Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Mamy wpływ na siebie nawzajem. Dlatego pomyśl – co podajesz dalej?

CO PODAJESZ DALEJ
Frederick Kearney Jr/Unsplash | CC0
Udostępnij

Podaj dalej okruch dobroci, małe światełko życzliwości. I zacznij koniecznie od siebie.

Czy wierzysz w to, że nikt nie jest samotną wyspą? Jesteśmy naczyniami połączonymi. To, co robią inni, wpływa na nas. A nasze gesty wpływają na innych. Czasem nawet nie mamy pojęcia, w jaki sposób. Dlatego Adwent to cudowny moment, by zobaczyć, co podaję dalej – i jak wiele jest tu możliwości.

 

Podaj dalej

Kierowca zatrąbił na mamę wiozącą dzieci do przedszkola. Popukał się w czoło. Mama, spocona i już spóźniona, podała dalej: nakrzyczała na dzieci w szatni, że się guzdrzą. Synek uszczypnął kolegę. Kolega mu oddał kopnięciem.

Szef zwymyślał podwładnego przy innych członkach zespołu. Podwładny skrzyczał i zawstydził człowieka, który stanął przed nim niechcąco w kolejce na poczcie. Człowiek z poczty wszedł do domu i powiedział kilka gorzkich słów żonie.

I tak dalej. Łatwo jest podać dalej zranione uczucia, odreagować gniew i upokorzenie. Ale równie łatwe do podania jest dobro. Wchodzisz do sklepu. Uśmiechasz się do ekspedientki. Ona żartuje potem, gdy następna osoba nie może wybrać chleba i przypomina sobie na koniec, że jeszcze pięć deko twarogu. Pan, z którym sprzedawczyni żartowała o liście zakupów, przytrzymuje potem drzwi starszej pani z ciężkimi siatkami.

To podawanie dalej okruchów dobra i światła ma znaczenie. Czasem nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkie. Bardzo dotyka naszych bliskich. Jak wiele dobra może podać dalej kobieta, która czuje się akceptowana. Mężczyzna, który wie, że jest kochany. Albo dzieci bezpieczne miłością swoich rodziców, niezbędną do rozwoju. Przyjaciel, który ma świadomość, że może na mnie liczyć.

 

Kubek miłości

Adwent to w końcu czas, by odnaleźć swój kubek na miłość, choćby był wyszczerbiony albo powgniatany jak stary, emaliowany garnuszek na mleko.

Warto zacząć od rozmaitych poranionych i niezaopiekowanych części własnego serca – i wystawić je na promienie leczącej miłości Boga. Żeby to zrobić, trzeba siebie zauważyć i wejść na ścieżkę dobroci dla samej i samego siebie. Łatwo jest zapomnieć o tym rodzaju współodczuwania. Prostsza bywa empatia wobec innych. Tymczasem nasz garnuszek miłości musi się napełniać, byśmy umieli wychodzić do świata.

Wierzę głęboko, że bliskość i więzi leczą zranione poczucie własnej wartości, upokorzenie i gniew. Możemy postanawiać: „nie będę w Adwencie złośliwy” lub też „nie będę się kłócić z mężem/żoną” i „nie będę krzyczeć na dzieci”. Nie da się tego jednak dokonać, najpierw nie czując się samemu do głębi poznanym i kochanym.

 

Miejsce uzdrowienia

Jezus w Adwencie zaprasza do swojego sanatorium – miejsca uzdrowienia. Bezpiecznym, bo we własnym sercu. Jego i swoim. I uczy, że trzeba sobie samemu także dać dobre słowo. Zrozumienie. Przebaczenie. Życzliwość. Szacunek dla własnych granic i możliwości. „To jeszcze mogę wziąć na siebie, a to już nie”. „To jest dla mnie ok, ale tę sprawę czy zobowiązanie odchoruję, a wraz ze mną moi bliscy”.

Dlatego przygotowując w tym roku kalendarze adwentowe, którymi dzielę się z innymi, zaczęłam od tego dla żon i mam. Dla kobiet, które mają tyle na głowie (a biorą na siebie jeszcze więcej), że głowa może rozboleć. I zaproponowałam inspiracje do tego, jak być bliżej samej siebie.

Drugi kalendarz zaprojektowałam dla par. Również w formie inspiracji, a nie kolejnych zobowiązań. Wierząc, że każdy gest bycia w bliskim kontakcie z samym czy samą sobą, łagodności i wyczucia własnych ograniczeń – prowadzi do cierpliwości i coraz bardziej bezwarunkowego przyjmowania drugiego człowieka. By wysiąść w końcu w małżeńskiej drodze na stacji: „Dobrze, że jesteś”, trzeba po drodze zatrzymać się na przystanku: „Dobrze, że jestem”. Nie da się przyjąć drugiego, gdy się nie kocha i nie przyjmuje siebie.

To przyjęcie siebie uwalnia też od wymuszania na drugim człowieku, by chciał rozwijać się w ten sam sposób, co ja. Dlatego kalendarzem można inspirować się tylko pojedynczo – podając dalej drugiej stronie dobro, które samemu się odkrywa.

Zapytano mnie, po co ja to robię. A ja mam taką wiarę, że gdy jedna osoba zaczyna czuć się bardziej kochana, podaje miłość dalej. I tak świat staje się lepszym miejscem.

Podaj dalej okruch dobroci, małe światełko życzliwości. I zacznij koniecznie od siebie.

Kalendarz adwentowy dla żon i mam „Dbam o siebie – dbam o miłość” pobierzesz tu.

Kalendarz adwentowy dla par „Czas na bliskość” pobierzesz tu.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail