji i poczucia, że jest dla kogoś ważny. Pierwsze lata życia to jednak czas, kiedy te potrzeby są szczególnie istotne. My, mamy, jesteśmy wielozadaniowe: opiekujemy się dziećmi, a w międzyczasie gotujemy obiad, robimy pranie, płacimy rachunki i tak dalej. Warto jednak pamiętać, że czasem możemy odłożyć coś na później.

Być może nasze dziecko właśnie pierwszy raz ułożyło wieżę z klocków, o co starało się od miesiąca, albo trafiło skarpetką na stopę i jest to dla niego wielkie wydarzenie. Wtedy bardziej potrzebuje naszego „brawo! udało ci się!” niż równo poukładanych ubrań w szafie. Ja też lubię panować nad domowym chaosem.

Od czasu do czasu dobrze jednak rzucić gary i po prostu spojrzeć na przejętą twarz dziecka ─ tyle w niej piękna, tyle fascynacji dobrze znanym nam światem. Dziecko potrzebuje towarzysza przygód. Potrzebuje kogoś, komu podaruje iskry radości w oczach, pojawiające się wtedy, gdy robi coś ekscytującego. Łapmy ich jak najwięcej.

 

Mamo, nie poddawaj się!

Trudno wyliczyć, ile razy zdarzyło mi się z czegoś zrezygnować, bo za pierwszym razem się nie udało. Tobie też? Małe dzieci to niezwykle zdeterminowane istoty – jeśli im na czymś zależy, próbują do skutku. To że dzisiaj nie weszły na najwyższy fotel w salonie, to nie znaczy, że jutro tego nie zrobią. Patrzę czasem na te upadki i kolejne próby osiągnięcia zamierzonego celu i tak sobie myślę, że powinnam brać przykład z mojego dziecka. Wstawać i walczyć o to, na czym mi zależy. Po prostu!

 

Mamo, zauważ ich!

Małe dzieci nie potrafią ukrywać swoich emocji. Ich reakcje są spontaniczne i naturalne. Robią „pa, pa” pani w warzywniaku, która zawsze narzeka na pogodę, i krótko mówiąc – nie przepadamy za nią. Uśmiechają się do bezdomnego, bo ma zabawną czapkę. Zaczepiają starsze panie w kościele. Bawią się z wujkiem, który najgłośniej dyskutuje o polityce przy świątecznym stole. Potrafią znaleźć dobro tam, gdzie my go nie zauważamy. W ich oczach ludzie nie mają etykiet. Chciałabym patrzeć na drugiego człowieka tak, jak one.

 

Mamo, wybaczam ci!

Miłość „nie unosi się gniewem, nie pamięta złego”. Zatem dziecko jest miłością w najczystszej postaci. My, dorośli, potrafimy godzinami, ba, dniami gniewać się na siebie, pamiętać, wypominać. A dziecko? Ono tak nie umie. Wybacza nam podniesiony głos, brak czasu, zniecierpliwienie. Ot tak. Chce zapomnieć i bawić się z nami.

Potrzebuje nas, a potrzeba ta jest ponad nasze słabości. Ono naprawdę chce widzieć w nas dobro. Kto inny mu je pokaże? Gdybyśmy potrafili wybaczać sobie tak, jak robi to dziecko, nasze serca nosiłyby w sobie dużo mniejszy ciężar.

 

Mamo, jesteś ważna!

Każdy z nas na pewno w ten czy inny sposób doświadczył samotności czy odrzucenia. Kiedy stajemy się matkami, nagle dochodzi do nas, że w oczach nikogo nie byłyśmy tak wartościowe, tak piękne i najzwyczajniej w świecie – tak bardzo potrzebne.

Czasami słysząc po raz setny „mamo!”, czujemy się zniecierpliwione. Ale dziecko przypomina nam, że potrzebując naszej pomocy w najprostszych czynnościach, szuka przede wszystkim naszej bliskości i obecności. Nikt i nic mu tego nie zastąpi.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail