Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

O tym, co Susan Sontag przypomniała mi na temat Boga

SUSAN SONTAG, JOLA SZYMAŃSKA
Udostępnij

Wątpliwości - braki czy dowód na to, że nie przestałam myśleć? I czy warto skupiać się na interpretowaniu Boga?

„Dla mnie samej jednak najgorsze byłoby uświadomić sobie, że zgadzam się z tezami, które kiedyś wygłosiłam i napisałam. Czułabym się z tym bardzo niekomfortowo, ponieważ znaczyłoby to, że przestałam myśleć” – powiedziała Jonathanowi Cottowi Susan Sontag.

Dawno nic tak bardzo nie podniosło mnie na duchu.

Często obserwuję pochwałę konsekwencji, rozumianej jako brnięcie obraną raz ścieżką. Niemal bez względu na okoliczności, chęci, rodzące się pytania – tak, jakby były przeszkadzajkami, które powinno się zignorować. O ile jesteś wystarczająco „konsekwentny” właśnie. Konsekwentny, czyli silny. Zdecydowany. Wyprzedzający fakty. Wiedzący od początku, co i jak.

„Od małego chciał być lekarzem”, „zawsze dążyła do pracy w telewizji” – osoby w ten sposób „konsekwentne” często przedstawiane są jako wzory. Albo wręcz autorytety. Aż chce się wierzyć, że posiadły tajemniczą wiedzę o sensie i celu swojego życia. Że wiedzą więcej, lepiej. Że odczytali coś, czego inni nie są w stanie rozszyfrować. Od podstawówki mają plan. W wieku 25 lat osiągają sukces. Przed trzydziestką czują się spełnieni.

 

O czym świadczy taka konsekwencja

Niektórzy idą dalej i łączą taką konsekwencję („wiem, do czego dążę”) z pewnością siebie („wiem, kim jestem, więc wiem, do czego dążę”). Ci, którzy nie wiedzą, z gruntu są więc na straconej pozycji. Tracą czas, wypatrując na horyzoncie wskazówek. Stają się coraz bardziej zniecierpliwieni, rozżaleni, zawiedzeni.

Ona wie, on wie, oni wiedzą – i bezlitośnie prą naprzód. A ja nie jestem pewna. Widzę różne możliwości. Boję się wybrać. Wybierając jedno, stracę drugie. Nie wiem, co powinnam. A już na pewno nie wiem, czego chcę. O czym to świadczy?

 

Nie zdążyłam

Łapię się na poczuciu, że nie zdążyłam. Za wolno dorastałam, za późno zaczęłam rozumieć, zbyt mało wiedziałam. Nie raz się ośmieszyłam. Popełniałam błędy. Mój umysł chce mi wmówić, że można było tego uniknąć. Że inni radzą sobie lepiej. Co jakiś czas na nowo muszę zaakceptować mój start, moje życie. To, na co nie było mnie stać. To, co myślałam. To, jak reagowałam. To, jak nie potrafiłam się odnaleźć. To, jak wiele zmieniałam.

A może to nie moje braki? Może to dowód na to, że nie przestałam myśleć?

 

Interpretacja vs otwartość na tajemnicę

W innym fragmencie rozmowy Cott cytuje eseje Sontag: „Skuteczne dzieło sztuki zostawia po sobie ciszę” (esej „Estetyka ciszy”). I dalej: „Zinterpretować to zubożyć i wyczerpać rzeczywistość, powołując do istnienia widmowy świat «sensów»; to zmienić świat w ten świat” (esej „Przeciw interpretacji”). Sontag przyznaje, że dystans wobec jasnych odpowiedzi jest motywem wielu jej tekstów.

Odpowiedzi można szukać w sztuce, w autorytetach, w zasadach. Zadziwiające jest to, jak bardzo wierzymy w ich uchwytność. W to, co poeta miał na myśli, ale też w to, jaki styl życia jest najbardziej satysfakcjonujący i jak go osiągnąć.

Tymczasem niepewność, otwartość na zmiany w sobie, na własną intuicję, niezliczone próby, rozczarowania i ciekawość następnego kroku wytyczają trudną drogę, której głównym założeniem jest tajemnica. Można zamknąć ją w sejfie i otoczyć „pewnikami”. Ale czy to nas do niej zbliży?

Czy lepiej interpretować sztukę, czy pozwolić sobie na zachwyt tajemnicą?

 

Brak rozwoju

„Jeżeli jesteś przekonany, że wiesz jaki jest Bóg, to znaczy, że nie masz o Nim pojęcia” – powiedział kiedyś ktoś mądry. Przypomniałam sobie to zdanie, czytając odpowiedzi Susan Sontag na pytania Johnathana Cotta. Mówili o sztuce, o fotografii. O tym, że brak zmian myślenia to oznaka braku rozwoju.

Dawno nic tak bardzo nie podniosło mnie na duchu.

Wyjątkowo celnie odnosi się to do tajemnicy istnienia i działania chrześcijańskiego Boga.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail