Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jeden miś stracił rękę, drugi jeździ na wózku, ale wszystkie mają duszę!

Udostępnij

Klaudia Ciastoń na indywidualne zamówienie tworzy misie. Także miśki na wózkach, z protezami. Żeby dzieci niepełnosprawne poczuły się w świecie realnym (i wyobrażonym) jak u siebie.

Szukacie prezentu dla dziecka? W zalewie masowych wyrobów coraz częściej cieszą nas zabawki oryginalne, ręcznie zrobione. Klaudia Ciastoń na indywidualne zamówienie tworzy misie. Także miśki na wózkach, z protezami. Żeby dzieci niepełnosprawne poczuły się w świecie realnym (i wyobrażonym) jak u siebie.

 

Arek ma misia

Pierwszy powstał dla 3-letniego Arka. Rok temu chłopiec (mając lat 5) był na ustach całej Polski. Zdobył w zimie z rodzicami Morskie Oko – na wózku. Mama Marzena tak opisała na blogu moment otrzymania zabawki:

„[…] troszkę się bałam reakcji. Nie byłam pewna, jak zostanie on odebrany. Czy się spodoba? Czy będzie chciał się z nim bawić? […] I gdy w końcu dotarł do nas, pełna obaw zaniosłam wielkie pudełko do mieszkania. Malutkie łapki od razu rwały się do zobaczenia, co tym razem mam dla niego. Zręcznie chwycił i zabrał się za rozpakowywanie. Czujnym okiem spoglądałam na jego reakcję. Widziałam w oczach zmieniające się barwy oraz pogłębiający się na twarzy uśmiech.

A: Miś! Dla mnie?

M: Tak dla Ciebie.

A: Mama on ma wózek, ma wózek jak ja! Zobacz tata! On ma wózek, miś ma wózek.

Entuzjazm z jakim został przyjęty nie mieści mi się w głowie. Oto nowy członek rodziny – Miś i jego wózek”.

Miś dał początek misiom na wózkach w Fabryce Lalek.

 

Mały sobowtór

Funkcjonują różne określenia: lalki, misie, ludziki. Co pani właściwie robi? – pytam Ciastoń.

„Laleczki – słyszę. – Ale misie to też fajne określenie. Mają pluszową główkę misia. Tworząc je, nie miałam żadnego wzoru. Szyję je ze znalezionych przeze mnie szmatek. W środku mają drucik, można nimi poruszać, zginać je. Mogą siedzieć. Wszystkie mają okulary – duże, takie «babciowe». Są charakterystyczne i dodają im uroku”.

To w dodatku „lalki z duszą”! Bardzo mnie to zaintrygowało w kontekście Barbie, która ciało ma kobiece, ale z duszą wcale mi się nie kojarzy.

Ciastoń opowiada: „Kiedy rodzice zamawiają u mnie lalkę dla dziecka, staram się ją jak najbardziej spersonalizować. To taki mały sobowtór. Jeśli dziecko ma ulubioną postać z bajki, mogę ją dodać jako gadżet…

Teraz będę robiła laleczkę dla dziewczynki na wózku, która miała pieska do dogoterapii. On zdechł i bardzo to przeżyła. Mama poprosiła, żeby go odwzorować i będzie przy tym misiu. Moje lalki mają dusze, bo przypominają przyszłego właściciela”.

I dodaje: „Rodzice mi mówią, że chcieli kupić lalkę podobną do ich dziecka, ale nie ma – tłumaczy twórczyni. – To jest szczególnie ważne dla dzieci niepełnosprawnych. Oglądają lalki idealne, które mają nogi, rączki – i wszystkie wyglądają identycznie. Nie ma takiej, która je przypomina”.

Dziwne. Uświadamiam sobie, że nie pamiętam bajki z bohaterem na wózku.

 

Perfekcja inaczej

Według psycholog dr Joanny Haidtman dziecko „potrzebuje widzieć w świecie odzwierciedlenie samego siebie. Po to, żeby się świata nauczyć i go oswoić. W baśniach są chłopcy i dziewczynki, których wygląd, charakter są tak zarysowane, żeby ten mały człowiek mógł się w prosty sposób do tego odnieść. To się nazywa identyfikacją i dotyczy wszystkich dzieci. Jeśli dziecko jest niepełnosprawne i nawet jest z tym pogodzone, nadal nie ma postaci, która oswoi mu jego świat” – wyjaśnia.

Pomysłem na misie zachwycił się Jasiek Mela. Stracił nogę i rękę w wieku 13 lat. Zdobył dwa bieguny w jednym roku, uprawia sporty ekstremalne. Mówi:

Każdy zasługuje na to, żeby – taki jaki jest – czuć się kimś wartościowym. A każdy z nas ma przecież coś «nie tak», jakąś niepełnosprawność. Nawet jeśli nie jest widoczna. W świecie rozpędzonych ambicji, wyścigów piękna, młodości i uśmiechu, łatwo się zgubić. Przestać pasować. Tylko my wcale nie musimy być kimś super! Być jak wszyscy. Takie lalki – nieperfekcyjne, a i tak przepiękne – pokazują, że proteza może być bajerem. Okulary mogą być fajne, a na wózku nie trzeba się smucić, tylko można się ścigać. Jestem facetem, nie znam się na lalkach, ale te akurat lalki to coś więcej. Pomagają nieść nadzieję”.

Jeden miś powstaje około 2 tygodnie. Do Bożego Narodzenia być może zdążycie 🙂

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail