Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Zadania domowe – temat, który budzi coraz więcej emocji

ZADANIA DOMOWE
Shutterstock
Udostępnij

Przez polski internet (a przynajmniej przez jego „dzieciatą” cześć) przetacza się ostatnio ożywiona dyskusja na temat prac domowych. Dzieci są przemęczone, rodzice – coraz bardziej zirytowani, a nauczyciele – rozżaleni, że nie docenia się ich starań. A może warto spojrzeć na tę sprawę inaczej?

Do 16… i od początku

Trudno powiedzieć, że w tych dyskusjach pojawiają się nowe argumenty. Część osób (zdecydowana większość) uważa, że polskie dzieci spędzają zbyt dużo czasu na odrabianiu prac domowych, przez co są zmęczone i nie mają czasu na zabawę i inne ważne zajęcia; oraz że zadania są nieprzemyślane i niedopasowane do ich potrzeb i możliwości.

Jezuita o. Grzegorz Kramer słusznie zauważył niedawno na swoim blogu, że kiedy księgowa pani Irena wraca do domu o godzinie 16 i po obiedzie znowu zabiera się do pracy, to wszyscy się nad nią litują, a kiedy tak samo funkcjonuje jej dziesięcioletnia córka, to nikt się nie dziwi.

 

Słupki i żaba

Co najmniej od 2006 r., kiedy ukazała się książka Alfiego Kohna „Mit pracy domowej”, wiemy, że prace domowe nie poprawiają wyników edukacyjnych uczniów szkół podstawowych – przynoszą one skutki dopiero w szkole średniej. Nowa jest raczej skala irytacji. Wielu rodziców w naszym kraju ma już dość zmuszania dzieci (a często również ich samych) do ślęczenia godzinami nad słupkami z matematyki i modelem układu oddechowego żaby.

O ograniczenie prac domowych zaapelowali m.in. rzecznik praw dziecka i warmińsko-mazurski wicekurator oświaty.

 

Pół godziny

Druga grupa osób biorących udział w internetowych dyskusjach uważa, że nie należy potępiać prac domowych en bloc. Są one potrzebne – mówią – bo kształtują odpowiedzialność, pomagają utrwalić wiedzę i wyrabiają nawyk samodzielnego uczenia się. Ale muszą być przemyślane! W niektórych (w wielu?) szkołach obowiązuje zasada, że w pierwszych klasach praca domowa powinna zajmować dzieciom nie więcej niż pół godziny. Jeśli dzieciaki są przemęczone, to nie z powodu kwadransa czy dwóch kwadransów spędzonych przy biurku, tylko przez nadmiar zajęć dodatkowych i nadmierne korzystanie z elektroniki.

Jako matka trojga dzieci w wieku szkolnym czekam z utęsknieniem na dzień, kiedy szkolna nauka będzie się ograniczała do szkoły. W domu jest przecież tyle innych ciekawych rzeczy do zrobienia! Znam kilkoro dzieci mieszkających w Wielkiej Brytanii i wiem, że nauka czytania, pisania czy tabliczki mnożenia naprawdę może się obyć bez przynoszenia jej do domu. Tak samo jak nauka anatomii czy pisania wypracowań.

 

Zadaję z sensem

Ta dyskusja przyniosła taki pozytywny efekt, że coraz więcej się mówi o tym, jaka praca domowa ma sens. Np. twórcy kampanii społecznej #zadajęzsensem proponują nauczycielom, żeby zadawali sobie trzy pytania:

  1. Komu zadaję? (np.: Wszystkim to samo? A może na różnych poziomach trudności? A może tak, żeby praca była samodzielna albo żeby mocniejsi pomogli słabszym?)
  2. Ile? (Ile zadań ma uczeń zrobić? Ile ma na to czasu? A może już utrwalił tę wiedzę? Czy w ogóle muszę coś zadawać?)
  3. Dlaczego? (Czy zadaję z przyzwyczajenia albo za karę? Czy znam cel pracy domowej i czy zna go uczeń?)

 

Mem z Wesela

Ciekawe pomysły na prace domowe na różnych poziomach edukacyjnych można znaleźć tutaj. Podają je sami nauczyciele, którzy dzielą się również swoimi wrażeniami i obserwacjami. Kilka przykładów, które mnie urzekły:

„Pojedź z rodzicami na zakupy. W sklepie zapisuj ceny towarów, które kupujecie. W domu dodaj ceny i porównaj z paragonem ze sklepu. Czy wyszło ci tak samo?”.

„Wyszukaj najstarsze zdjęcie w twojej rodzinie. Dowiedz się, kogo przedstawia i kiedy zostało zrobione” (w klasie dzieci tworzą potem ze zdjęć oś czasu).

„Stwórz fikcyjny profil postaci carycy Katarzyny na Facebooku”.

„Zrób mem z wybranym tekstem z Wesela Stanisława Wyspiańskiego”.

 

Kartka

Dyrektorka jednej z warszawskich szkół kilka lat temu wpadła na genialny pomysł – włożyła do każdego klasowego dziennika kartkę, na której nauczyciele mieli wpisywać wszystkie zadawane tego dnia prace domowe. Ponoć już kilku dniach drastycznie zmniejszyła się ilość zadań domowych i poprawiła się ich jakość.

Teraz w szkołach są dzienniki elektroniczne, ale na pewno da się to jakoś inaczej zorganizować. Może zadać to jako pracę domową w siódmej klasie?

Czytaj także: Twoje dziecko ma rację – „zadania domowe są głupie”

Czytaj także: Koniec prac domowych? Wątpię

Czytaj także: Nie tylko nauka – plusy domowej edukacji

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail